-->

Gniazdo


Nowe miejsce pojawiło się we Wrocławiu. Pewnie już o nim wiecie. My już mieliśmy okazję spróbować, a Wy?

Gniazdo, bo o nim mowa to nowa kawiarnia w prawie samym centrum miasta. "Prawie w centrum", bo Gniazdo niepozornie ulokowało się naprzeciw budynku Opery, przy ulicy Świdnickiej.  Sama kawiarnia urządzona jest dosyć nowocześnie, dominuje tu drewno, czerń i biel. Na pierwszy rzut oka największe wrażenie robi wielkie lustro znajdujące się w tylnej części kawiarni, tuż obok dużych stołów. Przyjemny efekt wprowadzają tez elementy zielone, doniczki z iglakami na witrynie z ciastami, czy na wspomnianym wcześniej common table. Jest ładnie, prosto, klasycznie. Wygląda to na miłe miejsce do posiedzenia z książką, lub na spotkanie z przyjaciółmi. Bardzo dobrze wróży też miejscu przestrzeń, która już wiosną ma być zagospodarowana na zewnętrzny ogródek.



Do Gniazda trafiamy nie przez przypadek. Razem z innymi blogerami na specjalne zaproszenie właścicieli będziemy degustować ich autorskie menu oraz kosztować kawy zaparzanej alternatywnymi sposobami spod ręki "gniazdowych" baristów. Spotykamy się w zacnym gronie: Łukasz z food2, Agnieszka z hasta la bistro, Agnieszka i Jakub z edekimy, Karolina z bloga zielone smażone pomidory oraz Maja z ja tu tylko jem. No i oczywiście jesteśmy my: Wrocławski Widelec w skladzie: Marija i Adrian. Jeśli nie znacie, któregoś z tych wrocławskich blogów, to serdecznie zapraszam, by do nich zajrzeć.



Jak udało się nam dowiedzieć, za pomysłem Gniazda stoi bardzo sympatyczne małżeństwo młodych Ukraińców. Krystyna i Oleksandr swoim pozytywnym nastawieniem i wiarą w drugiego człowieka zarażają wszystkich dookoła - skąd to wiemy? Pozytywną energię i domową atmosferę czuć w tym miejscu, a o samych właścicielach bardzo pochlebnie wypowiadają się pracujący w Gnieździe bariści, z którymi udało mi się zamienić kilka słów.



Gniazdo zaprosiło nas na cupping kawowy, czyli inaczej mówiąc degustację różnych kaw przygotowywanych różnymi metodami zaparzania. W tej kawiarni macie możliwość nie tylko wypicia klasycznej latte, czy espresso, zakupy ziaren w paczce do domu ale również napijecie się kawy przygotowywanej w dripie, chemexie, czy aeropresie. A to wszystko spod rąk utalentowanych baristów.


W Gnieździe pracują ludzie, którzy naprawdę znają się na kawie. Cupping poprowadzili dla nas Justyna Urbańska, która jest Mistrzynią Polski w zaparzaniu aeropressu (mogliście już o Justynie poczytać tutaj:klik!), Marta Niwińska - finalistka Wrocławskich Przelewek (o niej też już kilka słów pojawiło się na naszym blogu: klik!) oraz Filip Ślęczek, który jest Wicemistrzem Polskim w zaparzaniu aeropressu - krótko mówiąc: mistrzowska ekipa!



Jednak to miejsce to nie tylko kawa. Nie będę ukrywać, że przede wszystkim przyszliśmy tutaj zjeść. Oto co przygotował dla nas szef kuchni Maciej Drozd!

Na początek zupa dnia: krem ziemniaczany z chorizo (cena: 9 złotych). Bardzo gęsta, delikatnie pikantna, aromatyczna, w sam raz na chłodne jesienne popołudnia. Chętnie zjadłabym ją jeszcze raz. Albo i nawet kilka razy.


Po tej solidnej dawce zupy zostaliśmy poczęstowani bajglami. Gniazdo oferuje kilka propozycji smakowych - porcja w cenie od 9 do 14 złotych. Do spróbowania dostaliśmy połączenie kozi ser / śliwka / ogórek oraz kurczak / bekon / majonez.  



Warto też wspomnieć, że kilka dni wcześniej odwiedziliśmy Gniazdo z Carlosem (wtedy bardziej incognito) i zamówiliśmy również bajgle. Dostaliśmy je na zimnym pieczywie, co nas lekko rozczarowało. Oczywiście zwróciliśmy uwagę obsłudze, że można by pomyśleć o podgrzewaniu pieczywa, bo jedzenie zimnej kanapki na mieście, to nie jest to czego pragniemy najbardziej w niedzielny poranek, szczególnie w cenie około 10zł. Tydzień później, na degustacji bajgle były już cieplutkie i chrupiące - za co wielki plus!


Szef kuchni zaprezentował nam również dwie sałatki swojego autorstwa - wstyd się przyznać, ale spałaszowaliśmy je, zanim zrobiliśmy zdjęcia (ale na pewno zobaczycie je w relacji u innych blogerów). Pierwsza z nich, czyli sałatka z chorizo, papryką, słonecznikiem, parmezanem i sosem musztardowo-miodowym (cena: 23 złote)jest moim zdecydowanym faworytem. Zmniejszyłabym jedynie ilość sosu, którym sałatka jest polana, poza tym cała kompozycja jest naprawdę bardzo smaczna i lekko pikantna - tak jak lubię! Drugą zaserwowaną nam sałatką był cezar z grillowanym kurczakiem, pomidorem, parmezanem, grzankami i sosem cezar (cena: 25 złotych). Bardzo klasycznie i równie smacznie. 

Porcja sałatki jest naprawdę spora, jedynym jej mankamentem naszym zdaniem jest podawanie jej na płaskim talerzu, co lekko utrudnia wymieszanie wszystkich składników.



A na deser to co lubimy z Adrianem najbardziej… czyli słodycze. Gniazdo codziennie serwować będzie 10 różnych ciast, a wszystkie z nich wypiekane są w nocy na miejscu przez Ewelinę Kwiatkowską, Stałej karty ciast nie ma - pojawia się to, co aktualnie przyjdzie do głowy Ewelinie. Spróbowaliśmy sernika na czekoladowym spodzie (zdecydowany faworyt całej całej ekipy), kilka ciast z owocami, bitą śmietaną, była też szarlotka z cynamonem itp. Jedynym ciastem, który nie przypadł nam do gustu było białe brownie - ale ilu ludzi, tyle smaków, więc pewnie ktoś inny mógłby się z nami kłócić.

A wiecie co jest w Gnieździe najlepsze? Codziennie po 17.00 każde z ciast możecie kupic za 50% ceny. 
To co? Kto jutro wieczorem biegnie na pyszne ciasto do Gniazda?


P.S. Nie chwaląc się: wśród utalentowanej ekipy baristów pracujących w Gnieździe znajdziecie również Gochę, która współtworzy z nami tego bloga :) A co! :)

PLUSY:
- doświadczona i utalentowana ekipa baristów,
- sezonowe menu, autorska karta,
- codziennie świeże ciasta,
- sugerowanie się zdaniem klientów.

MINUSY:
- sałatki podawane na płaskich talerzach,
- czynne tylko do 19 :(
GNIAZDO
ul. Świdnicka 36
Gniazdo Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato



Share:

5 komentarze

  1. byłam, piłam, polecam :) niech się tylko bariści bardziej uśmiechają ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Większej bzdury nie słyszałem, dobra koleżanka z bloga pracuje w tym miejscu, więc na 100% pojawiliscie się tam incognito. Zapewne tak samo, jak w pewnej sieciowce. Tendencyjnie i żenująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Anonimie :) Gosia nie pracuje tam 24 na dobę, więc udało nam się trafić na moment kiedy akurat miała wolne. Może to zadziwiające, ale nie! nie znamy wszystkich znajomych naszych znajomych, a oni tym bardziej nie znają nas - więc myślę, że przy wizycie z Carlosem udało nam się trafić "bardziej incognito", niż wtedy, gdy zostaliśmy zaproszenie na degustację oficjalnie.
      Poza tym nigdy nie ukrywaliśmy, że pracujemy / pracowaliśmy w gastro. Taka praca, że dużo ludzi się poznaje i potem jest szansa trafić na nich w innych lokalach.
      Do naszych relacji podchodzimy szczerze i nie piszemy ich "na zamówienie właściciela", więc jeżeli znamy kogoś z obsługi, lub jesteśmy zaproszeni na degustacje, to nie będziemy tego ukrywać i taka informacja (jak w przypadku tego posta) będzie się pojawiała. Myślę, że tak jest szczerze i uczciwie wobec osób, które nas czytają :)

      Usuń
  3. Najlepszym przykładem na to jest to, że mi się ta relacja podoba może w połowie. Z paroma sprawami wymienionymi tutaj się nie zgadzam. I to jest chyba najlepszy dowód na to, że nie miałam na to wpływu. Więc nie wiem o co ten cały raban.

    OdpowiedzUsuń
  4. prawdopodobnie o to, że serwujecie publiczne lizanie się po jajach. ;)

    OdpowiedzUsuń