-->

Osiem Misek

Mogło, by się wydawać, że zapomnieliśmy o tym miejscu... ale nie! :) Po dłuższym odpoczynku wracamy z kolejnymi opisami naszych wypraw w poszukiwaniu dobrych smaków.

Ostatnimi czasy udało mi się trafić na debiutantów na wrocławskiej kulinarnej scenie. Mowa tutaj o nowym food trucku o wszystko mówiącej nazwie "Osiem Misek". Załoga tego pojazdu serwuje kilka wariacji na temat makaronu, a swój wielki start mieli kilka tygodni temu w trakcie niedzielnego Bazaru Smakoszy w Browarze Mieszczańskim.





Po pierwsze: załoga Ośmiu Misek, to przesympatyczni ludzie. Pełni uśmiechu, chętni do rozmowy i odpowiadania na wszelkie pytania swoich klientów - życzę, by taki zapał towarzyszył stale :)

Niestety, jak to się lubi zdarzyć na początku, nie obyło się bez wpadek. Na nasze zamówione miski z makaronem przyszło nam czekać dłużej niż 20 minut, o którym byliśmy poinformowali. Na pocieszenie i by umilić nam czas oczekiwania (listopad, zimno, food truck - sami rozumiecie) zostaliśmy poczęstowali croissantem z miodem i gruszką. Dla mnie pycha - świetna przekąska, chętnie zjadłabym taka rogala na śniadanie innego dnia.



W końcu się udało i zostajemy wywołani po odbiór naszych misek. Miski okazują się być kartonowymi pudełeczkami, do których zostały przypięte metki z przewidzianą zawartością - super pomysł, takie metki mogą pomóc wszystkim, którzy nie pamiętali co zamówili ( a uwierzcie, że tacy się zdarzają :P), by wziąć dla siebie odpowiednie żarełko.

Porcja pierwsza to miska azjatycka. W pudełku znaleźć można było makaron ryżowy z kurczakiem, orzeszkami, kiełkami, szczypiorkiem... całość bardzo smacznie skomponowana, smaki warzyw świetnie towarzyszyły kurczakowi i ryżowemu makaronu. Do wyboru mieliśmy możliwość zajadania się widelcem lub pałeczkami. Tylko... gdzie się podziały orzeszki? Niestety w podanej "misce" wspomnianych prażonych orzechów nerkowca nie udało się nam znaleźć.
Aaa! Jeszcze jedna ważna rzecz. Osiem Misek oferuje miskę azjatycką do wyboru z kurczakiem lub krewetkami :)



Mój wybór natomiast padł na coś bardziej klasycznego, czyli miskę włoską. Zawsze miałam pewne obawy przed połączeniem makaronu i tuńczyka (bądź jakiejkolwiek innej ryby) - Osiem Misek bardzo szybko mnie tych obaw pozbawiło.
Miska włoska była pyszna, a przede wszystkim porcja bardzo syta! Prawie nie dałam rady zjeść jej do końca. 



W menu otwarciowym Miski proponowały też czarny makaron barwiony tuszem kałamarnicy z krewetką black tiger 31/40 na białym winie, maśle z szalotką i nitkami chili.. Może następnym razem? 

Od otwarcia food trucka minął już ponad miesiąc, samochód z makaronami można spotkać ostatnio pod Halą Stulecia lub na niedzielnym Bazarze Smakoszy. Mam nadzieję, że niedługo w ich menu pojawi się więcej Misek do wyboru.. conajmniej osiem.


OSIEM MISEK

informacji o miejscu, gdzie obecnie znajduje się OSIEM MISEK szukajcie też w aplikacji "Truck Me"



Share:

1 komentarze

  1. Koniec Olimpu :(( Food truck podąża za najnowszymi trendami politycznymi i zlikwidowano ofertę dla wegetarian i wegan (stojaka na rowery tez nie ma). Obsługa całkowicie inna niż wcześniej czyli niemiła i mylącą zamówienia. czekając na odbiór zamówienia (dla znajomych mięsożerców) sprobowalam gorącej lemoniady = kwasek cytrynowy + Cukier :((

    OdpowiedzUsuń