-->

Szynkarnia

Podpłomykwychopieńwychopieniek – rodzaj prymitywnego pieczywa w postaci małego placka.

       Poniedziałek, popołudniowy spacer po Wrocławiu. Tym razem widelec zapragnął lekkiego obiadu, aby nie zacząć tygodnia od czegoś ciężkiego. W poszukiwaniu czegoś idealnego opuściliśmy rynek, obojętnie przechodząc obok burgerowni i pizzerii rozglądając się za czymś idealnym. Swoją ofertą zachęciła nas Szynkarnia. Jasny, lekki wystrój zachęcił nas do odwiedzin.






      W środku jest bardzo przyjemnie. Lokal znajduje się na dwóch poziomach: na dole jest bar i kilka miejsc do siedzenia, na górze same stoliki i troszeczkę intymniejsza atmosfera.
      Przy barze - bardzo duży wybór piw, cydrów i innych trunków. Sądzimy, że Szynkarnie warto odwiedzić tez późniejszą porą.
      Miejsca bardzo zróżnicowane - od klasycznych stolików, przez wygodne kanapy na których można wygodnie się rozłożyć, po krzesła barowe przy oknach. My zajęliśmy te ostatnie.





      Skrzynkarnia zdecydowanie wyróżnia się na Wrocławskiej mapie pyszności swoją ofertą. Poza deskami serów i wędlin można zamówić u nich podpłomyki i przeróżne jego wariacje. Klasyczne podpłomyki, podpłomyki zawijane a'la tortilla, do tego sałatki podawane z podpłomykami, śniadania, zupy, dania obiadowe.
      Ja zamówiłem Podpłomyka tradycyjnego z szynką dojrzewająca w Dukli z serem krowim dżersejowym z Mazur oraz zupę z cukinii, natomiast Mateusz, który mi dzisiaj towarzyszył zamówił sałatkę KUR-karnia (filet z kurczaka marynowany w jogurcie, winogorna, pestki dyni, mix sałat, winegret - na jego prośbę w sałatce ni było pomidorów suszonych). Do picia zamówiliśmy cydr. Ceny - rozsądne. Oboje zapłaciliśmy za wszystko około 30 zł na osobę.
     Tutaj na naszą pochwałę zasługuje obsługa. Sympatyczna blondynka z wielkim uśmiechem i lekkim ADHD swoją pozytywną energią zarażała cały lokal.
     Zaledwie po chwili ku mej radości pojawiła się kelnerka z moją zupą. Zupa miała idealnie gładką konsystencję, i właściwie była dokładnie tym czego się spodziewałem. Stosunkowo duża porcja, ładnie podane a co najważniejsze - smacznie.


Nie minęło dużo czasu a dostaliśmy nasze dania główne. Sałatka i podpłomyk wyglądały fantastycznie.




     Zacznijmy od podpłomyka. Jak widac znajdują się na nim liście rukoli - do wyboru podczas zamawiania mamy też szczypiorek. Dwie pary sztućców sugerowały chyba, że da się go nimi jeść. Nic bardziej mylnego - podpłomyk był na tyle twardy, że wszelkie próby przekrojenia go kończyły się piłowaniem talerza z marnym skutkiem. Postanowiłem jednak wziąć sprawy w swoje ręce i zjeść go... rękoma. Przyznam, że to co jadłem zdecydowanie przypadło mi do gustu. Dodatki - pierwsza klasa. Wszystko było świeże i smaczne.
    Sałatka- nie była to wielka porcja ale za to bardzo smaczna. Składniki idealnie się ze sobą łączyły, wszystko było estetycznie podane. Mateusz przebąkiwał coś, że kurczak trochę za mało słony, ale ostatecznie był zadowolony.

     Wszystko pięknie, smacznie i cydrowo ale... musiał być jakiś minus. Wiemy, że może trochę surowy urok tego miejsca to jego atut, ale czy ktoś mógłby jakoś zakonserwować blat przy oknie? Pod koniec wizyty byliśmy cali w łuszczącej się białej farbie. Białe fragmenty towarzyszyły nam już przez resztę dnia - na dłoniach, ubraniach, twarzach. Ciężko się tego pozbyć, serio. Poza tym, musiałem się czegoś czepic, inaczej byłoby zbyt dobrze. Pomijając ten fakt, z wizyty byłem bardzo zadowolony, polecam!

Adrian.


PLUSY:
+Blisko centrum
+Ładny, nieco minimalistyczny wystrój
+Sympatyczna obsługa
+Rozsądne ceny
+Oryginalnie
+Smacznie

Minusy:
-Biała farba z blatu przyklejała się do wszyskiego

SZYNKARNIA
ul. św. Antoniego 15

Share:

0 komentarze