-->

Wrocławska



Kobieta czasem na zachcianki. Niektóre fantazjują o słodkościach zatopionych w czekoladzie i bitej śmietanie, inne o wykwintnym alkoholu. Moja zachcianka była prostsza: schabowy!

Zaczęłam szukać więc lokalu, gdzie zjem proste, domowe jedzenie, ale nie będzie ono typowym barem mlecznym. Takie jak na niedzielnym obiedzie u mamy/babci (niepotrzebne skreślić). I przypomniało mi się, że przecież mamy we Wrocławiu takie miejsce i już je nawet swego czasu testowaliśmy w ramach Culinary Fest (o tutaj!).



Wrocławska Gastropub to miejsce w samym centrum miasta. Zaraz obok the Mexican, naprzeciwko Bratwurstów. Nie próbujcie jechać tam samochodem, bo tuż obok straż miejska ma stałą miejscówkę do łapania kandydatów do mandatów.

Specjalizuje się w kuchni polskiej, z naciskiem na kuchnię wrocławską. Znajdziemy więc tu m.in. wrocławski żurek w chlebie, wrocławskiego burgera, wrocławski bigos. Jest też piwo z lokalnych browarów.



Ja jednak decyduje się na umyślonego przeze mnie schabowego (cena: 26 złotych). Tutaj podawany jest na ziemniaczkach i z pokażną miseczkę mizerii. Uwierzcie mi:to był jeden z największych schabowych w moim życiu. Z ciekawości wróciłam tu kilka dni później, by sprawdzić, czy zawsze porcja jest taka ogromna… i odpowiedź brzmi: tak! Schabowy zajmował ponad połowę naprawdę dużego talerza. Wieprzowina w chrupiącej panierce, usmażona na smalcu a jednak nie tłusta naprawdę smakowo przeniosła mnie na niedzielny obiad u mamy. Właśnie dzięki temu schabowemu Wrocławska wpisała się na moją listę top 5 w tym roku.

Dodane do mięsa ziemniaczki były świetnym dodatkiem uzupełniającym. Mizerii nie lubię i nie jadam, więc ciężko mi ocenić - jednak Adrian zjadł i twierdził, że smaczna.


Do swojego schabowego zamówiłam gorącą czekoladę (pozwoliłam dalej ponieść się zachciankom). Ładnie podana, bardzo gorąca, bardzo gęsta i bardzo słodka. Jedyne uwagi miałam do jej konsystencji, bo była odrobinę budyniowata, ale po wymieszaniu zrobiła się odpowiednia.



Adrian natomiast zdecydował się na polecaną przez szefa kuchni roladę śląską (w cenie 31 złotych). I tutaj dostaliśmy na talerzu dwa kawałki wołowiny, które skrywały w sobie ogórka, boczek i cebulę, poza tym modrą kapustę i kluski wrocławskie. To danie nie przebiło kultowego schabowego, jednak również okazało się bardzo smaczne i takie… domowe. Co ciekawe nie jestem wielką miłośniczką klusek, a tych nie mogłam przestać podjadać z talerza Adriana.

Jedyna rzecz, której we Wrocławskiej nie rozumiemy to wystrój. Górna sala: elegancka, dużo drewna, świetnie wyglądający bar. Poziom środkowy: również elegancki, wielkie lustra, drewniane ciężkie stoły. Jednak dolna sala gdzieś już traci to swoją elegancję. Jest za to rysunek kamienicy na całą ścianę, są jakieś dziwne obrazki z motywującymi hasłami na drugiej ścianie. Trochę krzeseł, trochę kanap, które są zdecydowanie za niskie do drewnianych stołów, przy których się znajdują i jedzenie posiłku siedząc na nich jest lekko niewygodne. Do tego sztuczne kwiaty i wielki telewizor, który połowę wizyty "uprzyjemniał" nam hitami disco polo, a potem samoistnie się wyłączył. Jest lekko… kiczowato i niespójnie. A mogłoby być tak domowo i rodzinnie.



Droga Wrocławsko! Kucharza macie świetnego, musicie jednak zmienić dekoratora wnętrz :)

PLUSY:
- smacznie, domowo, jak u mamy na obiedzie,
- polska, lokalna kuchnia,
- najlepszy schabowy w mieście,
- duży wybór piw z lokalnych browarów.

MINUSY:
- dekorator wnętrz do poprawki
WROCŁAWSKA GASTROPUB
Szewska 59/60

Wrocławska Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato


Share:

0 komentarze