-->

Żyzna




Na świecie są dwa znane mi sposoby na kłopoty: dobrzy ludzie i pyszne jedzenie a ponieważ szczęście też czasem chodzi parami umówiłam się na kawę z Mariją.

W zimne, grudniowe popołudnie dwie kobiety postanowiły spotkać się na ryku i to był ich błąd. Nim Mariji udało się przebić przez tłumy ludzi, którzy akurat tego dnia porzucili komunikację miejską na rzecz samochodów ja zrobiłam obchód po wrocławskich kawiarniach. Kosmicznym zbiegiem okoliczności w każdym miejscu coś było nie tak. Zapach pieczonej cebuli, wczesne zamknięcie, tłok. Po dobrych trzydziestu minutach nie miałam już ochoty na kawę tylko na jedzenie. Marzyłam tylko o czymś ciepłym i pożywnym najlepiej z górą mięsa. Kiedy wreszcie udało nam się spotkać, Mariji wpadła do głowy Żyzna i choć obie nie byłyśmy do końca przekonanie do tego wyboru zaryzykowałyśmy.



Żyzna to małe wegetariańskie bistro na Nożownicznej 37. Wystrój idealnie pasuje do kuchni jaką serwują: jest prosto, oszczędnie i naturalnie a ściana z roślin zdecydowanie robi robotę. Płytki, których w takich miejsca nie lubię bo kojarzą mi się z PRLem i sklep mięsnym znikają przy sporej ilości drewna. Kupiły mnie wysokie, drewniane stoły i wspomniana wcześniej ściana z roślin. Nie podobają mi się tylko krzesła. Tak wiem, drobiazgów się baba uczepiła bo nie miała czego.


Menu składa się zaledwie z kilku pozycji podzielonych na grupy. Mamy trzy dania główne, dwie propozycje lunchowe, słodkości i napoje. Wydawało mi się, że tak mała ilość propozycji to problem jednak zmieniłam zdanie, Żyzna potwierdza ze ważniejsza jest jakość niż ilość.


Nadal niezbyt przekonane do wyboru miejsca (obie jesteśmy bardzo mięsożerne) zamówiłyśmy pieczone warzywa oraz wytrawne placuszki i nagle stała się magia. Jedzenie wygląda apetycznie z głębokiego nic nam nie wypada jeśli mamy ochotę w nim pomieszać . Po obfotografowaniu talerzy zabrałyśmy się za jedzenie i chyba obie byłyśmy równie zauroczone. W obu przypadkach dania nie były papkami niczym bobowit jak to czasem bywa w wegetariańskich restauracjach. Każdy składnik obu potraw był wyczuwalny a całość stanowiła naprawdę dobre połączenie. I nawet gdybym bardzo chciała się przyczepić żeby nie było aż tak różowo to nie mam do czego.



Po obiedzie przyszedł czas na czekoladę z chilii. Proponuje na nią uważać bo jest naprawdę pikantna. Czekolada choć dobra w smaku pozostawiła u mnie mały niesmak przypominając nieco budyń czekoladowy. To bardzo częste i strasznie tego nie lubię.


Do Żyznej wrócę na pewno. Już powiedziałam o niej wszystkim moim wege znajomym.



Karolina
PLUSY:
- pysznie i zdrowo, choć bez mięsa,

MINUSY:
- czekolada do poprawki,
 ŻYZNA
Nożownicza 37

Żyzna Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Share:

0 komentarze