-->

Sztrassburger - nowe menu



Wydawałoby się, że Sztrassburgera nikomu nie trzeba przedstawiać. Pierwsza wrocławska burgerownia od pierwszych dni (a było to zaledwie trzy lata temu) podbiła serca poszukujących nowych smaków (ciężko w to uwierzyć, ale naprawdę, trzy lata temu we Wrocławiu nie było żadnej burgerowni). Jeszcze dziwniejsze wydaje mi się to, że (bo blogger, bo żarłok-mięsożerca) była to moja pierwsza wizyta w 'Sztraassie'.


Zostaliśmy zaproszeni do skosztowania nowego menu (tak, to ważne, Sztrassburger pierwszy raz od 3 lat zmienia menu). Pomysł jest prosty: przez kilka godzin siedzimy przy jednym stole i zajadamy: my, Hasta la bistro!Lubię wpierdzielać i food2. Tak też się stało. Po krótkim zapoznaniu się z ideą lokalu (wspieramy lokalnych dostawców, w tym pana Mariusza z samiuśkich Kobierzyc, co przywozi ziemniaki oraz pana Andrzeja, z Wrocławia, co wypieka bułki), jego (niedługą) historią, a przede wszystkim z pełnymi pasji i pomysłów właścicielkami przystąpiliśmy do uczty.



Na początku, w tak zwanym międzyczasie, do akompaniamentu wesoło skwierczącego na grillu mięsa, dane nam było skosztować samych sosów, które nota bene później znajdziemy w burgerach z nowej karty. Wszystkie oczywiście są przygotowywane na miejscu (z ciekawostek: jedynymi gotowymi sosami w Sztrassie są ketchup i majonez, a w całym lokalu nie ma zamrażarki, toteż wszystko jest pyszniejsze i świeższe niż w miejscach, gdzie znajdziecie mrożone gotowce (nie wymienimy z nazwy...)) , co działa na wielki +, a smaki są ciekawsze. Tak np. w barbekju mocno wyczuwalna jest suszona śliwka, a sos mole poblano jest tak czekoladowy, że hoho (co później może nie najlepiej wpłynie na smak burgera jako całości, ale o tym później). Zaczynamy właściwą ucztę!


ElPasoburger -wołowina, nachosy, rukola, sos mole poblano, grillowane jalapenio, pikantna salsa z mango pomidorów, czerwonej cebuli, kolendry i mięty.

No właśnie - wspomniane wcześniej mole poblano dało nam bardzo ambiwalentne odczucia. Albo było go za dużo, albo było zbyt intensywne - jakby nie było sos zdominował smak (bardzo ciekawego zresztą) burgera. Gdyby nie ten fakt to burger byłby naszym faworytem w zestawieniu - reszta składników świetnie komponuje się z mięsem dając nam bardzo oryginalny smak, a nachosy milo urozmaicają jedzenie burgera pochrapując wesoło).




Czeskyburger - wołowina, rukola, czeski ser panierowany, sos tatarski.

Tak! Jako wielki fan panierowanego sera nie mógłbym się nie zachwycić tą propozycją. Tym bardziej, że dzięki niemu (sorry) suche mięso w burgerze i nieco sucha bułka sie stanowiły dla mnie żadnego problemu - burger był taki jaki lubie najbardziej - cieknący, soczysty, brudzący dłonie (burgera jeść sztućcami? no way!). Mój zdecydowany faworyt.



Pariszburger - filet z kurczaka panierowany w cytrynie, sałata rzymska, bekon, sos majonezowy z kaparami, sos jogurtowo-cytrynowy.

W jednym równoważniku zdania: sałatka cezar w bułce. Nazywanie burgerem czegoś co ma w sobie pierś z kurczaka zamiast wołowiny jest równie naciągane. Ale nie czepiając się już szczegółów, piszmy o smaku: jest smacznie. Jak dla mnie nieco zbyt słono, ale smacznie. Mimo wszystko uważam, że to dobra alternatywa, chociażby dla osób nie jedzących z przeróżnych względów wołowiny. 


Texassburger - wołowina, ser żółty, sos barbekju, sałata rzymska, bekon, sos majonezowy z kaparami

Klasyk. I jeśli mam być szczery to całkiem przeciętny. Jeśli cokolwiek go wyróżnia na + spośród konkurencji to przepyszny sos BBQ (bardzo mocno wyczuwalna śliwka wędzona, podobno spod samiuśkich Tater) . Dla konserwatystów dobra opcja, my jednak zdecydowanie polecamy inne, ciekawsze smaokowo opcje dostępne w Sztrassie.


Swenburger - wołowina, chutney z cebuli, rukola, rolada kozia, piklowany ogórek, amerykańska musztarda.

Jako wielki fan rolady koziej (jakkolwiek to brzmi, serio) bardzo ucieszyłem się na to połączenie. Jeden z lepszych burgerów jakie ostatnio jadłem. Tutaj, w odróżnieniu od ElPasoburgera pomimo wielu bardzo intensywnych smaków wszystko gra razem i nic nie zabija reszty. Oczywiście smak nie każdemu przypadnie do gustu (kozi ser albo się kocha, albo wręcz przeciwnie), ale zdecydowanie tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń. Niby o gustach się nie dyskutuje, ale jak komuś to nie smakuje to się nie  zna ;).


Bułgarburger - wołowina, rukola, ajvar z marynowaną cebulą perłową, bałkański ser owczy z czubrycą, jabłuszka kaparowe, papryka konserwowa.

Może to dlatego że to już 6 burger jako próbowałem, a może dlatego że tak po prostu było - zrobił on na mnie najmniejsze wrażenie. Był smaczny, zwłaszcza ajwar przypadł mi do gustu, ale gdybym miał polecać to zdecydowanie któryś z poprzednich. Może nie mój smak, może przejedzenie ;).

Podsumowując. Sztrass Burger jest prekursorem, archetypem burgera we Wrocławiu i zdecydowanie nie spoczywa na laurach. W nowym menu znajdziemy dużo perełek, ciekawostek, odważnych połączeń i zabiegów, które wprowadzają świeże tchnienie w miejsce, którym wielu się już opatrzyło. Zdecydowanie mamy jeszcze zamiar tutaj wrócić incognito (Prawdopodobnie na Swenburgera albo Czeskyburgera), a wtedy poczęstujemy Was recenzją z perspektywy gościa. Jak narazie z mojej perspektywy - polecam!

SZTRASS BURGER
Psie Budy 7/9
Sztrass Burger Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato


Share:

3 komentarze

  1. Dlaczego grinburgera zlikwidowali?

    OdpowiedzUsuń
  2. Racja nie było burgerowni, ale Maców, KFC itd już było wtedy od zalania ;) Więc poniekąd burgery jakości trudnej do określenia ... ;) Już we Wrocławiu były

    OdpowiedzUsuń
  3. A czy słyszeliście o ekspresowej tarcie z płatków owsianych z fetą i warzywami ?

    OdpowiedzUsuń