-->

Powoli

W sobotę wszystko działo się powoli. Szczególnie po piatkowym wigilnym spotkaniu z przyjaciółmi.  A z racji tego, że zamarzył się nam klasyczny domowy obiad, bez żadnych udziwnień - wybieramy się do Powoli.
Powoli to niewielki lokal położony na Nadodrzu, parę króków od Znasz ich Bistro, które opisywaliśmy w zeszłym miesiącu (o tutaj: klik!). Już wtedy zwróciliśmy uwagę na niepozorny lokalik, gdzie (według informacji na ścianie) możemy zjeść duże i małe obiady.


Menu w Powoli codziennie się zmienia. A informacje o tym co możemy zjeść danego dnia, znajdziemy na facebookowym profilu miejsca. I wcale nie jest tego mało, co mógłby sugerować niewielki metraż lokalu. W sobotę mieliśmy np. do wyboru: 3 desery, 2 zupy i 6 dań głównych, W stałym menu są również pozycja śniadaniowe i świeżo wyciskane soki.


Zastanawiamy się powoli, bo czasu mamy dużo, a i atmosfera lokalu sprawia, że masz tu ochotę usiąść i się rozgościć. Wystrój jest bardzo prosty, kilka stolików, regał z różnymi rzeczami, mały bar z ręcznie wypisanym menu. Jest domowo i tak… bez pośpiechu.

Decydujemy się na zupy jako dobry starter. Adrian wybiera kapuśniak ze słodkiej kapusty z pomidorami. Kapuśniak dosyć nietypowy, bo delikatnie ostry i posypany pietruszką. Charakterystycznego smaku nadaje mu też fakt, że nie jest zrobiony na kwaśnej kapuście, a na kapuście pekińskiej. Dzięki temu robi się lekko egzotycznie. Kapuśniak jest naprawdę smaczny - co muszę przyznać nawet ja, która wielką fanką tej zupy nie jest, a ten zdecydowanie przypadł mi do gustu.


Ja natomiast decyduję się na barszcz ukraiński. Zupa o przyjemnym mocnoróżowym kolorze i bardzo intensywnym aromacie. Wiórki buraków, marchewka i fasola - to znajdziemy w środku. Całość bardzo klasyczna, a co za tym idzie bardzo smaczna.


Co ciekawe… w Powoli wcale nie jest powoli. Zanim zdążymy dojeść nasze zupki na stół trafiają już dania główne. W przypadku Adriana są to udka pieczone z dzikim ryżem i surówką z buraczków. Zdziwiona patrzę jak najpierw zjada całe mięso, a dopiero potem chociaż próbuje dodatków. Dlaczego? Zdaniem Adriana kurczak był tak dobry, że bardzo chciał go zjeść zanim wystygnie :) To zdanie, chyba rekompensuje całą recenzję dania. Dodatki do dania głównego również są smaczne i dokładnie takie, jakie można się spodziewać, że będą.


Ja natomiast decyduję sie na porcję pierogów z kapustą i grzybami. Osiem pierogów okraszonych słodką smażoną cebulką. Ciasto jest mięciutkie i cienkie. Farsz: dokładnie taki jak pamiętam w pierogach u mamy. Lekko kwaśny, ale i słodki zarazem. "Kropką nad i" była cebulka - idealnie zarumieniona i delikatnie słodka, świetnie komponowała się z całością potrawy.




W Powoli czas biegnie bardzo powoli. Masz ochotę usiąść i delektować się jedzeniem, które jest proste, ale przy tym bajecznie smaczne. Nie ma tutaj zbytniego udziwniania, są klasyczne potrawy podawane w klasycznych i smacznych wersjach. Dobrą robotę robi też kompot - szklanka za 3 złote. Można się troszkę poczuć, jak w barze mlecznym, a troszkę jak u mamy.

P.S Zgubiłam paragon, więc nie pamiętam dokładnych cen. Jednak ja za swoją zupkę, pierogi i kompot zapłaciłam łącznie 21 złoty. Adrian za swój obiad(zupa + kurczak + kompot) zapłacił 27 złotych.

PLUSY:- domowe jedzenie, dokładnie takie jakie powinno być
- szybkość obsługi,
- codziennie nowe menu,
- rodzinna domowa atmosfera,

MINUSY:- niewielki lokal, może się zdarzyć, że ciężko będzie o miejsce.

POWOLI
ul. Rydygiera 25/27

Powoli Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato


Share:

0 komentarze