-->

Chopper Bar & Grill



Tym razem puste żołądki domagające się dużej ilości mięsa zaprowadziły nas do Chopper Bar& Grill. Miejsce to przyciąga rzesze wielbicieli dwóch kółek, zarówno nazwą jak i lekko warsztatowym wystrojem.
Chociaż ja i moi towarzysze poruszamy się raczej na czterech kółkach (ewentualnie na większej ilości, gdy skusimy się na jazdę komunikacją miejską - odradzamy porą letnią) postanawiamy spróbować dostać tu dobry kawał mięsa.
Chopper w okresie letnim zachęca wielkim zadaszonym ogródkiem. Poza tym jest to świetne miejsce dla osób, chcących poczuć się jak prawdziwy rock'n'rollowiec - przed lokalem stoi kilka sztuk wspomnianych wcześniej dwóch kółek - zapewne stałych gości miejsca. W lokalu wita nas mocne brzmienie muzyki, jak można się domyślić rockowej, a ściany przyozdobione są dużą ilością różnorakich części motocyklowych (gdybyś kiedyś zgubił rurę wydechową do swojego Choppera w okolicach Rynku, zawsze tutaj znajdziesz zapasową - wisi na ścianie).


Jeśli jeszcze zastanawiasz się, co mogłoby Cię zachęcić do odwiedzenia tego miejsca to świetnie przygotowane menu dostępne na ich stronie internetowej. A gdyby po wizycie w Chopperze nie dałbyś rady wrócić na swój motor, zawsze istnieje opcja noclegu w hostelu położonym na piętrze (podobno ładnie i całkiem przystępnie cenowo).

Do Choppera, o czym nie powiedziałam wcześniej, wybieram się w towarzystwie dwóch mężczyzn - marzących o sporej porcji dobrego mięcha (zresztą i ja do wegetarian nie należę).
Po krótkiej analizie menu decydujemy się na przystawki: pyry z gzikiem (dla Carlosa) i ostrą zupę chili z fasolą i wołowiną (dla mnie). Na dania główne natomiast: żeberka w sosie barbecue (dla Carlosa), stek Angus (dla mnie) i wielką porcję Hot Mix dla Rafała - chłopak był głodny, nie będziemy mu bronić.

  
Pyry z gzikiem, jak mówi Carlos (nie sugerujcie się imieniem - jego mama pochodzi z Wielkopolski) nie leżały ani obok pyry, ani obok gzika. Ziemniaczki to typowe wedgesy z paczki, a gzik to kiepski twaróg, przy tym kiepsko doprawiony.


Liczę, że moja zupa będzie lepsza... no może być. Ostra, dobrze przyprawiona, tylko gdzie tutaj ta fasola (znalazłam tylko spore ilości papryki) i gdzie ta wołowina (co niby coś pływa, ale wygląda i smakuje to bardziej jak rozgotowany gołąbek).

Danie główne stek "angus young" z ziemniakami, masłem czosnkowym, warzywami z patelni (brokuły, cukinia, papryka na sałacie lodowej) i grzybkami.

Moje pierwsze pytanie: dlaczego ten stek jest okrągły? Moje drugie pytanie: gdzie moja cukinia, papryka i masło czosnkowe? Bo na talerzu mam mieszkankę warzyw na patelnie zapewne z Hortexu (typowo pokrojona marchewka, jedna różyczka brokuła, jedna różyczka kalafiorka i dorzucone pieczarki) i mrożone wedgesy po raz kolejny. Samo mięso pomimo dziwnego kształtu (może się nie znam, ale stek raczej jest płaskim, a nie kulistym kawałkiem mięsa) całkiem smaczny. Poprosiłam o dobrze wysmażony i taki jest, chociaż po usmażeniu nikt nie dał mu chwili na "odpoczynek" i trafia na mój talerz lekko plujący tłuszczem.




 Carlos (czyli wspomniany wcześniej Ekwadroczyk z Wrocławia, choć mama z Wielkopolski) dostaje swoją porcję żeberek w sosie barbeque z bukietem sałat (sam z siebie zrezygnował z frytek, nigdy go chyba nie zrozumiem do końca).
Na pierwszy kęs stwierdza, że nikt w tej knajpie nie przykłada się do wyboru mięsa (żebraka są twarde i kiepskiej jakości - chyba stary świniak był). Poza tym sos BBQ wyglądał i smakował jak zaciągnięta mąką zupa pomidorowa (a chłopak zna się na rzeczy, technik gastronomii z wykształcenia i zamiłowania). Generalnie najmocniejszym punktem tego dania była kapusta kiszona - pyszna prawie jak u mamy. Buraczki mdłe, a marchewka... naprawdę słodka marchewka do żeberek?

Na koniec zostaje nam Rafał, który zamówił porcję dla trzech dla siebie samego - nie radzimy stawać między nim a jego talerzem z mięsem, jeśli chcesz z tego starcia wyjść cało. Dostaje hot mix, czyli: pieczone żeberka w sosie BBQ, pieczoną golonkę w piwie oraz karczek w rozmarynie podawany z trzema rodzajami ziemniaków i bukietem surówek.
Nie trzeba dużo mówić: kawałki mięsa jak pokazuje zdjęcie naprawdę spore. Niestety golonka spalona i jakoś tak bez posmaku piwa, kucharz zadbał o jego żołądek i tak przypiekł skórkę, że nie nadawała się, by ją schrupać. Karczek w rozmarynie nawet rozmarynem nie pachniał (a jak wiadomo to dosyć charakterystyczna i wyczuwalna przyprawa, ciężko byłoby pomylić z czymś innym). Żeberko w sosie BBQ podane bez sosu i równie suche jak pozostałe kawałki mincha.
Do kompletu zestaw surówek - tutaj i Rafał potwierdza najmocniejszy punkt: smaczną kapustę kiszoną. Ziemniaki jak to frytki - są dobrym zapychaczem niekoniecznie zadowolonych żołądków, ale mięsem nie są.

Genaralnie po wizycie w Chopperze żaden z trzech naszych brzuchów nie wyszedł zadowolony. Był to niestety jeden z najgorszych obiadów jakie było nam zjeść do tej pory i po tak nieudanym posiłku polecieliśmy zjeść coś małego i dobrego do Kurka Wodna - dzięki chłopaki za poprawienie nam tego wieczoru.

Rzec trzeba, by jednak coś jeszcze o obsłudze w Chopperze. Postanowiliśmy usiąść w środku, by nie jeść w kłębach dymu tytoniowego. Po 15 minutach od zajęcia stolika, nikt z obsługi się nami nie zainteresował, więc Rafał podszedł do baru - tam też nikt nie zwraca na niego uwagi. Po chwili podchodzi Carlos jeszcze raz i pyta czy możemy zamówić, na co barman odpowiada, że trzeba u koleżanki. Czekamy na koleżankę. Pojawia się ona za kolejnych chwil kilka, zbiera od nas zamówienie. Po kolejnych kilku chwilach przynosi dwa komplety sztućców i zdziwiona pyta czy Rafałowi też przynieść sztućce, bo nie wie czy coś będzie jadł (chciał zjeść za trzech, ale prawie musiał rękami :P). Dostajemy trzeci komplet sztućców i dwa napoje. Gdzieś zawierusza się Pepsi dla Rafała - biedak nie ma dziś dobrego dnia, dostajemy je dopiero gdy przyszło nam się upomnieć.
Zamówione przystawki dostajemy w tym samym czasie co danie główne, zastanawiam się co jeść pierwsze i co będzie lepiej smakowało na zimno.

Generalnie PLUSY nalezy przyznać za:
  • duży wybór piw, ciemny Litovel był pyszny i zimny,
  • kapusta kiszona najlepszym daniem.
  • fajny wystrój, możesz się poczuć jakbyś był prawdziwym, groźnym rock'a'rollowcem
MINUSY:
  • długi czas oczekiwania (ponad 15 minut, by ktokolwiek przyjął nasze zamówienie, potem kolejne 50 minut oczekiwania na jedzenie),
  • kiepskie jedzenie (spalone, niedoprawione),
  • drogo (przykładowo stek z mrożonką warzyw to 52 złote),
  • zagubiona obsługa.
 Podsumowując: nie polecamy tego miejsca, opinia może się wydać surowa, jednak za dużo było w czasie jednej wizyty nieporozumień i pomyłek. Ceny posiłków nie przystają w ogóle do ich jakości. Jeśli ktoś marzy, by napchać brzuch mięsem - to dla niego dobre miejsce, bo porcje są naprawdę duże, nie ma jednak co liczyć na smak.
Wiemy, że każde niezadowolenie z potrawy można zgłosić na bieżąco -  większy problem tkwi chyba jednak w tym, że tak niedoprawione i spalone potrawy po prostu nie powinny opuszczać kuchni.
Może obsługa miała zły dzień, może kucharz miał zły dzień, ale przez to i my mamy zły dzień. Szkoda takiego dobrego dnia.

CHOPPER Hostel & Bar
ul. Kotlarska 42


Madzik w towarzystwie Carlosa i Rafała.

Tags:

Share:

9 komentarze

  1. Byłam tam pare razy na piwie, poniewaz bardzo podoba mi sie ich ogródek i ławki- beczki. Jednak do jedzenia nigdy mnie nie ciągnęło - odstraszały mnie ceny i dzięki Wam wiem już że była to dobra decyzja;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakieś brednie... jestem tam stała klientka i nie mogę powiedzieć nic złego na temat tego lokalu. Obsługa jest przesympatyczna , dziewczyny zawsze usmiechnietę , potrafią szybko obsłużyć klienta . Restauracja posiada szeroka ofertę dań na każda kieszeń dlatego tez bywam tam ze znajomymi regularnie i próbowałam chyba juz wszystkiego . To co najbardziej urkwiło mi w pamięci to napewno : golonka na ostro( mięsko miękkie i dobrze doprawione) ,karkówka z jajkiem (solidna porcja pachnąca ze aż slinka cieknie ) filet z pieca na warzywach z sosem balsamicznym ( świetne dla osób dbających o linie) oraz zupa ostra chilli (gdzie na prawdę sporo papryki , fasoli i mięsa ) z deserów mogę polecić na pewno najlepsza jaka jadłam we Wrocławiu szarlotkę z lodami na ciepło !! Z czystym sumieniem polecam Chopper Bar & Grill osoba które lubią dobrze i smacznie zjeść jak i smakosza pysznego czeskiego piwka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie to miejsce jest rewelacyjne!!! Bardzo ciekawy wystrój można przyjść z dziećmi ,które na pewno będą bardzo zaciekawione przeróżnymi dekoracjami itp z koleżanką z chłopakiem i ze znajomymi na pyszne czeskie piwo usiąść i po prostu pogadać. Co do jedzenia uważam ,że porcje ,które tam serwują są tak duże ,że spokojnie można się najeść na dwa dni ;p Jedzenie jest zawsze doprawione,ciepłe i pyszne!!! Obsługa szybka ,miła i konkretna! A barmani ? Mmmm ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Absolutne brednie !!! Również jestem stałą klientką, może nie udało mi się zjeść wszystkiego ( ponieważ porcje są ogromne odpowiednie do ceny ) ale jedzenie jest wyśmienite !! Obsługa super, szczególnie jeden barman :D, dziewczyny zawsze pomogą w wyborze. Czytam wasze recenzje i myślę że jeśli chcecie dać szanse na drugą wizytę jakiejś pizzy to chopperowi tez się należy tyle....

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety muszę się w 100% zgodzić z opinią autora tekstu. Obsługa nie jest zainteresowana klientami, siedzieliśmy dłuższą chwilę, ale na szczęście nie musieliśmy się upominać. Mrożonki na talerzu, jedzenie po prostu bez smaku. Zamówiłam filet w pomidorach z zapiekanym serem. Ser był najtańszym produktem seropodobnym, kolor blado biały, struktura z wyczuwalną jakąś mączką, a sery raczej są jednolite, ciągnące... A "w pomidorach" (myślę- jakiś sos ze świeżych pomidorów) znaczyło tyle co z jednym plasterkiem pomidora pod "serem". Mój kompan też ze swojego dania nie był zadowolony, głównie ze względu na mieszankę pierwszych lepszych warzyw z patelni i ziemniaczków- suche z zewnątrz i w środku, nie przyprawione zreszta jak i mięso... Na piwo może lokal ok, ale na jedzenie? Szkoda pieniędzy (bo wcale tanio nie jest) i żołądka. I jak można mieć same mrożonki!? Takie coś to ja mam na gorsze dni w domu przygotowane a nie jak chcę dobrze zjeść w restauracji...
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
  6. Być może trafiliśmy w niekorzystny dla tego baru dzień, ale zarówno jakość obsługi jak i poziom podanych nam dań, nie zachęca do powrotu w to miejsce.
    Cieszymy się jednak, że komuś innemu udało się trafić smaczniej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem, czy tam jacyś motocykliści jeszcze bywają.
    Na jedzenie tam nie narzekam. Z obsługą za to różnie. Niektóre kelnerki się wnerwiająco przymilają. Ze sztućcami też raz miałem problem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety popieram. Lubię dobrze zjeść na mieście i lubię eksperymentować. Do Choppera zaglądam niemal od jego powstania i zdecydowanie w ostatnich miesiącach jakość jedzenia spadła znacząco, co przy wysokich cenach sprawiło, iż po wczorajszej wizycie i obrzydliwym jedzeniu (filet z kury w pomidorach na wpół surowy, filet ze szpinakiem co najmniej dwukrotnie zamrożonym) nie zamierzam tam wracać. Zazwyczaj daję lokalowi "drugą szansę", ale pierwszy raz nacięłam się w tym lokalu w maju na zupę z owocami morza, która po prostu śmierdziała.

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam w barze teraz w piątek 23 czerwca. Wystrój świetny. Pierwszy raz byłam .jestem bardzo zadowolona nie tylko z obsługi tego lokalu ale też i z jedzenia które dla kobiet jest kosmicznie duze;)) dania są pyszne starannie przygotowane i świeże. Serdecznie polecam! Ewelina ze śląska

    OdpowiedzUsuń