-->

Nadodrze


W Nadodrzu byłam już kiedyś (o tutaj: klik!). Wtedy urzekli mnie propozycjami śniadań, teraz postawiam sprawdzić, co smacznego mają do zaproponowania w godzinach popołudniowych.



Od mojej ostatniej wizyty niewiele zmieniło się w wystroju miejsca. Dalej jest nowocześnie, z dużą ilością drewna, są też świeże kwiaty na niektórych stolikach. Do huśtawek wiszących przy oknach domontowano blat, na którym można postawić swój posiłek. Jak taka opcja się sprawdza, niestety nie było mi dane sprawdzić, bo honorowe miejsca przy oknach były już zajęte.

Zmianie jednak uległo menu, dodano kilka dodatkowych pozycji, rozszerzyła się też karta piw. Nic więc dziwnego, że lokal był prawie pełen. Czy jednak dalej jest pysznie?


Na start decyduje się na koktajl z jagodami i porzeczkami (cena: 12 złotych). Największą ochotę mam na koktajl z malinami, niestety o tej godzinie te owoce się już skończyły, więc muszę wybrać inny smak. Koktajl na bazie kefiru podawany jest w uroczym słoiku z rączką. Sam napój jest wartstwowy - dół to kefir, górna wartswa to mus z owoców udekorowany gałązką mięty. Wygląda lekko hipsterko, no ale… przecież cały klimat lokalu utrzymamy jest w nowoczesnych nurtach, więc nie ma co się dziwić. Napój jest lekko kwaskowaty (to oczywiście zasługa kefiru), ale słodyczy dodają mu zmiksowane owoce, dzięki czemu całość ma lekki, owocowy, słodki smak. Czy cena 12 złotych jest adekwatna do takiej porcji napoju (400ml)? To już pozostawiam Waszej ocenie :) Ja się dałam skusić i nie żałuję.


Na pierwsze danie zdecydowałam się na consome z gęsi (cena: 15 złotych) podawane z puree ziemniaczanym, tymiankiem i grillowanymi warzywami. Żeby nie wyjść na ignorantkę kulinarną chwilę po zamówieniu sprawdzam w google, czym tak naprawdę jest to consome, które zamówiłam. Czekając na zamówioną zupę dowiaduję się, że consome to zupa wywodząca się z kuchni francuskiej. Jest to klarowny i bogaty w smaku wywar warzywno-mięsny. Klaruje się go surowym mięsem mielonym i białkami jej, dzięki czemu tłuszcz oraz osad zbierają się na górze i łatwo można go oczyścić. Czy dzięki tej informacji i Wy czujecie się odrobinę mądrzejsi? :)

Jak consome z gęsi wyszło kucharzom w Nadodrzu? Ciężko porównać, go z czymkolwiek co jadłam do tej pory. Mam jednak wątpliwości czy moje consome jest tak klarowne jak powinno być, co sugerowały mi zdjęcia w internecie. Pierwszy raz też spotkałam się z zupą, w której podane zostało ziemniaczane puree, ale… było to naprawdę smaczne! Delikatny wywar o zdecydowanym smaku gęsi (ten smak, chyba rozpoznałby każdy), do tego idealnie zrobione puree oraz chrupiące warzywa. Chętnie przygarnęłabym jeszcze jeden talerz takiej zupy.


Zamawiając głowne danie dalej pozostaję przy drobiu i wybieram jedną z propozycji z menu zapisanego na tablicy dnia. Gicz z indyka z kapustą pak-choi i puree ziemniaczanym (cena: 32 złote). Tutaj znowu z pomocą przychodzi mi internet - dobrze w końcu wiedzieć, co jem, choć lubię eksperymentować. Dla wyjaśnienia gicz - to prostu część nogi :) W swoim daniu dostaję dwa kawałki mięsa, podane na lekko przypieczonej kapuście pak-choi, z fantazyjnie podanym purree ziemniaczanym i rzodkiewką. Wszystko polane delikatnym mięsnym sosem. Do tego w małej kokilce dodatkowy słodki wywar na bazie ciemnego piwa i miodu. Może to zachwyt nowymi smakami, albo trudnymi nazwami, ale naprawdę uważam, że to połączenie było wybitne. Miękkie, bardzo smaczne mięso, w aromatycznym sosie, świetnie przygotowane puree (co to Nadodrze ma z tym puree, że trafiam na nie już drugi raz?). Kapusta pak-choi, która najbardziej zaintrygowała mnie w tym daniu i którą bardzo chciałam spróbować, okazała się jednak czymś co kompletnie nie trafiło w upodobania moich kubków smakowych - wiem, już czego nie próbować na przyszłość.

zdjęcie tablicy dnia pochodzi z profilu facebookowego Nadodrza


Co do obsługi - w lokalu byłam sama, chciałam po prostu zjeść i gdzieś pomiędzy poczytać książkę. Obsługiwał mnie młody chłopak, dosyć charakterystyczny, bo z kolczykiem w uchu. Uśmiechnięty, wyluzowany (co mi odpowiadało, bo i taki charakter miała moja wizyta), wydawał się też szczerze zainteresowany, czy podane dania mi smakowały. Z spokojem i bez pośpiechu odpowiadał na moje pytania odnośnie podawanego jedzenia, a czego nie wiedział, to dopytywał na kuchni. Dla jednych taka bezpośredniość obsługi (jak np. to, że odruchowo przeszedł "na ty") mogłaby być drażniąca, dla mnie jednak wydawała się bardzo naturalna. Nie jestem "snobką", do kwestii jedzenia w restauracjach podchodzę bardzo personalnie, staram się być uprzejma, ale bez zbytniego zadęcia. Jestem też w podobnym wieku, do kelnera, który mnie obsługiwał, więc myślę, że taka forma obsługi była bardzo naturalna - wyczuł z jakim typem klienta ma do czynienia i w taki tez sposób dostosował swoją obsługę. Brawo!

Wizyta w  Nadodrzu okazała się być dla mnie edukacyjną i eksperymentalną wycieczką. Dowiedziałam się czym jest consome, zobaczyłam, którą częścią indyka jest gicz, a także pierwszy raz spróbowałam kapusty pak-choi. Fajnie, że jest na mapie Wrocławia takie miejsce, gdzie kucharze nie boją się eksperymentować, szukają ciekawych i nieoczywistych pomysłów na dania.


PLUSY:
- młoda, wyluzowana obsługa,
- bogata i ciekawa karta,
- lużna, nowoczesna, lekko "hipsterska" atmosfera lokalu.

MINUSY:
- znowu nie sprawdziłam miejsca na huśtawce :(
- ceny nie na każdy portfel.

NADODRZE CAFE RESTO BAR
ul. Drobnera 26a
Nadodrze - Cafe Resto Bar Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato


Share:

0 komentarze