-->

Moaburger


Pojawiła się nowa "burgerownia". Burgerownia z tradycją, można by powiedzieć, bo rozsławiona już na rynku krakowskim. To czym chce się wyróżniać we Wrocławiu to buły w stylu nowozelandzkim - co to znaczy i czy rzeczywiście Moa ma szansę wśród kilkunastu innych lokali z burgerami w mieście?

Moaburger otworzył swoje drzwi z końcem stycznia przy placu Solnym. Otwarciu towarzyszyły wielkie kolejki, więc my postanowiliśmy przeczekać "pierwsze wow!" i na bułę wybraliśmy się dopiero jakieś dwa tygodnie później. Wystrojem lokal przypomina ten krakowski, największe wrażenie robi oczywiście powyginany żyrandol.



zdjęcie pochodzi z facebooka Moaburger

zdjęcie pochodzi z facebooka Moaburger
W menu oprócz standardowego burgera z wołowiny mamy możliwość wyboru kanapki z jagnięciną, kurczakiem lub w wersji wegetariańskiej. Ceny dość umiarkowane, od 17 do maksymalnie 28 złotych  za bardziej wypasionego burgera.



Pomimo pełnej sali klientów nasza zamówienie jest gotowe po około 15-20 minutach.


Decyduję się na spróbowanie ostrych łódeczek ( w cenie 8 złotych) z sosem czosnkowym, który niespodziewanie jest zielony. Ziemniaczki rzeczywiście są ostre, choć lekko twardawe w środku, na mój gust mogły podsmażyć się chwilę dłużej. Zielony sos, okazuje się natomiast bardzo smaczny i wystarczająco czosnkowy, by poczuć, ale nie bać się później otworzyć ust :)


Chcę spróbować czegoś innego niż klasyczny burger, więc decyduje się na jedną z opcji z jagnięciną. Spiced Lamb ( cena: 23 złote) okazuje się być naprawdę pokaźnej wielkości bułą. To co rzuca się na pierwszy rzut oka to pieczywo - zupełnie inne niż w jedzonych przeze mnie do tej pory burgerach - bułka jest przede wszystkim dużo większa, a przy tym bardzo płaska. W środku oprócz sporego kawałka mięsa dodano sos chili, cebulowe bhaji, jogurt miętowy, sałatę, pomidora, czerwoną cebulą, majonez i relish pomidorowy. 


Co jadł Carlos? Ty razem postanowił nie wymyślać i nie ryzykować i postawił na klasykę czyli Cheese and Bacon (w cenie 21 złotych). Buła ta sama, kolejna wielka porcja (według menu, ten burger to 410 gram jedzenia!) tym razem z boczkiem, sałatą, pomidorem, ogórkiem, czerwoną cebulą i serem. 

Burger naprawdę robi wrażenie - buła zaraz po podaniu jest ciepła i chrupiąca, porcja naprawdę wielka i syta. Zjadam połowę i nie jestem w stanie zmieścić reszty. Mięso zgodnie z informacją na menu jest średnio wysmażone - różowiutkie w środku. Składniki też robią dobrą robotę i całość smakuje rewelacyjnie. Jedyne z czym mam problem to ciągle ta wielkość - burger jest tak duży, że zanim zjadłam tą połowę, bułkę zdążyła przesiąknąć sosami, zrobić się miękka i na koniec rozpaść. Papierki, w które zawinięta jest kanapka też nie utrzymują jej w całości, przemakają składnikami i na koniec wypluwają wnętrze burgera na tackę. Moa! Proszę wymyślcie coś! :D



Podsumowując: smacznie i syto. Ja już wiem, że jest to porcja dla mnie nie do zjedzenia - faceci raczej sobie z nią poradzę, bardzo głodne babeczki pewnie też. Przy kolejnej wizycie zamawiam wersję kids, która okazuje się połowę mniejsza i idealnie zaspokaja mój apetyt (podobno każdego burgera z wołowiny można zamówić w tej wersji, trzeba to sprawdzić).



Madzik
PLUSY:
- wielkie porcje
- duży wybór menu
- nowy, ładny, czysty lokal
- uprzejma i dobrze zorientowana obsługa

MINUSY:
- buła jest tak wielka, że przecieka, brudzi, trudno ją zjeść do końca

MOABURGER
Plac Solny10


Share:

2 komentarze

  1. Byłam , próbowałam i smakuje rewelacyjnie chociaż stoliki daja wiele do zyczenia . Ale cena adekwatna do jakości w porównaniu do Soczewki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W krk mieli bardzo smacznie, chociaż sala nie powalała. Z pewnością odwiedzę wersję wrocławską.

    OdpowiedzUsuń