-->

Wrocławskie Spotkania Blogerek







Z końcem stycznia miałam okazję uczestniczyć w niezwykłym babskim spotkaniu. Niezwykłym, bo blogerskim.

Dwie fascynujące kobiety: Elwira z bloga Zabiega Mama oraz Justyna z bloga Zmiksuj.to zorganizowały Pierwsze Spotkanie Wrocławskich Blogerek. Czekałyśmy na nie długo, bo pierwsze plany spotkania były jeszcze w grudniu - udało się jednak spotkać dopiero z końcem stycznia. Spotkałyśmy w miejscu bardzo smacznym - a to dla mnie najważniejsze! - bo w znanym nam, choć nigdy nie zrecenzowanym BLT.


Co mogą robić baby jak się spotkają? A tym bardziej baby blogerki? Rozmawiać! I przyznam szczerze, że rozmawiałyśmy dużo - o tym skąd pomysł na nasze blogi, jak chcemy je rozwijać w przyszlości, skąd czerpać inspiracje na kolejne wpisy. Z tych pogaduszek wynikło też kilka ciekawych propozycji współpracy, o których, mam nadzieję, będzie się Wam dane niedługo przekonać na Widelcu.

Poza rozmowami prywatnymi nie zabrakło świetnie zorganizowanych prelekcji. I tutaj wielkie brawa należą się Agnieszce Nowakowskiej za zainspirowanie nas swoim przykładem pogodzenia ról: matki,  żony i kochanki, a przy tym samorealizacji zawodowej i zachowaniu w tym wszystkim naturalnej kobiecości.

Zaraz po niej swoimi złotymi radami podzielił się z nami Rafał Ryziński - zawodowy fotograf. Dowiedziałyśmy się jak zrobić dobre zdjęcie, co może przydać się w naszym domowym studiu i… co dla mnie najważniejsze: na co zwrócić uwagę fotografując jedzenie, by zdjęcie było apetyczne! :)

Kolejne blogowo-kobiece rady udzieliła nam Sandra Smolarczyk, której działką zawodową jest make-up. Wszystkie Panie zachwyciły się widokiem kuferka pełnego kosmetyków (marzenie każdej małej dziewczynki).

A na koniec Ula Kaptur przedstawiła nam kilka pomysłów, na to by nasze blogi wyglądały jeszcze piękniej i by jeszcze łatwiej można je było wyszukać w sieci i nie tylko… Gdyż firma like08, dla któej pracuje Ula to nie tylko agencja projektowa, ale również drukarnia - muz niedługo oprócz Widelcowych wlepek, możecie się spodziewać Widelcowych wizytówek :)

A na koniec, to co lubimy najbardziej, czyli… jedzenie. O nasze pełne brzuchy zadbało wspomniane już wcześniej BLT - i jak zawsze stanęło na najwyższym poziomie. Od jakiegoś czasu obserwuje duże zmiany w tym miejscu, zarówno w menu (teraz poszli bardziej w przystawki i tapasy) oraz jakości obsługi. Przez całe spotkanie mogłyśmy liczyć na hektolitry wody i kawy, i nawet najbardziej wybredne gusta zostały zaspokojone przez sympatyczną obsługę.

Zostałyśmy poczęstowane między innymi pizzą i tortillą - obie w bardzo włoskim wydaniu, z dużą ilością rukoli, suszonych pomidorów. Do BLT zdecydowanie trzeba będzie się wybrać jeszcze raz, by bardziej przetestować ich nowe pozycje w menu.







Bardzo serdecznie dziękuję organizatorkom za zaproszenie na to spotkanie:

I serdecznie pozdrawiam wszystkie poznane tam dziewczyny:

P.S. Piękne zdjęcie w tym poście oczywiście są autorstwa wspomnianego już Rafała Ryzińskiego!



Sponsorzy i ich upominki: 
  • zaproszenie do kawiarni i cukierni Słodki Adres, skąd pewnie już niedługo będziecie mogli prezczytać relację,
  • kosmetyki naturalne dla kobiet i dzieci od Ekodrogerii Eco&More
  • oleje tłoczone na zimno (w mojej paczce akurat lniany) od firmy SemCo
  • puder od Pixie Cosmetics
  • próbki naturalnych kremów od Resibo
  • kalendarze i  już zjedzone chrupki Solo
  • koszulka od Nanaf Organic
  • kubki od Poki
  • torby ekologiczne i znaczniki do walizek od Mrówka Travel 
  • i wspaniałe kosze z kosmetykami Cien od Lidla.





A na koniec tej krótkiej relacji mam dla Was konkurs. Może nie jest on stricte gastronomiczny i związany z jedzeniem, ale myślę, że powinien zadowolić damską część naszych czytelników.
Do wygrania kosz kosmetyków ufundowanych przez znaną pewnie wszystkich markę Lidl.


A co w środku?
  • lakier do włosów Classic - formuła intensywny blask,
  • odżywka z prowitaminą Repair & Care - do włosów suchych i zniszczonych,
  • kremowy żel pod prysznic Almond Oil,
  • nawilżające mleczko do ciała,
  • szampon z prowitaminą Colour & Shine,
  • krem do rąk Anti Age,
Wartość nagród to około 80-90 złotych. Nagrody zostaną wysłane szczęśliwemu zwycięzcy bez kosza (spore opakowanie… wybaczcie :P), lub może być on odebrany osobiście w całości na terenie Wrocławia :)
Konkurs trwa od dzisiaj przez następne 4 tygodnie (do 30. marca) - macie dużo czasu!

Co należy zrobić?

W komentarzu do tego posta wstawcie swoją krótką relację z waszych podróży "Z widelcem po…" - może to być opis, zdjęcie, fotorelacja- zaskoczcie nas!
Nie musicie się ograniczać do Wrocławia, jeśli odwiedziliście jakieś fajne i smaczne miejsce poza miastem to również jak najbardziej chętnie o tym poczytamy! 
Zwycięzcę wybierzemy do 22. marca - wyniki poznacie tutaj oraz na naszym fanpagu.

No to do dzieła! :)

Share:

9 komentarze

  1. Świetne rzeczy dostałaś :)

    http://wmymswieciewitam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. hoho ho swiety Mikolaj wpadl w odwiedzinach. Super :) Ps. jedzonko wygląda pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Relacja po wizycie w Deseo:
    Herba i Azia - to zamówiliśmy w Deseo podczas pierwszej wizyty. Deserki są smaczne, wyglądają ciekawie, ale to nic specjalnego. Są drogie, strasznie fancy, i napakowane różnymi smakami, które gubią się w trakcie jedzenia. W herbie najbardziej czułam twarożek i solony karmel, a raczej po prostu słoność - morwa i jeżyna gdzieś tam w środku; ale jakby nie do końca czytelne. Palona biała czekolada? Nie poczułam ani trochę. Jeśli chodzi o drugi deser, najlepiej czuć marakuję. Jednakże i tak uważam, że za 30 złotych mogłabym zjeść większy deser, w którym wyczułabym wszystkie poszczególne komponenty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim bezapelacyjnie ulubionym miejscem gastronomicznym jest cudownie klimatyczny lokal, utrzymany w stylu retro. I tak też się nazywa - Retro. Fantastyczne herbaty z dużą ilością dodatków, pyszne kawy i najlepsze na świecie zdrowe ciasta i desery. To tam po raz pierwszy skosztowałam deseru z tapioki - i z miejsca się zakochałam w tym smaku i konsystencji!
    Ceny są przystępne, porcje duże i przesiedzieć tam można pół dnia. W dodatku wpuszczają psy, co dla mnie jest ogromnym atutem, a obsługa jest fantastyczna.
    Retro ma jeden, jedyny minus - mieści się w Gdańsku. To stały punkt programu naszych wizyt w Trójmieście.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z widelcem po własnej kuchni.
    Nie wszyscy tak uważają, a dla niektórych jest to smutny obowiązek żeby dotrwać do 10. ale moim ulubionym miejscem gdzie można zjeść coś pysznego jest kuchnia. Zawsze serwują tam to na co mam ochotę, niezależnie czy kiedykolwiek to robili, czy jest to pierwszy raz, a do tego zapewniają super rozrywkę, przy której można się super odstresować, czyli samemu uczestniczy się w przygotowaniu tego co wyląduje na talerzu i odbędzie swoją ostatnia podróż na widelcu(lub łyżce).

    OdpowiedzUsuń
  7. Z widelcem po Wrocławiu... Kocham wrocławskie restauracje i z otwarta buzią czytam kolejne recenzje nowych restauracji, które powstają w naszym cudownym mieście z niesamowitą prędkością! Podążam ich śladem niczym zombie po zmroku- wyczuwam dobre jedzenie na kilometry- a jak już odnajdę- nie mogę przestać zamawiać... Jest i on- MĄŻ mój - - in on ma pewna przypadłość. Z zamkniętymi oczami wyczuje zapach dobrze przygotowanej wołowiny, krwiste steki zajada delektując się aromatem, opowiadając o pochodzeniu tego zacnego kawałka mięsa.... Nic tak zacnie nie smakuje jak wyśmienita kolacje w towarzystwie miłośnika kulinariów. Kochamy jedzenie, doceniamy wkład kucharzy, szanujemy dobre produkty i czytamy kulinarne blogi. A wszystko skrupulatnie fotografujemy. Ostatnia pyszna przygoda- Marynka Piwo i Aperitivio oraz Happy Little Truck czyli najlepsze połączenie z możliwych. Klimat barowy. Smaczna włoska pizza - dokładnie taka jaka powinna być - i cudownie świeże lane z kega piwo w nowoczesnych kraftowym wydaniu. Serdecznie polecam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Obserwowałam to wydarzenie :) Żałuję, że nie mogłam przyjechać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. czy laureat już wyłoniony?

    OdpowiedzUsuń