-->

Kawa festiwal - relacja



W ostatnim tygodniu odwiedziliśmy kilka wrocławskich kawiarni - wszystkie w ramach Kawa Festiwalu.


GRACIARNIA


Menu:
- caffe latte,
- ciasto miodowe.



Adrian: Przepyszna, klasyczna latte. Wszystko w niej było takie jak powinno - smak, pianka, szklanka. Równie smaczne i mało zaskakujące było ciasto - nie za słodkie, z poprawną bitą śmietaną, zwykłe ciasto miodowe. Cały zestaw i każdemu posmakuje. Zostaliśmy zaproszeni na ciekawe piwa, które pojawiają się w Graciarni. Z zaproszenia skorzystamy - "Z kufelkiem po Wrocławiu" nadciąga!

ETNO CAFE OKRĄGLAK

Menu:
-klasyczne latte,
- ciasto czekoladowe z musem owocowym.


Carlos: 
Bardzo dobra kawa latte i przepyszne ciasto czekoladowe z wiśniami, ciasto wilgotne podobne do brownie ale podane w formie tarty. 

Marija:
Do Etno Cafe trafiliśmy w sumie przypadkiem, mijaliśmy go w trakcie spaceru w inne miejsce (Okrąglak, to właśnie takie dobre miejsce, żeby zajść niespodziewanie i przypadkiem). Dzisiejsza latte zrobiona była na ziarnach brazylijskich - tym razem mnie nie powaliło na kolana, ale może to też już kwestia przejedzenia tego dnia. Ciasto czekoladowe za to zdecydowanie wybija się dla mnie jako faworyt do tytułu najlepszego deseru festiwalu. Brownie było… pyszne! Wilgotne, ale przy tym nie za słodkie - co świetnie komponowało się z przesłodkimi wiśniami, którymi ciasto było polane.


MACHINA ORGANIKA

Menu:
- latte na mleku kokosowo-ryżowym z kostkami lodu,
-banoffee pie.


Marija: 
Machina Organika serwuje w ramach festiwalu latte na mleku kokosowo-ryżowym i jest to naprawdę smakowite! Kawa sama w sobie jest już delikatnie słodka i przyjemnie delikatnie pachnie kokosem. Ciasto natomiast dla mnie było za słodkie i nie dałam rady zjeść go do końca - choć niewielkie gabarytowo - Adrian dojadł po mnie ze smakiem i nie przeszkadzał mu nadmiar słodkości.

FRIENDS 

Menu:
- latte z syropem malinowym, migdałami i białą czekoladą,
- sernik wiedeński z musem wiśniowym.



Marija:
We Friends okazało się, że na ten moment pozostał im tylko jeden zestaw festiwalowy… Zdecydowałam się więc popatrzeć jak Carlos pałaszuje ciastko, a sama wybrałam porcję witaminek w postaci  koktajlu owocowe. Niebo w gębie!


Carlos:
Friends zaproponowało nam Latte w wydaniu z syropem malinowym, migdałowym i białą czekoladą. Według menu do wyboru powinna być również latte w wersji vege, z syropem spicy, zmieloną papryką chili na bazie mleka sojowego, jednak nie została ona nam zaproponowana. Kawa smaczna, jednak nie wyczułem w niej białej czekolady. Co do deseru, załapaliśmy się tylko na sernik wiedeński z musem wiśniowym (ostatni kawałek dla mnie! A kto zjada ostatki ... ;)). Jestem wielbicielem serników w każdym wydaniu, więc i to bardzo przypadło mi do gustu. Dobra konsystencja, nie za słodki, fajnie przełamany wiśniami.

BORÓWKA CAFE

Menu:
- kawa latte tradycyjna,
- czekoladowa truskawka.



Carlos i Marta:
W słoneczne poniedziałkowe popołudnie udaliśmy się do Borówki, która była naszym pierwszym celem podczas wrocławskiej edycji Kawa Festiwal. Pogoda sprzyjała, apetyt na słodkości również. Sam lokal jest nam bardzo dobrze znany i wiążemy z nim niemały sentyment. Zamówiliśmy zestaw festiwalowy składający się z tradycyjnej Caffe Latte i Czekoladowej truskawki. Jak wrażenia? Latte takie, jakie powinno być, zero rozczarowań. Deser był naprawdę ciekawy, połączenie dwóch rodzajów czekolad i musu truskawkowego, a to wszystko zwieńczone bitą śmietaną, pycha, taka kombinacja nie mogła się nie udać. Podsumowując, Borówka zaproponowała nam dosyć klasyczne menu festiwalowe, ale jak najbardziej trafione. Jedynie sposób podania deseru nie do końca nam się spodobał, o wiele lepiej prezentowałby się w pucharku niż w zwyczajnej lampce do wina. Odrobina kofeiny, słodkości i piękne otoczenie, czego chcieć więcej?

AMORINIO


Menu:
- kawa Rosemary: latte z rozmarynem i miodem,
- szaszłyk lodowy.



Marija:
Amorino dla mnie to niestety najsłabszy punkt festiwalu, jak do tej pory. Kawa rozmarynowa była po prostu kwaśna, poza tym nie rozumiem posypania kawy tymi kolorowymi kwiatkami. Do jedzenia się nie nadawały (sprawdzałam i nie polecam), jako walor estetyczny, też spisywały się kiepsko.
Deser natomiast to dwie kulki lodowe z owocami, wszystko nabite na patyczek i… znowu posypane kwiatkami. Te już troszkę bardziej jadalne (a może po prostu nabrały smaku lodów). Lody smaczne, choć niestety nie naprawiły złego wrażenia po kawie i całość oceniam kiepsko.


BUŁKA Z MASŁEM

- latte z aromatyczną zieloną, pianką pietruszkową,
- ciasto szpinakowe przekładane serkiem mascarpone.


Marija:
Ciasto szpinakowe - przepycha! Słodziutkie, miękkie i świetnie komponujące się z serkiem mascarpone. Warto spróbować!
Latte pietruszkowe - dla mnie niestety nie zachęca konsystencją, pływa w niej dużo pietruszki, przez co staje się bardzo"fusiaste". Gdy udało mi się ją lekko przecedzić i wypić kilka łyków: robi wrażenie, szczególnie posłodzona dołączonym miodem. Jest to lekka kawka o specyficznym smaku - warto spróbować - tylko poproście najpierw o przecedzenie!

COCOFLI

- latte Cocofli - skomponowana na Wrocławskim Klasyku z Czarnego Deszczu, ulubionym lokalnym specjale wrocławskich wytwórców - pasjonatów kawy.
- trufle ze Słodkiej Manufaktury Leona - ręcznie robione, wegańskie, wysokogatunkowe, na belgijskiej czekoladzie.


Gocha:
Wrocławski Klasyk " mocny w gębie lecz nie brutal " czyli mieszanka pod espresso która na stałe króluje w Cocofli w młynku pod espresso. Idealny balans pomiędzy kawą a mlekiem, w smaku czysta słodycz. Warto wspomnieć jeszcze o festiwalowym ciastku które na miejscu okazały się wegańskimi truflami które zwaliły nas z nóg. W bonusie dostałyśmy na spróbowanie wino które można komponować z truflami. Magdę kupiła kawa i trufle, a ja rozpływałam się dodatkowo nad winem. Jesteśmy zdecydowanie na tak!

Marija: 
W zestawie festiwalowym możemy wybrać dwie z dostępnych trufli. W naszym wypadku dwa zestawy, więc i trufle 4 (na zdjęciu są przekrojone na połówki). Trufle bardzo smakowe - próbowałyśmy z płatkami róży, żurawinowe, śliwkowe i bodajże marcepanowe. Wszystkie rozpływały się w ustach i pozostawiały wyraźny smak kakao. 
Kawa z klasycznej mieszanki z Czarnego Deszczu (to teraz taka modna wrocławska marka kawy, gdyby ktoś nie był w temacie - tak jak ja), smaczna, choć nie wyróżnia się niczym specjalnym. W latte po prostu za dużo mleka, by wyczuwać jakieś specyficzne aromaty kawowe.

Share:

2 komentarze

  1. Bardzo fajny i przydatny artykuł. Dzięki za ciekawe informacji na pewno nie raz z nich skorzystam.

    OdpowiedzUsuń
  2. W kwestii konsumpcji kawy jestem bliski Suomi. :) Ja akurat mieszkam we Wrocławiu i kawę wybieram przy Renomie - http://etnocafe.pl/kawiarnie-we-wroclawiu/. Dopiero kiedy poznałem ogrom rodzajów kawy,postanowiłem zagłębić się w tym świecie. Przeważnie piję 100% Arabicę, czasem kupując mieszankę Arabici i Robusty na lepsze pobudzenie.

    OdpowiedzUsuń