-->

Mama Manousch


Kilka tygodni temu zostaliśmy zaproszeni na oficjalne otwarcie nowej restauracji mieszczącej się w samym centrum Wrocławia. Mowa tutaj o Mama Manoush, która otworzyła swoje drzwi przy ulicy Świdnickiej w miejscu, które zajmowało kiedyś Milano Piu. 


Rozmach całego wydarzenia nieco nas onieśmielił, dlatego wstrzymaliśmy się z recenzją do tej pory - poza tym mieliśmy mieszane uczucia. O ile doznania kulinarne wgniotły nas w fotel i bezdyskusyjnie  oczarowały, tak organizacja techniczna całego wydarzenia pozostawiała wiele do życzenia. Mieliśmy okazję spróbować wszystkich dostępnych przystawek z menu Mamy (niestety nie wszystkie do nas dotarły :( ). Zarówno pod względem wizualnym jak i smakowym obyło się bez najmniejszej wpadki. Wszystkie dania były przyrządzone idealnie. Chociaż nie wszystkie dania wpisywały się w nasze gusta smakowe. Na pochwałę zasługuje fakt, że oprócz standardowych połączeń kulinarnych (typu ser kozi i buraki) Szef Kuchni nie boi się eksperymentować i przygotowywać klasycznych potraw w nieco mniej klasyczny sposób.

Na zdjęciach (od lewej do prawej, o góry do dołu):
1. Kozi ser - podany z m. in. burakami
2. Verine z czerwonej soczewicy
3. Carpaccio z polędwicy wołowej
4. Tatar z polędwicy wołowej
5. Pierożki z kurczakiem i dynią
6. Wątróbki drobiowe z brioszką
7. Krewetki vannamei
8.Mule alla marinara

Nie chcąc więc wyrażać swoich opinii zbyt pochopnie udaliśmy się więc w odwiedziny do Mamy ponownie. Nie była to planowana wizyta - po prostu Mama Manoush przykuła naszą uwagę ofertą lunchową.

Wiele od naszej osttanije wizyty się nie zmieniło. W lokalu wciąż panowała domowa atmosfera. Uśmiechnięta kelnerka bardzo szybko pojawiła się z kartą i przyjeła od nas zamówienia. Oprócz lunchu Magda zdecydowała się na zupę.

W menu lunchowym jako przystawkę podano bruschettę z salsą pomidorową i sałatą. Miało być minimalistycznie, ale wyszło troszeczkę ubogo. Pojedyncza bruschetta  wyglądała odrobinę smutno na dużym kamiennym talerzu. Bruschetta próbowała się za to bronić smakiem - duża ilość pomidorków, którym towarzyszyła duża ilość czosnku. Czosnku w naszym odczuciu było jednak za dużo, poza tym był gorzki i intensywnie przysłaniał smak całego dania. 

Zupa krem z marchewki z mlekiem kokosowym, którą zamówiła Magda zachwycała swoim wyrazistym kolorem. Dla Magdy był to zdecydowanie najmocniejszy punkt dzisiejszego lunchu. Zupa bardzo wyrazista, lekko ostra, z dodatkiem chili. Skromnym dodatkiem do zupy były chipsy z… no właśnie z czego? Może z marchewki, może z selera, zapomnieliśmy zapytać o to kelnerki - nie zmienia to jednak faktu, że dodawały daniu odrobiny słodyczy i świetnie dopełniały całości.

Lunch wybraliśmy w wersji nie-wege, więc niedługo potem mieliśmy okazję spróbować kurczaka w sosie śmietanowym, podawanego z szpinakiem, makaronem orzo oraz serem pecorino. Ciężko nam było ustalić jedną spójną ocenę. Dla Adriana całość dania była świetna wywarzona, sos śmietanowy odpowiednio spajał całość. Jedyna uwaga do zbyt dużej ilości czosnku (znowu :P). Co ważne w daniu było dużo kurczaka, za co skłonny jest wybaczyć fakt, że po wyjściu do Mamy trzeba zaopatrzyć się w miętówki.

Dla Magdy natomiast po bardzo wyrazistym smaku zupy, danie główne wydawało się lekko mdłe i jedynym wybijającym się smakiem był czosnek (znowu :P). Nie można jednak powiedzieć, że było to niesmaczne, nie było to jednak to czym zachwyciła nas Mama podczas degustacji.

Na koniec krótko o wystroju: duża przestrzeń, duże okna, które wpuszczają masę światła słonecznego. Jest tu elegancko, ale całość jest odpowiednio wyważona. Bardzo podoba nam się, że wchodząc od razu widzisz cały lokal - chociaż jest duży i nie musisz chodzić i szukać wolnego miejsca - całość masz jak na dłoni. 

Mama Manousch urzekła nas na tyle, że jesteśmy w stanie wybaczyć nadmiar czosnku w daniach i chętnie wrócimy tu kolejnym razem, może tym razem na śniadanie?

P.S. Dla niezorientowanych: Mama Manoush to młodsza siostra znanej wrocławskiej La Maddaleny. Menu ułożone przez tego samego Szefa Kuchni, jednak Mama to miejsce troszkę mniej oficjalne i bardziej casualowe.

MAMA MANOUSH
ul. Świdnicka 4
facebook
Mama Manoush Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato



Share:

3 komentarze

  1. Mi osobiście bardzo smakuję jedzenie w Mama Manousch. Mają bardzo miłą obsługę.Bardzo dobre jedzenie mają też w Road american. Dla kogoś kto lubi dania mięsne i owoce morza serdecznie polecam restauracja Wrocław naprawdę warto sprawdzić. Celka

    OdpowiedzUsuń