-->

KRVN

Jeśli lubicie miejsca nieco dziwne, a na pewno zdecydowanie inne wśród najczęściej odwiedzanych  Miejsca może nawet trochę przerażające...  Jeśli Waszych ulubionym dniem w roku jest Halloween... Jeśli w dzieciństwie marzyliście o pracy grabarza lub posiadaniu własnego sklepu z trumnami... To KRVN może się okazać Waszym miejscem na Ziemi.

zdjęcie z facebookowego profilu KRVN


KRVN (czyli w rozwinięciu Karavan) mieści się przy ulicy świętego Antonia - to uliczka zaraz za kinem Nowe Horyzonty. I z tego co się domyślam, to właśnie ta lokalizacja stała się inspiracją do wystroju i nazwy lokalu. Ulica ta swego czasu była miejscem, gdzie prawie każdy z lokali powiązany był z tematyką pogrzebową - można tu było wybierać wśród zakładów pogrzebowych, sklepów z odzieżą odpowiednią na tę uroczystość. Świetnie miejsce na taki biznes, patrząc na sąsiedztwo z Dzielnicą Czterech Świątyń. W tą koncepcję świetnie wpisał się KRVN - odrapane ściany, trumny, duchy, szkielety towarzyszą nam przez cały czas naszej wizyty. Lekko przerażające? :)


Co możemy zjeść w tym jakże specyficznym miejscu? Pełne menu znajdziecie tutaj, a do wyboru mamy śniadania, zestawy lunchowe (codziennie inne), brunche (serwowane w niedziele), a także stałe pozycje jak ciabatty, makarony, sałatki czy burgery.


Decydujemy się z Carlosem na dwa takie same zestawy: herbata i sałatka. Herbaty liściaste zaparzane są w dzbanuszkach - jeden starcza na prawie dwie filiżanki. Mój wybór to herbata wiśniowa - niestety okazała się herbatą zieloną, nie był to dla mnie strzał w dziesiątkę. Carlos trafił w czarną herbatę, bardziej klasyczną i był zadowolony z tej opcji. Za dzbanuszek herbaty płacimy po 10 złotych.


W ramach później pory, zdecydowaliśmy się na coś lekkiego - sałatkę po włosku (cena: 27 złotych) podawaną ze świeżym pieczywem. Mix sałat (dębowa, lodowa, rukola) z grillowaną piersią z kurczaka w marynacie paprykowo-miodowej, szynka długodojrzewająca, suszone pomidory, płatki parmezanu, czerwona cebula, kapary - wszystko to posypane prażonymi orzechami nerkowcami i polane domowym sosem winegret ze świeżych pomarańczy - tak mówi menu. Porcja - bardzo duża. Miska nie należała do najmniejszych a była wypakowana po brzegi. Bardzo duża ilość dodatków - lubię jak w sałatce sałata jest tylko podstawą, a nie głównym składnikiem. Kurczak w marynacie natomiast wart spróbowania - chętnie spróbuję przyrządzić takiego w domu. Trochę brakowało mi pieczywa, jedna kromeczka przekrojona na pół, to zdecydowanie za mało do tak potężnej porcji - sałatka miała bardzo intensywny smak - suszone pomidory, szynka wszystko było dosyć słone - fajnie byłoby móc go przekąsić większą ilością czegoś o neutralnym smaku.


Całość wizyty byłaby na wielki plus, gdyby nie lekkie naburmuszenie obsługi - czekaliśmy przy barze dłuższą chwilę zanim kelnerka nas zauważyła (zdążyła w tym czasie dwa razy przejść się na kuchnię i z powrotem). Przed lokalem stał potykasz z informacją o ofercie lunchowej - gdy o nią zapytaliśmy usłyszeliśmy tylko: "już nie ma". Acha. W wyborze herbat, też nikt nie chciał nam pomóc ("wybierzcie z półki obok baru" - fajnie, że udało się nam ją w ogóle znaleźć, ale wybieraliśmy na chyba trafił).
Drogi karavanie - pomimo posępnego wystroju życzymy więcej uśmiechu na twarzy! :)


Aa!
Zdarzyło się mi być już kiedyś w karavanie większą załogą i to w porze śniadaniowej. Możecie zobaczyć zdjęcia, wszystko pyszne, cieplutkie i świeżo przyrządzone, poza tym w bardzo przystępnej cenie. Z tego co zauważyłam menu śniadaniowe zostało zmienione, więc nie wszystkie pozycje uda Wam się już teraz zamówić.

Madzik

PLUSY:
- smaczne i wielkie porcje,
- klimat miejsca, drugiego takiego chyba nie ma we Wrocławiu


MINUSY:
- 10zł za dzbanek herbaty
- lekko naburmuszona obsługa

KRVN
ul. św. Antoniego 40/1

Share:

2 komentarze

  1. Dziwne. Pary razy tam byłem, a nie zapamiętałem nawiązań do tematyki pogrzebowej. Przez te białe ściany lokal wydaje mi się raczej hipstersko-radosny. Jeśli chodzi o menu, to kojarzy mi się z lekką przekąską.

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto wspomnieć że podają tam jednego najlepszych burger ów w miescie

    OdpowiedzUsuń