-->

pan.puh

zdjęcie z fanpage'a pan'puh
Gdzieś na pięknie odnowionym placu Uniwersyteckim wśród przewijających się turystów i studentów pobliskiego Uniwersytetu Wrocławskiego unosił się piękny zapach azjatyckich potraw i postanowiliśmy odnaleźć jego źródło.

 

Zawitaliśmy więc z Martą do lokalu o nazwie pan.puh, który specjalizuje się w zupach z całego świata i bułeczkach na parze Baozi, to właśnie stąd unosił się ten zapach, o którym mówiłem.






Lokal malutki i skromny, ale to sprawia, że jest tam bardzo przytulnie. Jeśli mamy szczęście to możemy zjeść na zewnątrz, nam jednak się to nie udało. W środku możemy zająć jeden z kilku stołków, usiąść przy długim, wspólnym stole i przenieść się w magiczny smak Azji.





W dniu, w którym odwiedziliśmy lokal w menu były do wyboru trzy zupy i cztery rodzaje bułeczek na parze, czyli tak zwanych Baozi.

Zupy serwowane są w dwóch wariantach mała 350ml i duża 500ml, ceny kształtują się od 7zł do 12zł.


Baozi podawane są w wersjach trzech lub pięciu sztuk w cenie od 8zł do 14zł.
Do każdego Baozi można dobrać sobie jeden sos, do wyboru mamy:
- klasyczny ostry sos chili
- sos chili brzoskwiniowo-tamaryndowy
- sos słodkie chili
- sos kolendrowo-miętowy.





Marta decyduje się na Banh Bao z indykiem (akurat dziś taka wersja była dostępna zamiast kurczaka) czyli bułeczki drożdżowe z nadzieniem z indyka, imbirem, czosnkiem, kolendrą, kapustą pekińską i cebulką z sosem słodkie chili. 

Ja natomiast decyduję się na Banh Bao z wieprzowiną czyli mięso wieprzowe, papryka chili, imbir, czosnek, kolendra, kapusta pekińska z sosem kolendrowo-miętowym. Każda porcja podawana jest na ciepło w typowym bambusowym koszyczku na drewnianej desce, na której znajdziemy również małą mieseczkę z sosem.

Baozi możemy spożywać za pomocą pałeczek (widelca i noża w tym lokalu nie znajdziecie), bądź zjeść rękoma, tak jak my to zrobiliśmy. Jest to zdecydowanie wygodniejsze, ponieważ bułeczki są całkiem duże.

Baozi z mięsem wieprzowym i sosem kolendrowo-miętowym








Baozi z indykiem i sosem słodkie chili





A teraz najważniejsze, jak smakowało? Było pysznie, sosy własnoręcznie robione przez właściciela niesamowicie nam smakowały i zadowoliły nasze kubki smakowe. Co do porcji, bułeczki są spore, jednak według nas powinny mieć w sobie więcej nadzienia. Wszystko dobrze przyprawione i aromatyczne. Przy następnej okazji z chęcią wrócimy na zupę.

pan.puh'a można spotkać również na wrocławskich festiwalach food trucków, a także na Targach Śniadaniowych.

PLUSY:
- smaczne jedzenie
- pyszne, własnoręcznie robione sosy
- przystępne ceny
- sympatyczna obsługa
- możliwość naładowania telefonu :)

MINUSY:
- mało miejsca w lokalu
- mogło by być więcej nadzienia w Baozi


pan.puh
plac Uniwersytecki 15a




Share:

0 komentarze