-->

Zupa




Zupa – potrawa mająca zazwyczaj postać wywaru powstającego podczas gotowania różnorodnych składników. W tradycji polskiej zupa jest zwykle pierwszym daniem obiadu. Podczas gotowania warzyw, owoców, mięs i kości uwalnia się znaczna ilość zawartych w nich składników. Bez takiego przygotowania niektóre z nich nie zostałyby wchłonięte przez układ pokarmowy człowieka i dlatego zupy są daniem bogatym w niezbędne składniki. Źródło: wikipedia


Głodni nowych wrażeń i ów wspomnianych niezbędnych składników wraz z Krzysiem postanowiliśmy się udac do miejsca, które juz od dawna było na moim celowniku. Wrocławska 'Zupa' już od dłuższego czasu kusiła mnie swoją jaskrawo-zółtą fasadą oraz przesympatycznymi warzywami, które szczerze i nienachalnie się uśmiechając zapraszały do środka (ogórek nad drzwiami ma w sobie coś niepokojącego, wiec nie patrzyłem mu w oczy).





Po przekroczeniu progu nie spotkało nas żadne rozczarowanie - klimat jest podtrzymany - rubaszne warzywa harcują wesoło na ścianach. Wnętrze jest urządzone w bardzo prostym stylu, dużo jasnych kolorów, żółtego i bieli w połączeniu z drewnem. Delikatny minimalizm sprawia że miejsce wydaje się czyste, zadbane. Jedynym minusem jest to, że lokal jest bardzo malutki - mimo wszystko udało nam się usiąść.

Przechodzimy do sedna - zupy! Wielość zup w menu przyprawia o zawrót głowy, zwłaszcza takiego przykładowego mnie, który jadłby wszystko i w każdych ilościach. Jako, że w planach było jeszcze drugie danie na mieście musieliśmy ogarniczyc się do zaledwie jednego talerza. Kategorie są trzy: zupy wegetariańskie, zupy pół-wegetariańskie (tutaj była baskijska zupa rybna) oraz mięsne (odetchnąłem, dla takiego mięsożercy jak ja to była duża ulga, że 'Zupa' nie jest kolejnym wege-barem z zupami-kremami).




Wszystkie zupy dostępne są w dwóch rozmiarach - 350 ml bądź 600 ml. Ceny całkiem rozsądne - max 12 zł za dużą porcję.


Dla niezdecydowanych: - zauważyliśmy, że gdy ktoś czuje sie zagubiony podczas dramatyvznego procesu decyzyjnego panie za ladą służą pomocą i chętnie dają do skosztowania poszczególne zupy (ja ostatecznie nie skorzystałem z tej możliwości, aż dziw). Bardzo rozsądne wyjście dla osób które nie lubią ryzyka, ale jednak mają ochotę na tę zupę indyjska bądź coś brzmiącego równie enigmatycznie.


Nasz wybór padł na krem z pieczonych ziemniaków z wędzonym boczkiem i kmnikiem oraz na krem z pieczonych papryk i bakłażanów. Oczywiście jak przystało na facetów - duże porcje. Obsługa była bardzo miła i szybka. Pozytywnym zaskoczeniem były dodatki - do każdej zupy wedle upodobań można wybrać sobie coś z bogatego asortymentu wszelakiego rodzaju ziaren sezamu, słonecznika, natki pietruszki i wielu, wielu innych. W razie wahania jak zwykle pomoże niezawodna Pani za kasą.




Kończmy tę paplaninę - przechodzimy do zup. Mój wybór - krem z pieczonych ziemniaków - strzał w dziesiątkę. Konsystencja idealna - nie dostajemy musu, tylko prawdziwy, domowy krem. Porcja solidna - zdecydowanie warta swojej ceny. Zdecydowałem się na dodatek ziaren słonecznika - po pierwsze - bo lubię, po drugie (spotkałem się kiedyś z tym sformułowaniem w pewnym z programów kulinarnych, bardzo je lubię pomimo, że brzmi niemądrze) aby zaskoczyć czymś zęby. Moje zęby były nimi bardzo zaskoczone, tak samo jak kawałkami boczku w zupie. Moje zęby były szczęśliwe, ja też.


Krzyś był  równie zadowolony dziś. A uwierzcie mi, z tym człowiekiem nie jest łatwo. Zamówił krem z pieczonej papryki i bakłażanów, do którego dobrał sobie ziarna sezamu. Twierdzi, że zupa smakowała - wierzę na słowo. Wprawdzie była podobno delikatnie gorzka, nie stanowiło to jednak problemu w zjedzeniu dużej porcji. Obie zupy były dość pikantne, czego się nie spodziewaliśmy. Ale niż w tym złego - ja się spociłem, a Krzysiowi przeszedł katar - jest coś prawdziwego w stwierdzeniu, że zupy to samo dobro (i zawierają dużo błonnika!).



Podsumowując - 'Zupa' to idealne miejsce na lekki posiłek. Polecam ją również dla osób 'w biegu'. Zawsze można dostać porcję na wynos, bez czekania - przychodzisz, płacisz, pani nalewa (jeśli masz swoje naczynie wtedy -1zł, swoją drogą świetny sposób na walkę z papierowymi kubkami, które później śmiecą, rozkładają się itd. Szanujemy lasy), wracasz do pracy/na uczelnie.
Dla mnie - idealne miejsce na pierwsze danie. Może to mój apetyt, bo raczej nie rozmiar porcji, ale po całym posiłku potrzebowałem jeszcze coś przegryźć. To jednak nie wada - taka jest specyfika tego miejsca (w końcu lokal nazywa się 'Zupa' a nie 'Zupa i drugie'). Ponadto w okolicy znajduje się mnóstwo lokali gdzie można zjeść coś jeszcze (My udlaiśmy się do 'Pieca na Szewskiej', o którym napiszę później).
Przy zakupie pani zaproponowała mi kartę z pieczątkami (zjadamy 6 zupek, siódma gratis). Myślę, że najlepszą konkluzją będzie to, że bardzo chętnie będę z niej korzystał. Zupa to miejsce do którego jeszcze nie raz wrócę.


Plusy:
-Szybko
-Niedrogo
-Możliwość doboru dodatków do zupy
-Idealne aby wciąć na wynos
-Duży wybór zup

Minusy:
-Mało miejsca w środku


Zupa
Szewska 24/16


Adrian




Share:

0 komentarze