-->

W kontakcie ** Gość specjalny


Opowiem Wam coś o sobie. Do Wrocławia (czyli na właściwą stronę Polski, jak mawia mój mąż) wróciłam z 'emigracji' warszawskiej po prawie czterech latach. O Warszawie mogę opowiadać długo i soczyście, ale jednego jej nie odbiorę. Można tam zjeść tak niesamowite rzeczy, że pamięta się o nich bardzo długo. Właśnie tam jadłam najlepszy hummus do tej pory, a było to w klimatycznym lokalu Tel-aviv (jak będziecie w Warszawie, to nie pozwólcie sobie go ominąć!).


Planując przeprowadzkę marudziłam mężowi, że takiego hummusu nie zjem już nigdy, chyba tylko wtedy, kiedy znowu przyjadę do stolicy, a on mi odpowiadał ze spokojem, że na pewno znajdziemy coś równie pysznego we Wrocławiu (nie wierzyłam mu, żeby było jasne :)).
W ostatni weekend wybraliśmy się do miejsca o dźwięcznej nazwie 'W kontakcie' (dygresja nie w temacie: jak słyszę tą nazwę to następna jest już tylko piosenka Łony i Webbera - Jesteśmy w kontakcie), żeby spróbować tych hummusów, które tak polecają.

Powiem szczerze, że wcale nie było trudno tam trafić, lokalizacja jest świetna, a widok z okien na świeżutko wyremontowane sedesowce przynosi dla oka tylko pozytywne obrazy. A w środku? Pięknie! Schludnie, lekko surowo, ale i przytulnie. Wnętrze mnie tak zachwyciło, że wiedziałam już na pewno, że głodna nie wyjdę.
Menu nie jest skomplikowane. Opiera się na kilku propozycjach, z których każda na pewno zainteresuje i zaspokoi różne gusta. Jest propozycja śniadaniowa (dostępna cały dzień) i oferta dzienna kilku hummusów.
Ja skorzystałam z propozycji hummusu klasycznego. Uznałam, że jeśli wyzywam właścicieli na pojedynek hummusowy, to nie będę wymyślała z dodatkami. Jestem zdania, że jeśli umiesz zrobić porządny, klasyczny hummus, to umiesz zrobić i finezyjny z dodatkami. Michał zamówił ofertę 2 pasty (do wyboru) + awokado.



Rzucona rękawica została podjęta z wielką klasą. Kłaniam się w pas za ten niesamowity posiłek, który otrzymaliśmy! Hummus był delikatny, idealnie utarty, bez dominacji jakiegokolwiek ze składników. Lekki, doskonale przyprawiony.
Dwie pasty z awokado były równie dobre. Co tam dobre! Pyszne były! Pierwsza z buraczkiem i mlekiem kokosowym - lekko słodka w towarzystwie małosolnego, kruchego ogóreczka, a druga w formie lecza z oliwkami (zabijcie mnie, zapomniałam nazwy, taka ze mnie blogerka :)).
Największym zaskoczeniem było podanie awokado. Po prostu polane wysokogatunkową oliwą i posypane delikatnie przyprawami. Pysznie kremowe, idealnie dojrzałe.
Do picia zamówiliśmy napój na zimno - brzoskwinie z malinami i kostkami lodu.



Musicie wiedzieć, że wchodząc do 'W kontakcie' możecie sobie nalać szklankę wody przy specjalnym stanowisku na ugaszenie pierwszego pragnienia. Napoją i nakarmią Was tam koncertowo.
Ale ja Was trzymam w napięciu, a tutaj w tytule gość specjalny.! W podróży na hummus towarzyszyła nam wierna, jak pies, Panna Minia. Jej również się podobało. Przyjęto ją z uśmiechem, a Mini z wdzięczności nie rozrabiała ;) Jeśli miałabym na coś 'ponarzekać' to właśnie na przyjęcie naszej pieseczki. Gdyby zaproponowano nam odrobinkę wody dla niej w pojemniczku, to byłby miód, ale nie uważam też, że był to błąd nie do wybaczenia. My sami też nie poprosiliśmy o wodę dla niej, więc jesteśmy kwita! :)





Cóż mogę Wam więcej napisać. Wizyta w 'W kontakcie' nakarmi Wasze brzuchy i nakarmi Was estetycznie. Musicie iść. Inne hummusownie mają się od kogo uczyć. Mazeltov!

Zostańmy w kontakcie.. 


W KONTAKCIE
ul. Benedykta Polaka 12b/1
facebook
W kontakcie Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato


Share:

2 komentarze

  1. W Gniezdzie hummus jest jak dla mnie na rowni z tym z warszawskiego tel aviv. Podaja go z salatka, zatarem i pieczywem. Mniam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wobec tego nie może mnie tam zabraknąć ;) Dziękuję za podpowiedź, gdzie udać się następnym razem :)

      Usuń