-->

Alyki

Pytałam Was ostatnio gdzie jestem (o tutaj!) i nikt nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie - ba! nawet nikt nie próbował. To chyba znaczy, że jeszcze nie znacie tego miejsca - zaraz się, więc to zmieni. 
Od początku lutego można próbować nowej restauracji w galerii Sky Tower. Pamiętacie Czerwone Sombrero? Nie pozostał już po nim ślad, a na miejscu nieudanej meksykańskiej knajpy możemy teraz     próbować specjałów polskiej i europejskiej kuchni. Mowa o Restauracji Alyki.


Jak możemy przeczytać na stronie internetowej restauracji:

Restauracja Alyki działająca w budynku Sky Tower od 1 lutego 2015 r. powstała z zamiłowania do polskiej i europejskiej kuchni oraz z naszych inspiracji podróżami i ciekawością świata. Staramy się tak komponować nasze menu aby wydobyć to co najlepsze i najciekawsze w naszej rodzimej kuchni.
Gotujemy z polskich produktów o najwyższej jakości, w dużej mierze opieramy się na produktach sezonowych.


Kolorowe ściany, czaszki i kapelusze, których mogliśmy uświadczyć odwiedzając kiedyś Sombrero znikły - teraz lokal utrzymany jest w ciepłych brązowo-beżowych barwach. Pojawiły się podstarzone krzesła i stoliki i kilka ciekawych dodatków jak np. pianino (podobno gra i już niedługo będą organizowane tam wieczorki muzyczne). Można się poczuć ja w domu, jest miło, ciepło i czysto.



Co możemy zjeść? Menu jest dosyć obszerne: makarony, pierogi, sałatki, ale też dania mięsne czy ryby. Cenowo wydaje się być bardzo rozsądnie i przystępnie. Nas przyciągnęła tu chęć zjedzenia czegoś domowego, bez żmudnego gotowania w domu. 
Decydujemy się na domowe flaczki z pieczywem  ( porcja to 12 złotych). Kelnerka początkowo informuje nas, że niestety dzisiaj się skończyło. Po chwili jednak przynosi dobre wieści z kuchni, akurat jest już gotowa kolejna porcja. Porcja z dużą ilością mięsa, odrobiną marchewki i obficie doprawione majerankiem. Kucharz zdecydowanie nie żałował przypraw i flaczki okazują się być bardzo aromatyczne, do ideału ostrości zabrakło im kilka ziarenek pieprzu - apetyt Rafał został zdecydowanie zaspokojony. Czy jest we Wrocławiu inne miejsce, gdzie można zjeść smaczną porcję tej zupy?


Ja wybieram coś bardziej "nowoczesnego" i moją zupą jest krem z pieczonej papryki z kozim serem (cena 14 złotych). Krem jest gęsty i bardzo słodki, kozi ser jest zdecydowanie tylko dodatkiem w tej zupie - ilość symboliczna, która szybko rozpuszcza się w zupie i nadaje jej odrobinę słonego smaku. 


By pozostać przy bardziej tradycyjnych smakach postanawiamy też spróbować pierogów. Porcja ruskich ze złocistą cebulką (14 złotych) i porcja pierogów z kaszą gryczaną i warzywami (13 złotych) wyglądają identycznie - 8 sztuk gotowanych pierogów z smażoną cebulką i zieleninką. Obie porcje pierogów okazują się być niestety lekko rozgotowane, ciasto jest cienkie i rozpada się. Farsz gryczany bardzo smaczny, choć dużo w nich wody (czyżby wcześniej mrożone?),  w ruskich niestety tylko śladowe ilości sera. Za to cebulka - wyśmienita! :) Pierogi miałaby szanse na lepszą ocenę, tak na razie jakieś  6/10.


Alyki oferuje też duży wybór herbat - wszystkie w listkach (w cenie 9 złotych) za dzbanuszek - standardowo dwie filiżanki można z niego wypić.



Do Alyki wrócimy spróbować innych dań, tym razem może bardziej z kuchni europejskiej. Propozycja piersi z kaczki na grillowanych jabłkach, czy polędwiczki wieprzowej po staropolsku w sosie borowikowym wygląda zachęcająco.
Życzymy sukcesów! :)

PLUSY:
- pomocna, uśmiechnięta obsługa kelnerska,
- flaczki, na prawdę jak domowe,

MINUSY:
- pierogi

ALYKI
ul. Powstańców Śląskich 95
(Galeria Sky Tower)


Share:

0 komentarze