-->

Wrocławscy bariści - Kasia Rodzeń

 

 Kasię poznałam przy okazji wspólnej pracy w Cocofli. Ta dziewczyna ma kawę we krwi! Pomogła mi się otworzyć na to, żeby znaleźć swój własny sposób parzenia naparów. Oprócz wsparcia w przyrządzaniu kawy zaoferowała się do malowania mojego mieszkania. Dla Niej nie ma rzeczy niemożliwych, obce jest jej stwierdzenie że czegoś się nie da! Prawdziwy wulkan energii i pozytywnego nastawienia do każdego, bez wyjątku.

 W Cocofli na młynku niezmiennie "Wrocławski Klasyk" z Czarnego Deszczu. A w kawach pod filtry znajdziecie Czarny Deszcz, Coffee Lab oraz Coffee Proficiency. W ofercie mają również wina pochodzące z Izraela, Francji, Hiszpanii, Portugalii. Oprócz ciast dostępne są również wegańskie trufle w wielu smakach. Jako przekąski świetnie pasujące do win mamy do wyboru: trzy różne tapasy, a na większy głód tosty w kilku wersjach do wyboru. Specjalnie dla dzieci Cocofli serwuje kawę zbożową. Warto wspomnieć też o weekendowych warsztatach dla najmłodszych.


Gocha: Spotkałyśmy się w Cocofli, czyli w kawiarni w której pracujesz. Poświęcasz temu miejscu sporo czasu i jesteś mocno zaangażowana w to co się tu dzieje. Opowiesz nam jak je postrzegasz?
Kasia: Chyba każdy barista powtarza, że jego przygoda z kawą zaczęła się przypadkowo. Podobnie było u mnie. Gdy dostałam numer z Cocofli, pracowałam jeszcze w kawiarni sieciowej. Ale to już były tak naprawdę moje ostatnie dni w tamtej pracy. Otrzymałam telefon i już po pięciu minutach rozmawiałam z naszą menedżerką Marzeną. Wystarczyły dwie, trzy minuty rozmowy, żebym zaczęła pracę w Cocofli. Czyli tam,  gdzie mogłam się rozwinąć. W końcu znalazło się miejsce, w którym mogłam parzyć alternatywnie kawy. Wcześniej robiłam to tylko w domu, tylko dla siebie i chłopaka.

Dla mnie Cocofli to miejsce, w którym zatrzymuje się czas. Dlatego, że przychodząc tutaj, słuchając takiej muzyki jaką zazwyczaj puszczamy, w takim a nie innym klimacie, naprawdę możesz usiąść, zanurzyć się w książce, zanurzyć się w dobrej kawie, niesamowitych truflach...Do tej pory mam problem żeby się im oprzeć i nie zjeść choć jednego dziennie...

Siedząc tutaj zapominasz o całym świecie. Jest cisza, spokój, uczucie nostalgii... czyli coś, czego brakuje ludziom na co dzień. Wszyscy biegniemy przez życie, a tu nagle czujemy taki stop...
Warto wspomnieć, że w  Cocofli jedną ze ścian zdobi ogromny regał z książkami. Sporą część stanowi literatura dla dzieci, ponieważ właściciele naszej kawiarni są też założycielami wydawnictwa Format. Mówiąc szczerze, dawno już książki nie zrobiły na mnie takiego wrażenia jak te z kawiarnianych regałów.


Gocha: Mamy okazję pracować ze sobą od kilku miesięcy. Udzielałaś mi wielu praktycznych porad, zresztą nie tylko mnie, ale każdemu kto zaczyna się interesować kawowym tematem. Masz jedną złotą radę dla każdego. Podzielisz się nią z nami?

Kasia: Jak parzysz kawę to parz ją z sercem. Bo nie zawsze utarte zasady, założenia, czy konkretny stopień wypalenia kawy są najważniejsze, nie. Po prostu, wąchając kawę, czując jej zapach, wyobraź sobie smak, którego sama chciałabyś spróbować. Przyrządź napar w taki sposób, żeby osoby, które częstujesz poczuły, że zrobiłaś to specjalnie dla nich, z sercem. Bo parzyć ją z sercem, to jest to, co wyraża nasze pragnienia, i to, że w pewnym sensie chcemy poczęstować kogoś naszą miłością.

Gocha: Studiowałaś technologię chemiczną. Czy ta wiedza ma bezpośrednio wpływ na to jak postrzegasz kawę?

Kasia: Moją wiedzę kawową w dużej mierze opieram na swoim doświadczeniu chemicznym. Kilka lat na tym kierunku spaczyło mnie na tyle, że kawę analizuję pod względem laboratoryjnym. To bardzo mi ułatwia dostosowanie odpowiedniej metody do kawy, jaką właśnie mam w swoich rękach.


Gocha: Z tego co wiem posiadasz też wiele innych ciekawych pasji i talentów, masz duże zdolności manualne. Wiem że produkujesz swoją biżuterię, ale chyba nie tylko?

Kasia: Wiesz co, tych pasji jest naprawdę bardzo, bardzo dużo. Dlatego, że tworzę w kilku różnych technikach. Jedną z podstawowych jest technika Sutasz, a drugą jest biżuteria z koralików - tzw. haft koralikowy i Beading. To chyba jedna z największych moich pasji, którą mam czas się jeszcze zajmować. Oprócz tego fotografuję. Mimo, że czasu w życiu trochę brakuje, to staram się uchwycić jak najwięcej świata. No a przede wszystkim jestem instruktorem harcerskim. Szkolę drużynowych, którzy zajmują się dzieciakami w wieku dziesięciu - trzynastu lat. Zajmuję się tym od jakichś dziewięciu lat.

Gocha: Opowiadałaś mi kiedyś, że brałaś udział w zawodach płukania złota. Jest to dość niespotykany i ciekawy temat, jak to się stało że zaczęłaś płukać złoto?

Kasia: Pochodzę z tak zwanego najstarszego miasta w Polsce, Złotoryi. Jest to miejsce, w którym wydobywa się złoto już od XII wieku. Kiedy miałam dwa-trzy latka, dziadek działał w Polskim Bractwie Płukaczy Złota i to on zaraził całą rodzinę tą swoją pasją. Płukałam złoto już jako mały szkrab, siedząc w kaloszach w wodzie. Zdarzyło się, że płukałam je na mistrzostwach świata i kilka razy na mistrzostwach Polski. Dwukrotnie zostałam wicemistrzynią Polski. Na mistrzostwach świata zajęłam chyba szesnaste miejsce, mając wtedy około piętnastu lat. Do tego dochodzą inne, może nie tak spektakularne konkurencje: podczas jednych z takich zawodów udało dotrzeć mi się do Złotego Colta Szeryfa Western City, gdzie byłam jedyną kobietą wśród siedmiu facetów. Niestety nie udało mi się wygrać, ale zajęłam czwarte miejsce, co było dla mnie dużym osiągnięciem.


Gocha: Wróćmy jeszcze do Twojej kawowej przygody. Mówiłaś, że przed pracą w kawiarni sieciowej parzyłaś kawę w domu. Jak to się zaczęło?

Kasia: Można powiedzieć że Bartek, mój chłopak, wyrwał mnie na kawę. Kiedy przyszłam do Niego zaserwował mi kawę z aeropressu i to była moja pierwsza w życiu kawa zaparzana metodą alternatywną. Od samego początku ją pokochałam, bo była niesamowita. Gdy zaczęliśmy się spotykać z Bartkiem, podarował mi na urodziny swój własny aeropress, który notabene masz teraz w swoim domu i ćwiczysz na nim swoje własne napary. Na kolejne urodziny Bartek zrobił mi najlepszy możliwy prezent, gdyż otrzymałam możliwość wzięcia udziału w szkoleniu prowadzonym przez Błażeja Walczykiewicza z Coffee Proficency oraz Chłopaków z Opolskiej Kofeiny, których serdecznie z tego miejsca chcę pozdrowić, bo bardzo dużo się od Nich nauczyłam i był to dla mnie ogromny krok do przodu w mojej kawowej historii I tak na prawdę  gdyby nie Oni, to nie wiem na jakim etapie byłabym teraz.

Pracy w kawiarni sieciowej też bardzo dużo zawdzięczam. Nigdzie nie nauczysz się tak szybko podstawowych zachowań za barem jak tam. Mam na myśli organizację, systematykę pracy i przede wszystkim obsługę klienta.


Gocha: W ostatnim wywiadzie Marl zaczęła mówić o tym, czym się rożni kawa z segmentu specialty od tej przemysłowej i w sumie warto rozwinąć ten temat...

Kasia: Pierwszą różnicą są defekty w kawie, inaczej mówiąc błędy w ziarnie. Jest kilka kategorii takich defektów, np. ziarno niedojrzałe, przejrzałe, spleśniałe czy nadjedzone przez różne robaczki. Kawa specialty nie posiada żadnego z tych felerów i to jest ta diametralna różnica. Bo w kawie speciality, znajdziesz tylko najlepsze ziarno, specjalnie wyselekcjonowane, najlepsze z najlepszych. I oprócz tego, że masz dobre ziarno, to jest ono odpowiednio wypalone [tak by zachować wszystkie jego walory przyp. red.]. To jest chyba najważniejsza rzecz, która mocno ją wyróżnia. Wiadomo że nad tematem kawy specialty można się wypowiadać godzinami, bo jest to bardzo obszerny temat. No a w jednym wywiadzie ciężko opowiedzieć o wszystkim.

Gocha: Opowiedziałaś o wielu istotnych sprawach dzisiaj. Jakieś ostatnie słowo już tak na sam koniec?
Kasia: "Nie po to Pan Bóg stworzył kawę czarną i gorzką żeby ją zabielać i słodzić" Joczus von Punk.



Jeszcze kilka słów od znajomych Kasi i gości jej kawiarni :

"Nie znam Kasi długo ale od początku można było zauważyć ze kawa to jej świat;) zawsze z sercem i pasja o nich rozmawia i również świetnie je parzy."
Adrian K.

"Katarzyna zawsze życzliwa i uśmiechnięta baristka z dużym doświadczeniem, pasją i sercem, które da się wyczuć w każdej filiżance kawy, którą przygotuje."
Magda O.


"Zawsze jak przychodzę do Kasi to zrobi idealnie taka kawę na jaką mam ochotę.
Krzysztof Ś.

"Kasia to pierwsza osoba, która opowiedziała mi o szpeszjalitiiii . Prawdziwa fascynatka kawy a prywatnie przyjaciółka."
Daria K.

"Umie tyle odkryć w kawie, że mógłbym pić jej napary każdego dnia do końca życia i nigdy się nie znudzić"
Bartek G.


* * *

Za wszelakie działania edytorskie ogromne podziękowania dla Agnieszki Matkowskiej :)

Zdjęcia robiła Aleksandra Bielicka ( http://olazklasyfoto.cba.pl/ ) którą serdecznie witamy na pokładzie bo na pewno jeszcze będziecie mogli podziwiać jej pracę na naszych stronach :)   http://olazklasyfoto.cba.pl/

Share:

3 komentarze

  1. A podobno doba ma tylko 24 godziny ;) Pozdrowienia i powodzenia w rozwijaniu pasji!! Celina :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja słyszałem, że to Kalisz jest najstarszym miastem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalisza prawa miejsce spłonęły w pożarze, Złotoryja posiada oryginalne prawa miejskie wraz z pieczęcią :) takie tam ciekawostki :)

      Usuń