-->

Włoszczyzna

Nie tak dawno temu generalny remont przeszła Sycylia - lokal znajdujący się na 3 piętrze galerii handlowej Renoma. W Sycylii byłam raz i to bardzo dawno temu (dużo przed tym, jak zaczęłam "bawić się w blogowanie"). Nadeszła więc pora, by sprawdzić co ciekawego ma do zaoferowania nowa wersja Sycylii, czyli Włoszczyzna.


Do Sycylii trafiam też dlatego, że swego czasu na Widelcowy mail przyszło dla mnie zaproszenie do skorzystania z 50% zniżki na danie główne właśnie w tej restauracji (a co! nie będziemy ukrywać!). Wykorzystuję więc wolne popołudnie i postanawiam zjeść obiad na mieście.

W Renomie do wyboru mamy kilka miejsc gastronomicznych. Zjemy tu zarówno sushi, jak i nalesniki, czy dania obiadowe "kuchni polskiej". Czym szczególnym wyróżnia się na ich tle Włoszczyzna? To co rzuca się od razu w oczy, to wystrój - miejsce jest świeżo po remoncie, urządzone bardzo nowocześnie, jednocześnie dające dużo przestrzeni. Pomimo, że to galeria handlowa naprawdę można się poczuć, jak w drogiej restauracji.

Po rewolucjach z nazwą lokalu w menu dalej możemy znaleźć pizzę czy makarony, ale dodano też kilka ciekawych dań głównych, m.in z dziczyzny. 



Na "dzień dobry" postanawiamy spróbować zestawu pięciu przystawek z domowym pieczywem (cena: 25 złotych). Na nasz stół trafia deska z przygotowynami przekąskami. Dostajemy całą gamę serwowanych przez restauracje przystawek. Są tu m.in. marynowane oliwki, które prawdę powiedziawszy przypadły nam do gustu najmniej - pomimo tego, że były pyszne. Jednak obgryzanie pestek w towarzystwie bawi nas troszkę mniej :) Zaraz obok na desce pojawiła się ligawa marynowana w winie - i to był mój zdecydowany faworyt! Cienko pokrojona, delikatnie słodka świetnie komponowała się z pieczywkiem, które było dołączone do zestawu.


Kolejną przystawką były sery łomnickie z miodem regionalnym, które bardzo przypadły do smaku mojemu towarzyszowi, ja niestety nie znalazłam w nich wspomnianego miodu. Na koniec zostały nam bruschetty  - pierwsza z pomidorkami koktajlowymi posypane parmezanem, druga natomiast z pastą z oliwek i anchois. Obie wersje bardzo smaczne, pieczywko było jeszcze ciepłe, co tylko dodawało smaczku.


Do przystawek jak już wspominałam dostaliśmy koszyczek pieczywa wypiekanego na miejscu. I tu ciekawostka: nie były to zwykłe bagietki, czy chleb, ale pieczywo bardziej w rodzaju macy posypane gruboziarnistą solą.

No ale pora przejść do dań głownych. Przemek zdecydował się na polędwiczkę wieprzową (cena: 35 złotych) podawaną z sosem kurkowym na glasie cielęcym, z musem z czerwonej kapusty oraz ziemniakami gratin. Nie chcąc przeciągać... to było rewelacyjne! Mięso zrobione idealnie, mięciutkie i różowiutkie w środku. Mus z kapusty zachwycał kolorem i sposobem podania. Całość świetnie dopełniał sos i pieczone ziemniaczki. Reasumując: niebo w gębie! Zazdrościłam Przemkowi tego wyboru i całym sercem żałowałam, że również nie zdecydowałam się na to danie...



Moim daniem głównym natomiast był gulasz z jelenia (cena: 29 złotych) na ciemnym piwie regionalnym z gnocchi. Gulasz podany był na olbrzymim talerzu, obok niego na mniejszym już talerzyku gnocchi. Gulasz miał ciemną barwę, był dosyć gęsty i bardzo intensywnie pachniał - to pewnie zasługa ciemnego piwa, na którym był zrobiony. Gnocchi mięciutkie, rozpływające się w ustach, świetnie komponowały się z smakiem gulaszu, a orzeszki, którymi gulasz był posypany dodowały całości ciekawej konsystencji. Można by się jedynie przyczepić, że porcja gulaszu, choć podana na wielkim talerzu, sama w sobie już wielka nie jest - jednak smakowo naprawdę zadowoli każdego fana dziczyzny na talerzu.



Zapomniałabym dodać, że przed otrzymaniem naszych zamówień otrzymaliście również darmowy starter - coś jakby sałatkę z ogórków: smaczna, choć niekoniecznie ładnie wyglądała w miseczce. Zostawiliśmy ją sobie na zakończenie… jednak po tak sytym i pysznym obiedzie , po prostu nie mieliśmy już na nią miejsca.
Na pochwałę zasługuję też obsługa. Kelnerki były bardzo miłe, a przy tym nienachalne. Dokładnie znały kartę i pomogły w wyborze dań
Wydawać, by się mogło, że nie można prowadzić fajnej, klimatycznej i przede wszystkim smacznej restauracji w galerii handlowej. Bo przecież galerie handlowe, to miejsca wyłącznie dla fast foodów. A jednak można! I świetnym przykładem takiego miejsca jest właśnie Włoszczyzna!



WŁOSZCZYZNA
ul. Świdnicka 40, 
Dom Handlowy Renoma
facebook
Włoszczyzna Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato



Share:

0 komentarze