-->

Wrocławscy bariści - Basia Celebucka



Dziś macie okazję poczytać o Basi, która pracuje w Panato Cafe. Poznałyśmy się na gruncie całkowicie prywatnym, więc tym bardziej mnie cieszy, że mam okazję podzielić się z Wami tym wywiadem. 
Praca Basi to nie do końca zwykłe, rutynowe zajęcie do jakich przywykliśmy za barem. W Panato spędza sporo czasu, nawet gdy ma wolne  przesiaduje tam godzinami. Unika słowa "praca", chętniej mówi "o przestrzeni", która stała się jej drugim domem, o ludziach z którymi pracuje i o kawie, bo zdecydowanie nie lubi opowiadać o samej sobie. Musiałam ją ciągnąć mocno za język. Ale warto było!
Wybaczcie, ale w słowach wstępu nie będę pisała o Panato. Basia powiedziała na ten temat właściwie wszystko. Z naszej strony obiecujemy, że "widelcowa" recenzja tej kawiarni pojawi się w przyszłym tygodniu.  

Gocha: Znajdujemy się w Panato Cafe, kawiarni trochę innej niż te, które można spotkać we Wrocławiu. Opowiedz nam proszę coś więcej o tym miejscu.

Basia: Że to wyjątkowe miejsce widać od razu! Tutaj płacisz tylko za czas spędzony w kawiarni. Do dyspozycji gości jest kawa, herbata, ciasta i napoje w nieograniczonej ilości. To jest taka nasza nowość i mały eksperyment. Fajnie jest obserwować reakcje ludzi na takie nowinki.
W Panato znika bariera pomiędzy baristą a klientem: za bar może wejść każdy! Zresztą nie tylko wejść...samemu przygotujesz herbatę, nałożysz ciasto...jeżeli oczywiście masz ochotę! Przełamanie bariery jaką jest bar, buduje bardzo luźną atmosferę wśród gości. Tworzy niesamowity klimat tego miejsca. Tutaj każdy może czuć się swobodnie.

Gocha: Czyli każdy kto będzie chciał zaparzyć kawę alternatywnie, przygotować espresso albo spienić mleko może liczyć na Wasze pełne wsparcie i pomoc? Przeprowadzicie i objaśnicie mu cały proces?

Basia: Jak najbardziej! I zachęcamy do tego!

Gocha: Jak długo już działacie?
Basia: Kawiarnię otworzyliśmy rok temu. Właśnie szykujemy się na nasze pierwsze urodziny, które odbędą się w październiku.
Gocha: Panato to nie jest tylko i wyłącznie kawiarnia. Zdradzisz nam więcej?
Basia: Tak, warto wspomnieć, że znajduje się tutaj Panato i Panato Cafe. Obie organizacje to spółdzielnie socjalne, więc nie ma tutaj łańcucha pokarmowego jak to bywa zwykłym biznesie. Jesteśmy kolektywem w którym decydujemy wspólnie. Nie ma właściciela, który sam czerpie zyski z działalności. Wszystkim się tutaj dzielimy i wspólnie budujemy to miejsce. Wspólnie działamy.  

Gocha: Opowiedz coś więcej o samym Panato. Czy to nie jest przypadkiem pracownia krawiecka?

Basia: Tak, to pracowania szycia i pracownia sitodruku. Jest też drukarka 3D. Właśnie tymi trzema dziedzinami zajmuje się spółdzielnia Panato. Powstają tu torby, ubrania, nerki... Teraz powstaje nowa kolekcja pod nazwą: "Las". Jest bardzo fajna, z wiodącym leśnym motywem. Panato to połączona przestrzeń. Oczywiście, do każdej pracowni można sobie wejść, obejrzeć jak to wygląda i zamówić własne spersonalizowane produkty. Zawsze można pogadać z dziewczynami i wspólnie zaprojektować coś fajnego.

Gocha: Powiedz nam, jak zaczęła się Twoja kawowa przygoda. Jak tutaj trafiłaś?

Basia: Trafiłam tutaj z ogłoszenia i wiąże się z tym początek mojej kawowej przygody. Może jednak zacznę od początku, czyli od mojego rodzinnego miasta Szczecina, gdzie pracowałam jako baristka już w klasie maturalnej. Potem przyjechałam do Wrocławia, gdzie kontynuowałam to, co zaczęłam w Szczecinie. Pracowałam w kawiarni, potem w kawiarni sieciowej. To dość zabawne, że na początku była to dla mnie praca tymczasowa, bez większej refleksji... w sumie robiłam to tylko dlatego, że lubię kawę. Kawę, którą z jednej strony chcę robić dobrze, ale z drugiej strony nie wiem jak. Miałam szczęście. Po prostu musiałam trafić na odpowiednich ludzi, na odpowiednie miejsca, na odpowiednie wydarzenia...żeby wynieść pozytywne doświadczenia. Kiedyś parzyłam kawę bez zastanowienia. A teraz to robię żeby się rozwijać i bardzo mnie to fascynuje. Musiało minąć dużo czasu spędzonego w kawiarni żeby odkryć, że można wyczarować coś fajnego. I stało się to moją pasją. Moje zainteresowania zaczęły się rodzić, gdy kończyłam współpracę z sieciową kawiarnią. Bardzo pomogła mi Kasia Rodzeń, z którą razem wówczas pracowałam. To były luźne rozmowy, jednak jakiś zalążek we mnie został. Później trafiłam do Panato i spotkałam Kacpra. I tak to wszystko się rozwinęło.

Gocha: Organizujecie tutaj warsztaty? Co się tu u Was dzieje?
Basia: Były warsztaty, były cuppingi, ale raczej dla zamkniętych grup, które przyjechały na zorganizowane wydarzenia do Pracowni Panato.  Specjalnie dla nich organizowaliśmy kawowe warsztaty. Popołudniami odbywają się różne wydarzenia. Panato wierzy w to, że skoro jest wolna przestrzeń, to czemu nie pozwolić jej wykorzystać komuś z zewnątrz? Komuś, kto chciałby zrobić coś fajnego. Są więc np. filozoficzne wtorki, są socjologiczne niedziele, właśnie mieliśmy koncert Pani wspaniałej ze Stanów Zjednoczonych,  bardzo kameralny i przyjemny. Mamy przeróżne wydarzenia w których każdy może uczestniczyć oraz samemu coś zorganizować. Bo chcemy udostępnić tą przestrzeń ludziom. Chcemy, żeby to była przestrzeń wspólna. Chcemy się dzielić przestrzenią nie tylko udostępniając ją do przygotowywania napojów i jedzenia. Można tu zorganizować warsztaty, czy debatę. Jeżeli ktoś ma ochotę, to może wpaść i chętnie pomożemy z organizacją.
Gosia: A na czym polegają filozoficzne wtorki?
Basia: Odbywają się raz w miesiącu. Spotkanie składa się z dwóch części. W pierwszej jest wykład zaproszonego profesora albo filozofa, a w drugiej dyskusja z publicznością. Zbiera się całkiem sporo ludzi, to zawsze cieszy. A! Warto jeszcze wspomnieć o jodze śmiechu! Ludzie się spotykają i śmieją. To jest dopiero zabawne!
Gosia: A na czym to polega?
Basia: Joga śmiechu polega na tym, że ludzie prowokują u siebie śmiech i z czasem ten śmiech przeradza się w śmiech naturalny. Działanie ma to dość proste, bo twój organizm nie rozpoznaje: czy się śmieje naturalnie czy nienaturalnie. W ten sposób wydzielają się endorfiny. Najlepiej przyjść samemu i się o tym przekonać! 
Gosia: Genialny pomysł! Ale czad! W życiu o czymś takim nie słyszałam. Kiedy to się dokładnie odbywa?
Basia: W tej chwili trudno powiedzieć, mieliśmy wakacyjną przerwę od wydarzeń. Czekamy  na odzew. Ale będzie na pewno!

 
Gocha: Czyli jak rozumiem każdy, kto będzie chciał przyjechać ze znajomymi, spróbować kaw i przekonać się czym jest cupping może liczyć, że przygotujecie coś takiego?
Basia: W fazie planów mamy kawowe warsztaty dla chętnych.  Lubimy dzielić się swoją wiedzą z ludźmi. 
Gocha: Już wiemy, że kawa jest twoją ogromną pasją. Czym jeszcze się zajmujesz gdy wyjdziesz już z pracy?
Basia: Ostatnio oglądam dużo bajek. Do tego uczę się szyć w fazie początkującej, mam fajną maszynę. Zamówienia od znajomych zaczynają napływać, mimo że jeszcze nie robię tego doskonale... Cóż, wszystko przede mną.
Gocha: Jak już wspomniałaś kawa z segmentu specialty jest Twoją ogromną pasją i daje Ci możliwości  do ciągłego rozwoju. Czym jest ta kawa dla Ciebie?

Basia: Podoba mi się, że kawa, oprócz tego, że jest produktem, ma jeszcze wartości dodane. To znaczy jest dobrej jakości - to powinno być oczywiste i naturalne, ale w tych wszystkich koncernobzdurach to fizycznie niemożliwe, bo sama dystrybucja jest przedłużona. I przez to nie może być świeża jak kawa specialty. Dostając kawę z tego segmentu nabierasz wiedzy i doświadczenia, bo wiesz kiedy została wypalona, wiesz skąd pochodzi: z jakiego regionu i z jakiej plantacji. Jest to niezwykle proste, ale rzadko spotykane. A powinno być powszechne! To wszystko wpisuje się w świadomą konsumpcję, jest po prostu etyczne. No i z tym wszystkim nierozerwalnie łączy się zniewalający smak kawy. który należy tylko wydobyć. 
Gocha: Coś jeszcze chciałabyś dodać o sobie? Bo jak do tej pory opowiadasz o Panato i kawie a bardzo mało o sobie.

Basia: O mnie? O mnie... [ dość długa przerwa ]. Nie umiem chyba opowiadać o sobie.Wolę opowiadać o Panato i kawie niż o sobie.



Gocha: Czyli zdecydowanie bardziej lubisz mówić o tym, co Cię otacza. O  kawie i innych ludziach, nie o samej sobie?

Basia: Zdecydowanie tak wolę i to też mówi dużo o mojej osobowości.

Gocha: A to się akurat zgadza! :) To na sam koniec chcesz się z nami czymś jeszcze podzielić?
Basia: Energia w Panato  jest wspaniała!  Ludzie są bardzo otwarci, a ci co tu przychodzą zostają z nami już na długo. Klienci stają się naszymi znajomymi i to jest super w tej pracy. Cała energia, która nas otacza to energia pracowitości. W tygodniu jest tutaj biuro. W spółdzielni Panato praca wre nad wszelkimi projektami. Łączy się aura pracowitości i chilloutu.
Gocha: To miejsce faktycznie ma "to coś"!. Bo jestem tutaj pierwszy raz i mimo że powinnam patrzeć na zegarek, bo płacę ileś tam groszy za każdą minutę, to siedzi mi się tutaj tak dobrze, że nawet o tym nie myślę. Zresztą macie bardzo fajny ogródek który trochę przypomina działkę albo przydomowy zagajnik. Zaciekawiły mnie też skrzynki, które stoją pod ścianą. Coś tam posadziliście?
Basia: Tak, są pomidorki, są truskawki i przeróżne kwiaty, więc zewsząd otacza nas przyroda. Jak ktoś ma ochotę, to sam może zerwać owoc lub warzywo. Teraz już nic nie zostało bo jest jesień, ale w lecie można zjadać nasze pomidorki i truskawki.  

Wpadajcie koniecznie na kawę i łapcie dobrą energię!

 A oto co powiedzieli o Basi jej znajomi i goście kawiarni:

"Jako bardzo początkująca baristka nie wyobrażam sobie lepszej mentorki niż Basia, chociaż czasem mamy problemy z komunikacją, bo ona cicho mówi, a ja słabo słyszę" - Ada M.

"Basi nie da się nie kochać. Po prostu. Najlepsza współlokatorka, najlepsza przyjaciółka. Poza tym parzy świetną kawę i kupuje skarpetki z buldogami w prezencie." - Daria K.

"No nie wiem. Basia jest szalonym, nieprzewidywalnym i nigdy nie wygasającym wulkanem entuzjazmu. Gdyby ując jej osobowość w piktogramie, byłaby zamkniętym króliczym okiem w trójkącie. W Panato czas płynie nieco inaczej, Pana-Barbara jest absolutna definicja tegoż czasu. Basia robi kawę. Dobra, warto dodać. Bijcie się o Nią!" -  Kacper R.

"Basia to osoba do której lgną ludzie:) A prawdziwy barista chyba właśnie taki powinien być – powinien zbliżać ludzi i kochać kawę. Basia każdego uraczy pyszna kawą i miłą rozmową." - Patrycja R.

"Jest ze Szczecina, to samo w sobie już mówi, że jest zajebista. dodatkowo ,ja sam odbieram ją bardzo pozytywnie, wiem, że tego nikt nie lubi, ale Basia wygląda jak Basia (inna Basia i do tego blond) ale ciiiiś, ja ci tego nie mówiłem." - Łukasz F.
"Basia, Basieńka, to najbardziej zakręcona osoba, którą poznałam w życiu. Jej pozytywność zaraża każdą osobę w jej otoczeniu" - Katarzyna R. 
"Przesympatyczna dziewczyna z otwartą, mądra głową!" - Weronika U. 


Tekst edytowała Agnieszka Matkowska, natomiast za zdjęcia odpowiedzialny jest Daniel Filipek.

A już za tydzień będzie mogli przeczytać o Mateuszu Żmudzińskim vel Człowiek Tamper którego pewnie wielu z Was wcale nie muszę przedstawiać.

Share:

0 komentarze