-->

Pinola - kuchnia na widoku


Wymęczeni ostatnio panującymi upałami, postanowiliśmy (dla odmiany) zjeść coś na mieście. Jako, że na pomysł wpadliśmy będąc w pobliżu Gaju (niemal przy samej pętli) wybraliśmy jeden z lokali znajdujących się na przy centrum Feriogaj. Jednym z kryteriów którymi się kierowaliśmy był lokal przyjazny czworonogom. Pinola wraz ze swoim ogródkiem była dla nas idealna. Chociaż logo nie przypadło nam do końca do gustu to przyznajemy plusa z widelec ;). Tak więc "Z widelcem i psem po krańcach Wrocławia" zasiadło do stołu.





Co do bycia dog-friendly nie mieliśmy wątpliwości. Nasz Boss już na samym wejściu do ogródka przywitał się z sympatycznym Yorkiem. Po krótkiej wymianie grzeczności miedzy pieskami zajęliśmy miejsca przy stole aby oddać się najtrudniejszej decyzji tego wieczoru - co zjeść?


(wzór menu ze strony internetowej restauracji)


Wybór jest całkiem spory - od lekkich przystawek, przez dania główne (tutaj do wyboru dania wegetariańskie, wiele rodzajów mięs, ryby) po sałatki oraz włoskie makarony oraz pizze. Każdy z nas wybrał sobie po jednej pozycji z menu (było nas troje, nie licząc psa, pies jadł w domu). Poza menu przedstawionym wyżej jest też karta alkoholi.



Oczekując na zamówienie rozejrzeliśmy się po ogródku. Tak jak można wyczytać w haśle pod logo - w każdej chwili możemy zajrzeć do kuchni, która z każdej strony jest oszklona, co oznacza że zarówna ze środka, jak i z ogródka możemy dosłownie patrzeć na ręce kucharzom przygotowującym jedzenie.


Po kilkunastu minutach pojawiła się kelnerka z naszymi potrawami. Wszystko była bardzo estetycznie podane, na dużych białych talerzach. Porcje nie raziły swoją wielkością, ale z pewnością wyglądały bardzo zachęcająco.


Wątróbka w ciemnym piwie Litovel - z własnego doświadczenia wiem, że niemałą sztuką jest przyrządzić wątróbkę idealną. Kucharze w Pinoli na szczęście wiedzą jak to zrobić. Ryzyko się opłaciło - na talerzu dostałem wątróbkę o idealnej konsystencji - rozpływająca się w ustach i idealnie komponującą się z sosem oraz dodatkami - grzankami i rukolą.


Tagliatelle z kurczakiem - Magda zamówiła bardziej zachowawczo i również nie żałowała. Makaron był smaczny, dobrze przyprawiony. Czuc było, że makaron oraz pozostałe składniki są świeże. Poprawne, smaczne danie.


Tagliatelle z ragout z policzka wieprzowego - Analogicznie do poprzedniego makaronu - tak samo o tym złego słowa nie można powiedzieć. Wszystko się dobrze komponowało i zaspokoiło kilkudniowy apetyt Przemka na makaron.


Pizza Ostra - Tutaj postanowiliśmy zaszaleć. Pizza zawierająca w sobie salami, jalapenio, sałatę rzymską, nachosy (!) i oliwki. Czy to się mogło udać? Może mogło. Czy się udało? Prawie. O ile ciasto dało sobie radę z utrzymaniem kontrowersyjnych składników (ostatecznie wiedzieliśmy na co się decydujemy) to całość tej, mimo wszystko dość udanej mieszanki, zepsuł sztuczny sos chilli z tubki, którym uwieńczony zostało ów dzieło. A szkoda.

Ogólnie wrażenia? W Pinoli jest ładnie, miło, czysto i przyjemnie. Cała nasza trójka (i pies) wyszła zadowolona z wizyty. Z pewnością zaufanie wzbudza otwarta kuchnia, gdzie możemy podglądać pracę zespołu. Sos na pizzy to jedyny mankament jaki udało nam się wyłapać, jednak taki szczegół nie psuje nam ogólnej oceny lokalu.

PLUSY:
+kuchnia na widoku
+smaczne dania
+szybka, miła obsługa
+lokal przyjazny czworonogom

MINUSY:
-sztuczny, niesmaczny sos chilli

Adrian


PINOLA
Świeradowska 51/57
Centrum handlowe Ferio-Gaj
tel. 71 336 53 50


Share:

1 komentarze

  1. Widać dobry pomysł na menu, gorzej niestety już z jego umiejętnym wykonaniem w warunkach bojowych. Realizacja zamówienia trwa naprawdę długo, a potem okazuje się, że nie ma niektórych składników dania i jest ono podawane niekompletne. Szef powinien zapanować nad kuchnią, a niestety nie potrafi lub nie chce. Trzeba również popracować nad jednoczesnym wydawaniem posiłków dla jednego zamówienia, żeby jedno danie nie stygło czekając na drugie. Jedzenie jest naprawdę smaczne i przy minimum wysiłku mogło być rewelacyjne.
    Miałem okazje spróbować wątróbki i jest naprawdę boska. Kaczka też niczego sobie, chociaż skórę można by przysmażyć lepiej. Buraczane kaszotto tez niczego sobie.

    Na szczególną pochwałę zasługuje natomiast obsługa sali, ponieważ nie dość, że uwija się szybko po sali, to zastępuje szefa w kuchni pilnując szybkości kuchni, dbając o kompletność dań. W związku z tym, ze dania nie miały wszystkich składników dostałem je gratis lub z upustem, co nie zdarza się nawet w lepszych restauracjach.

    OdpowiedzUsuń