-->

Niezły Dym - otwarcie

Nie dalej jak wczoraj byliśmy na otwarciu nowego miejsca na gastro-mapie Wrocławia i, tutaj trochę spojleruje, dawno nie zasiadałem do pisania tak miłej recenzji. Ale zacznijmy od początku, a nawet tego co było przed.


Kilka dni temu dostaliśmy elegancko napisane zaproszenia na otwarcie lokalu 'Niezły Dym', mieszczącego się na placu Teatralnym. Jest to stacjonarny lokal osób odpowiedzialnych za 'Happy Little Truck', serwującego niezmiennie pyszną pizze. I tutaj pada pytanie retoryczne, taki zabieg trzymający Was w napięciu: Czy właścicielom udało się stworzyć miejsce w którym serwują tak samo smaczną pizze jak w food-trucku? Pieprzyć napięcie: TAK!

Ale po kolei. O umówionej godzinie stawiliśmy się w umówionym miejscu. Czekał na nas lokal, z wystroju trochę podobny do wszystkich nowych lokali: dużo drewna, dużo bieli. Zdecydowanie postawiono na prostotę. Centralnym elementem jest tutaj piec. Ważący 2,5 tony kolos rozgrzany do 500 stopni Celsjusza czeka gotów aby w 90 sekund zamienić mięciutki, delikatny placek w pyszną, gorącą, aromatyczną pizzę. W tle ładny, oświetlony napis 'Pizza'. Tak gdyby ktoś zapomniał gdzie jest. 


 
Druga część lokalu, którą mógłbym też zbyć milczeniem, nie robiła takiego wrażenia. Może jeszcze się coś zmieni, ale mamy tutaj duży kontrast - 'wypasiona' część z piecem i nieco mniej dopieszczona część ze stolikami. Z pewnością odrobina światła, albo jakieś dodatki dodały by temu miejscu bardziej przyjaznego, przytulnego charakteru.



Po przekroczeniu drzwi lokalu zostaliśmy miło powitani, czekały na nas poncz i lemoniada oraz uśmiechnięci właściciele lokalu. Gdy zjawili się już wszyscy zaproszeni zaczęło się. Po krótkiej autoprezentacji, bez zbędnego gadania o idei lokalu, bez lania wody, po kilku minutach dostaliśmy fartuchy, krótki instruktaż i... zaczęliśmy sobie robić pizzę. Oczywiście ciesząc się jak dziecko zabrałem się do roboty. Nad wszystkim czuwał właściciel cierpliwie pokazując co, jak, kiedy, naprawiając wszystkie nasze błędy i potknięcia. I trzeba przyznać - gościu zna się na rzeczy. Oczywiście pizza składała się z odrobiny sosu pomidorowego i mozzarelli, ale bez przesady - naładowałem też mięsa. I TRAACH - 90 sekund w piecu i mamy pyszną pizzę. Wzorowaną na tej neapolitańskiej - cieniutką, wilgotną w środku, z chrupiącymi brzegami. Co tu dużo mówić - wreszcie PRAWDZIWA pizza we Wrocławiu. Oczywiście nie ujmujemy Piecowi na Szewskiej - wreszcie pojawiła się dla niego godna konkurencja.



Po tym jak zjedliśmy swoje pizze nadeszła kolej na makarony. I tutaj napiszę tak - było OK. Przez pierwsze kilka tygodni makarony jeszcze nie będą dostępne w pełnej ofercie, ale bądźmy szczerzy - to pizza tutaj gra pierwsze skrzypce. I bardzo dobrze - makarony w tym przypadku będą tylko dodatkiem.


Na sam koniec dostaliśmy zaproszenie na kolejną wizytę oraz polaroid, z robienia pizzy, albo jak w moim przypadku z tuż po. Wrócimy za kilka tygodni aby sprawdzić, czy na co dzień lokal trzyma poziom. Tymczasem trzymamy kciuki i życzymy powodzenia!

Tymczasem zapraszamy Was do konkursu, gdzie do wygrania jest zaproszenie do Niezłego Dymu. W komentarzu pod postem napiszcie nam o swoim ulubionym daniu kuchni włoskiej. Wśród biorąych udział wybierzemy jedną osobę, do której trafi zaproszenie :) Czekamy do 30 czerwca!

Share:

13 komentarze

  1. Jak to? Przecież wiadomo, że najlepszym daniem kuchni włoskiej są... LODY WŁOSKIE! No dobra... Wiem, że nie są z Włoch ;)
    Numero uno to... jednogłośnie PIZZA! Może i tendencyjnie, ale to mój owoc zakazany i danie odświętne, tym bardziej ślinka leci. I dlatego po Waszym poście idę prasować niedzielną koszulę i bukuję termin w kalendarzu na świętowanie w Niezłym Dymie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Federico Fellini powiedział, że życie to mieszanka magii i makaronu. Makaronu włosi znają tyle, co my odmian ziemniaków. hmmm, a magia? Magia powstaje wtedy gdy za pomocą kulinarnych doświadczeń zaczynasz podróżować w czasie i przestrzeni.... W kuchni chciałabym poczuć tę magię, chciałabym by zaprowadziła mnie ponownie do Włoch- miejsca-patrona mojego małżeństwa. Za pomocą Spaghetti allo scoglio przeniosłabym się w podróż do Włoch, gdzie zaczęła się moja miłość do gotowania, do wina, do owoców morza, do mojego męża i do dolce far niente!. Ach.... to dopiero danie mistrz- oliwa i świeże owoce morza! ....

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie bede oryginalna, ale co zrobic – pizza to pizza. Najlepsza jaka jadlam w zyciu? W Rzymie, w restauracji z dala od centrum, w ktorej stolowali sie sami Wlosi. Siedzielismy na dziedzincu, w tlumie stolikow i przyjemnym wloskim gwarze, przez `sufit`z bluszczu przeswitywal ksiezyc i gwiazdy. To byl pierwszy wieczor po naszym przylocie do Wloch, zmeczeni i glodni czekalismy na talerze, na ktorych wjechaly wielkie, cieniutkie, pyszne pizze… nawet juz nie pamietam z jakimi dodatkami, ale wiele nie trzeba – dobrze zrobiona zwykla margarita to niebo w gebie, do tego lyk wloskiego piwa Moretti… ahh, ciagle szukam miejsca gdzies blizej, zeby poczuc chocby namiastke tego nieba w gebie. Moze ten dym bedzie calkiem niezly?

    OdpowiedzUsuń
  4. Po uszy jestem zakochana w każdym rodzaju makaronu :) Robiona ręcznie toskańska pasta, pyszne tagiatelle od Italiano Vero ( prawdziwego Włocha) Oryginalny , rozpływający się w ustach sos boloński, choć 100% klasyki to powala za każdym razem wraz ze spaghetti...najweselszym makaronem na świecie. Cudowne , fikuśne tortellini w milionach smakach i rodzajów podań. Mogłabym pisać elaborat, ale po co, wolę jeść, zachwycać się smakami popijając przepyszne włoskie winka, idealnie robione pod kazdy rodzaj makaronu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) elaboratu pisać nie musisz, za to zjesz pyszną pizzę w Niezłym Dymie :) W komentarzu zostaw na siebie namiar mailowy - odezwiemy się.
      Smacznego!

      Usuń
  5. 1) focaccia-z oliwkami albo pomidorkami koktajlowymi zatopionymi w chlebie, maczana w dobrej jakosci oliwie z oliwek. ewentualnie z sama sola gruboziarnista, ale przekrojona wzdluz i nafaszerowana jak kanapka-w postaci panini.
    2) gnocchi albo jak kto woli... zwykle kopytka ;) ale z dodatkiem pesto.
    3) a na deser twarde cantuccini, popite łykiem porządnej, świeżo palonej kawy-włoskiej oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem całym sercem oddana PIZZY, moim numerem jeden jest DIAVOLA, ktora wszedzie testuje, a zaraz po niej numerem dwa, TONNO e CIPOLLA! I właśnie tych dwóch pozycji chciałabym tam spróbować! A na deser Tiramisu albo creme brulle, chyba że są w ofercie lody, to zdecydowanie NOCIOLLA albo PISTACHIO <3

    n.atalia.97@hotmail.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Pizza i to tylko ta prawdziwa z pudełka. "Apetito" doprowadzi do rozkoszy każde podniebienie. Idealnie komponuje się z każdym drunkiem, łatwa do przygotowania, gorąco zachęcam tych którzy jeszcze nie mieli okazji spróbować. Polecam pizze zjeść z ręcznie przygotowanym sosem miodowo-musztardowym. Co wchodzi w skład tego sosu spróbujcie zgadnąć bo nazwie sosu. Przepis w internecie również gdzieś powinienen być.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. kiedy wyniki??;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyniki od kilku dni - komentarz pod zwycięskim postem.

      Usuń
  9. haaaaaaaaaalo?!

    OdpowiedzUsuń
  10. k.hennek@chello.pl, ale widziałam,ze na FB mnie znalazłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Bardzo dziękuję,ze nie musze tego elaboratu pisać :)

      Usuń