-->

Wrocławscy bariści - Weronika Urbanowicz


   Weronika jest młodziutką baristką. Ma zaledwie 21 lat, kawą zajmuje się od ponad dwóch lat, ale  to właśnie pasja i zapał pchają ją ciągle do przodu. 

   Pierwszy raz spotkałyśmy się na Mistrzostwach Polski Brewers Cup gdzie obie byłyśmy wolontariuszkami. Weronikę cechuje młodzieńczy zapał, który w połączeniu z ogromną pasją i chęcią do nauki buduje za barem mieszankę wybuchową. Jest żywiołowa, pełna energii i radości w życiu codziennym jak i w pracy. A obserwowanie jak maluje wzory mlekiem na kawie to czysta przyjemność. Dawno nie spotkałam nikogo, kto czerpałby z tego tyle radości.


   Relacji z Barbary niestety nie przeczytacie bo jeszcze tam nic nie jedliśmy (mam nadzieję, że szybko to nadrobimy!!). Zdjęcia potraw które atakują nas na facebooku sprawiają, że masz ochotę wszystko rzucić i wybrać się tam na obiad. Posiadają tam pełny asortyment Dobrego Materiału, ale dla fanów domowych smaków też coś się znajdzie, np. domowy kompot własnej roboty. Z tego co się dowiedziałam, pracują tylko na ekologicznych i lokalnych produktach. W młynku gości na zmianę Czarny Deszcz lub Coffee Proficiency.


Weronika: Chciałabym zacząć od tego, że jest mi bardzo miło, że zaprosiłaś mnie do udziału w tym projekcie.

Gocha: Nam też jest niezmiernie miło, że znalazłaś czas! Jesteś młodą osobą, jak to się stało, że zainteresowałaś się tematem kawy?

Weronika: Generalnie trafiło się jak ślepej kurze ziarno. Już w liceum miałam zajawkę na to, żeby pracować w kawiarni. Zadecydował też przypadek. Okazało się, że koleżanka mojego brata otwiera właśnie kawiarnię i szukała kogoś, więc trafiłam tam zaraz po maturze i przepracowałam dwa lata. To było w Turkawce. Wiesz, taka mała kawiarenka pod przejściem na Jana Pawła. I od tego się zaczęło. Mieliśmy szkolenie z Maćkiem Duszakiem, więc jakby od samego początku moja historia zaczęła się dosyć profesjonalnie. Od początku konkretny warsztat. Potem rozwijałam swoją wiedzę: czytałam, przeglądałam gazetki, które przychodziły z Coffee Proficiency, oglądałam filmiki.

I w marcu tego roku, szukając dodatkowej pracy, trafiłam do Panato, gdzie poznałam Kacpra Rękosiewicza i Filipa Ślęczka. Tam na poważnie zaczęłam interesować się alternatywami. W domu nie miałam możliwości ćwiczenia technik tego typu, bo brakowało mi profesjonalnego sprzętu. A jak wiadomo, żeby skompletować sprzęt potrzeba czasu. Więc ćwiczyłam sobie w Panato.

Przede wszystkim wszystko zaczęło się w Turkawce. Z tą różnicą, że w Turkawce kawę podawaliśmy w papierowych kubkach, a w Panato w porcelanie, więc jak przyszło robić pierwsze serduszka, czy kwiatki...to była tragedia!

No i to chyba wszystko...tak w skrócie!


Gocha: Teraz siedzimy w Barbarze, w Twoim nowym miejscu pracy. Opowiesz nam coś nim?

Weronika: Może zacznę od tego że Barbara to nie jest jedyne moje miejsce pracy, przede wszystkim nawiązałam współpracę z Czarnym Deszczem, więc właściwie pracuję dla Czarnego Deszczu w Barbarze.

Samo miejsce ma swoją ciekawą historię: to stary, oldskulowy  bar Barbara który kiedyś był kultowym miejscem spotkań, barem mlecznym, była tu też kawiarnia. Funkcjonował do połowy lat 90tych, o ile się nie mylę, no i teraz jest to centrum, miejsce Europejskiej Stolicy Kultury. Na górze są biura, tutaj mamy kawiarnię, z boku galerię, no i w trzeciej części odbywają się ciekawe warsztaty i koncerty. Dla mnie najfajniejszą rzeczą jest porcelana, którą mogę się pobawić.

Mam czas dla siebie. Na kawę jest duże zapotrzebowanie, bo cały czas ktoś przychodzi. Czuję się tutaj świetnie, bo na maksa lubię duże przestrzenie i nowoczesny design. Także jak najbardziej miejsce mi odpowiada, jest spoko na maksa.

Gocha: Co poradziłabyś osobom w Twoim wieku? Młodym, którzy dopiero chcieliby zacząć robić coś z kawą, szczególnie z dobrą kawą. Gdzie zacząć, gdzie szukać?

Weronika: Najlepszym pomysłem na początek jest dripper. I choć wiąże się z to z kosztami, to zawsze można wyhaczyć gdzieś tani za 30 zł. Nie musi być wcale szklany, czy ceramiczny, uważam, że początki we własnym domu są najciekawsze.

Poza tym jeżeli ktoś mieszka we Wrocławiu, to ma na maksa dużo możliwości: cuppingi, warsztaty...czasem wystarczy pójść do kawiarni i zapytać - mamy tylu zapalonych baristów, że zawsze usłyszymy odpowiedź na nurtujące nas pytanie. Sama chętnie odpowiadam! To dla mnie
największa zajawka, żeby opowiedzieć o kawie. Gęba mi się wtedy nie zamyka.

Więc myślę, że najważniejsze jest to, żeby chodzić, pytać i szukać możliwości, zostawiać CV... Nie wszędzie jest tak, że potrzebują kogoś z doświadczeniem, a jeżeli ktoś ma zapał i zajawkę i sam sobie buduje własny warsztat, to to jest najważniejsze. Żeby mieć zajawkę i tak naprawdę rozwijać się samemu poprzez zadawanie pytań.

Wiadomo, że pewnych błędów nie dostrzegamy. Dopóki ktoś nas nie poprawi, będziemy te błędy powtarzać. Sama tak miałam przez pewien czas, chociażby z mlekiem, ale to już zamknięta sprawa.

Jak już znajdziesz pracę w kawiarni, to najważniejsze żebyś robił to, co lubisz, chodził na cuppinngi, spijał dużo kawy, a przede wszystkim cały czas szukał odpowiedzi na nurtujące cię pytania. Bo wiedza o kawie jest w tej chwili ogólnodostępna, jest dużo fajnych książek w języku angielskim, a i w polskim pojawiło się parę ciekawych pozycji.


Gocha: Które kawiarnie warto odwiedzić, twoim zdaniem...? Gdzie można podpytać i zdobyć ciekawe informacje?

Weronika: No myślę, że Sztuczki jak najbardziej. Dziewczyny zawsze chętnie opowiedzą o kawie, więc można wpaść, popytać. W Locie Kury, Cocofli, Targowa, jak traficie na mnie w Barbarze, lub na Tomka, to jak najbardziej, Jagoda też zawsze Wam opowie, no i oczywiście Rozrusznik. To są pierwsze które przychodzą mi do głowy, wiem że powstanie niedługo parę nowych i ciekawych miejsc we Wrocławiu. Myślę, że od września - października będzie gdzie chodzić

Gocha: W BarBarze w sumie nie macie alternatywnych metod parzenia kawy, ale kawę specialty można u Was spróbować?

Weronika: Tak, generalnie alternatyw nie ma, ale jest przelew, w którym zawsze jest dobra kawa np. od Czarnego Deszczu albo od Coffee Proficiency... Więc jak najbardziej mamy kawę dobrej jakości, zawsze jest świeża.

Gocha: Czyli można się spokojnie napić kawy z ekspresu przelewowego, czyli takiej czarnej. Ale espresso i kawy mleczne są też u Was dostępne?

Weronika: Głównie kawa z "przelewu". Americano bardzo rzadko podajemy, ale jak już ktoś się bardzo chce... Głównie schodzą kawy mleczne, jest zajawka bo można porysować.

Gocha: Czyli warto przyjść spróbować chociażby szybkiej kawy z ekspresu przelewowego i zobaczyć czym się różni od takiego standardowego americano?

Weronika: Zawsze się staram opowiedzieć i wytłumaczyć jaka jest różnica pomiędzy taką kawą, a americano i dlaczego go nie podajemy. Zawsze oczywiście mówimy żeby nie słodzić, poczekać chwilkę. Zatem kiedy ktoś przyjdzie na czarną kawę to dostanie u nas właśnie przelew w pierwszej kolejności, a potem americano.

Gocha: Jeżeli ktoś chciałby czegoś się dowiedzieć o Czarnym Deszczu, czy chociażby o szkoleniach i cuppingach, które są w przygotowaniu, to zawsze mogą przyjść tutaj do BarBary i zapytać, bo jesteście na bieżąco?

Weronika: No jasne! Wszyscy jesteśmy. Jest i Jagoda, i Tomek, i wszyscy ogarniają, i wszyscy wiedzą.

Gocha: Ok, to dzięki bardzo!

Weronika: Też dziękuję!


                               Kilka słów o Weronice powiedzieli jej znajomi i goście kawiarni:

" Werka to wulkan energii i pozytywnych emocji. Zawsze chętna do pracy i zdobywania wiedzy. Promieniuje uśmiechem i potrafi ciężko pracować. Dobrze mieć ją w zespole! "
- Maciej D. -

" Wera zaczęła od zera, a teraz jest bajera " 
- Gogoszka -

" Zakręcona pasjonatka, która pomimo młodego wieku ma już spore doświadczenie za barem. Stale się rozwija, próbuje nowych rzeczy i myślę, że niedługo będzie o niej głośno w środowisku kawowym" -  Michał R. -

" Weronika właściwie nie musi robić kawy. Ma w sobie tyle charakteru, że mogłaby za kontuarem obywać się bez młynka i ekspresu - na tyle pozytywnie nastawia do poranka i dalszej części dnia. Ona jednak dodatkowo parzy świetną kawę, którą dostraja do danego konsumenta i jego preferencji - nie tylko sama wie dobrze czego chce - odgaduje życzenie klienta. "
- Szymon, rzeczywisty radca prawny, ojciec dwóch. -

 " Czerpie energie z życia przekłada ją na kawę "
- Basia -

" To jest zawsze duży wysiłek mówić o ludziach, ale o Weronice dobrze się mówi. "
- Kacper -

" Weronika swoje zamiłowanie do kawy rozbudziła około dwóch lat temu, gdy zaczęła pracę w Turkawce. Przygotowywanie kawy to jej ogromna pasja, którą cały czas stara się rozwijąc we wszystkie możliwe strony i wkłada w to naprawdę dużo serca " 
- Bartek U. -
***
A już za tydzień będziecie mogli przeczytać o Piotrku, home bariście. Jest On świetnym przykładem na to, że nawet w domowym zaciszu można robić świetne kawy i czerpać z tego radość pełnymi garściami! :)


Ps. Jak zawsze, ogromne podziękowania dla Marl za zdjęcia i dla Agnieszki za działania edytorskie! :)  



Share:

1 komentarze