-->

Kofuku


Jak mogliście się domyślić z naszego facebookowego profilu (kto jeszcze nie zalajkował, zapraszam do linka pod Widelcem po prawej stronie ---->) miałam niedawno okazję jeść sushi. Sushi jeść lubię, robić już nie za bardzo, więc najlepszym wyjściem.. jest wyjście na sushi. Trzeba przyznać, że jeszcze 2, może 3 lata broniłam się przed tą formą posiłku rękami i nogami (na zasadzie: fuuuuj, to jest surowe, nie wezmę tego do ust!), a gdy w końcu dałam się przekonać do spróbowania, to przez kolejne tygodnie nie chciałam jeść nic innego. Tych, którzy jeszcze nie próbowali, serdecznie zachęcam - uczucie lekkości pełnego brzucha nie do opisania! :)

zdjęcie z profilu Kofuku na Facebook

zdjęcie z profilu Kofuku na Facebook

Kofuku już na pierwszy rzut  oka urzeka wystrojem. Skromnie, z pomysłem i bardzo elegancko. Chociaż metraż "susharni" nie jest duży z rozmysłem ustawiono stoliki, by zapewnić klientom choć odrobinę prywatności. Moim osobistym numerem jeden jest kącik przy fototapecie (pewnie  nie tylko moim), na małym podwyższeniu, gdzie rzeczywiście można odciąć się od pozostałej części restauracji. Sam lokal jest niewielki, czasem trudno znaleźć w nim miejsce, a czasem jedynie wolne miejscówki to te przy barze, gdzie można podglądać jak nasze rolki są przygotowywane.


zdjęcie z profilu Kofuku na Facebook

Kofuku oferuje sushi pod różnymi postaciami. Fotomaki, Hosomaki, Nigiri, Temaki - wszystko to brzmi obco i strasznie - ale dzięki menu obrazkowemu (zobacz tutaj) dużo łatwiej jest nam się na coś zdecydować. Nasz duży głód postanawiamy zaspokoić porcją zupy i dużym zestawem, które znaleźć można na końcu menu. Lokal tego dnia "pęka w szwach", wszystkie miejsca są zajęte, więc zostajemy poinformowani, że na nasze sushi trzeba będzie poczekać jakieś 30-40 minut.

Dużo wcześniej na nasz stół trafiają natomiast przekąski - na dużą pochwałę zasługuje fakt, że niezależnie, czy zamawiamy wielki zestaw, czy wpadamy tylko na 1 rolkę w wolnej chwili, zawsze (zawsze!) dostajemy w prezencie małą przekąskę. Tym razem dwa smażone pierożki z jakimś słodkim sosikiem. 





Do zamówionych rolek postanawiam napić się zielonej herbaty z wiśnią. Herbata parzona jest w czajniczku i podawana z małymi "kubeczkami". Podobno picie zielonej herbaty przy jedzeniu sushi, jest jak najbardziej rekomendowane - pozwala ono oczyścić kubki smakowe i w pełni delektować się każdą kolejną porcją. Osobiście fanką zielonej herbaty nie jestem. Ta z wiśnią też niestety nie przypadła mi do gustu, choć podana ładnie i z tego co można było wyczytać na menu z wyborem herbat - jest to jedna z lepszych jakościowo herbat dostępnych aktualnie na rynku.


Niedługo póżniej na nasz stolik podano zamówione przez nas zupy. Mój wybór padł na osuimono - czyli delikatny bulion rybny (cena: 13 złotych). W Kofuku podawany jest z makaronem i dużą ilością łososia.  Zupka pyszna, choć sama forma podania dosyć niewygodna do zjedzenia - mała łyżeczka i długi makaron nie chcą współpracować. Po czasie myślę, że może trzeba było to jeść zarówno łyżką jak i pałeczkami...? Może wtedy poszłoby sprawniej:)
Rafał zdecydował się na miso shuri - zupę z pasty sojowej, podawanej z tofu i glonami (cena: 11 złotych). Zjadł tak szybko, że nie zdążyłam zrobić zdjęcia.


Po przewidywanych 40 minutach dostaliśmy całą paletę sushi do wyboru. W naszym dużym zestawie  (największym proponowanym w karcie), czyli zestawie Nagoya (cena: 135 złotych) znalazło się łącznie 38 kawałków sushi. Do wyboru mieliśmy 8 różnych.
Zaczynając od początku: 
- Najbardziej klasyczne czyli futomaki ("maki" znaczy "rolka", futomaki natomiast standardowo do grube rolki, krojone na cienkie plasterki), tutaj dwa rodzaje: pierwsze: surowy łosoś + rzepa + sałata + majonez japoński + chili (te przypadły mi do gustu mniej), drugie: pieczony łosoś + majonez japoński + sos teryaki + sezam (te za to są w czołówce moich ulubionych rolek).
- Hosamaki, czyli rolki cienkie, krojone na grube kawałki, tutaj: łosoś + awokado + sezam (smaczne, choć w naszych chyba nie było awokado a tykwa - ale mogę się mylić).
- California rollsy  to natomiast rolki z ryżem na wierzchu. W naszym zestawie znalazły się trzy do wyboru: krewetka w tempurze + majonez japoński + sezam (tej, ze względu na brak zainteresowania owocami morza nie próbowałam), tuńczyk +awocado + serek philadelphia + jakiś rodzaj rybich jajek w czerwonym kolorze (mój osobisty hit tego wieczoru), surimi + awocado + majonez japoński+ łosoś na zewnątrz (też ciekawa propozycja, dla tych, którym objadły się już standardowe rolki).
- I na koniec nigiri, czyli jedno z najbardziej tradycyjnych typów sushi. Jego istotę stanowi świeża ryba lub warzywa pokrywające niewielką ilość ryżu. Mieliśmy okazję spróbować dwóch rodzajów: z łososiem i z tuńczykiem. Oba bardzo smaczne, choć w tej kategorii zdecydowanie smakiem wygrywał łosoś.
Zestawy w Kofuku są zawsze bardzo estetycznie podane. Restauracja nie żałuje też wasabi i imbiru, sosy sojowe są dostępne na stolikach.



Zestaw dla łakomczuchów okazał się jednak dla nas za dużym wyzwaniem i część pojechała z nami do domu. Może gdybyśmy nie jedli zup na początku zdołalibyśmy zjeść wszystko :) Ciężko ocenić, czy kupno zestawu opłaca się bardziej niż zakup każdej z rolek osobno, bo niektóre z proponowanych rolek nie można znaleźć w standardowym menu - występują tylko w zestawach. Ten zestaw obfitował w różne formy łososia - w innych natomiast można popróbować sushi zarówno z owocami morza, jak i warzywami.
Znawcą kuchni japońskiej nigdy nie byłam i już raczej nie będę - jednak sushi jedzone w Kofuku jest najsmaczniejszym jakie jadłam do tej pory.


P.S
W Kofuku zdarzyło mi się być już parę razy, za każdym razem było bardzo smacznie. Dla potwierdzenia tutaj kilka zdjęć innych dań z menu.


przystawka: sajgonki oraz napój aloesowy podawany w karafce

przystawka: glony z ogórkiem i sosem sezamowym
dania na ciepło: kaczka w sosie teryaki

PLUSY:
- możesz zobaczyć jak sushi master przygotuje Twoje zamówienie,
- przystawki w prezencie
- miła obsługa


MINUSY:
- mały lokal, nie zawsze jest miejsce
- mogłoby być taniej, chociaż zgadzam się, że za jakość warto zapłacić





KOFUKU
ul. Powstańców Śląskich 95 (galeria Sky Tower)

Madzik

Share:

2 komentarze

  1. Rolki z ryżem na wierzchu to uramaki, a california style to po prostu takie sushi dla mieszczuchów zwykle z serkiem philadelihia albo majonezem, awokado + surimi/ pieczony łosoś/krewtka często zwinęte właśnie jak uramaki ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń