-->

Restauracja Jasna


O tym, że na ulicy Włodkowica we Wrocławiu znajdują się najciekawsze, najoryginalniejsze i tak zwyczajnie - najfajniejsze miejsca we Wrocławiu od dawna wie każdy hipster. Możemy tam dostać jedzenie żydowskie, kuchnie europejską, potrawy orientalne, znajdziemy przeróżne browary oferujące lokalne, kraftowe piwa, wina sprowadzane z najodleglejszych zakatów świata, naturalne, wegańskie, super-zdrowe, nadprzyrodzone dania doprawione przyprawami, których nazwy nawet nie potrafisz wymówić. 


Aż tu nagle BANG! Pojawia się Restauracja Jasna, proponując klasyczne śląskie trio, tzw. RKM (dla niewtajemniczonych: Rolada-Kluski-Modra). Jak na to reagować? O tym za chwilę.

Jasna znajduję się przy hotelu Brajt na Włodkowica 18. Szczerze mówiąc kiedy wchodziliśmy do środka każdy z nas miał podobne wrażenie - to nie wygląda na miejsce gdzie można zjeść dobrą roladę. W hotelu jest dość sztywno, monumentalnie i sterylnie. Pasuje nam do restauracji hotelowej, ale do lokalu, który reklamuje się jako poniekąd niezależny od niego, w dodatku serwujący dania inspirowane kuchnią górnośląską? To było pytanie retoryczne, ale odpowiem: nie. Na szczęście to tylko wystrój. Siadamy, czekamy, jest miło.

z widelcem po wrocławiu

Nie będę tutaj pisał o obsłudze bo takowej nie uświadczyliśmy - zostaliśmy zaproszeni, wraz z kilkoma innymi bloggerami kulinarnymi, life-stylowymi itd, więc od razu zasiedliśmy do stołu i czekaliśmy na dania. Zrobiło się zdecydowanie milej - na białym obrusie w 'kryształach' były sztućce, a dekoracje na stołach jakby mniej napompowane. I bardzo dobrze, bo przez chwilę czułem się nieswojo w zupełnie casualowym wydaniu. Było zupełnie jak u cioci Jadzi ze Śląska, sweterek był w sam raz.
Ale nie  strój, czy wystrój są tutaj najważniejsze. Dostaliśmy michę jedzenia. Kuskus jerozolimski z kalafiorem, pestkami dyni i olejem rydzowym (19 zł). Bomba. Może jestem mało wymagający i samo podanie kalafiora, który nie jest mdły jest dla mnie dużym plusem. A ten nie był - kremowy, ale wyrazisty. 

z widelcem po wrocławiu

Grillowana pieczarka z pieczonym burakiem i pastą bakłażanową (21 zł). Jak dla mnie - bez szału. Podobno mam takie lekkie zboczenie, że lubię jak jest tłusto i ciężko, ale jak dla mnie właściwie wszytskie warzywa na talerzu były jakby trochę przesuszone. Magdzie smakowało, ale zjadła mało, więc coś jej nie do końca wierzę. Dobra była pasta bakłażanowa - dobrze przyprawiona, lekko słodkawa, chociaż w smaku zupełnie niepodobna do ajwaru.



z widelcem po wrocławiu

Kluski szare w jasnym sosie (jako dodatek za 9 zł). Nie ma co o nich dużo pisać - kluski pyszne, sosu dużo (i też smaczny). Mogłyby być ładniejsze, mogły.

z widelcem po wrocławiu

Oto i ona. Głośno już wszędzie roztrąbiona, rozreklamowana. Panie i Panowie, oto przed Wami pyszna, wszystkim znana, kochana przez tłumy. Przez dorosłych, dzieci, mężczyzn i kobiety, ze wschodu, zachodu, północy i południa kraju, przez Polskę A i przez Polskę B, a także przeze mnie (ups, spoiler!). Moi mili: Tradycyjna śląska rolada wołowa z kapustą czerwoną! (29 zł). Trochę epitetów: pyszna, delikatna, krucha, pełna dodatków, rozpływająca się w ustach, babcina, cieplutka, domowa, świeżutka, jeszcze parująca, dobra, smaczna, sycąca, mięsista, z ogóreczkami i takimi tam, być może glutenowa, a być może nie (w tej chwili to nieważne) itd itd itd. Mógłbym tak jeszcze długo, ale i tak pewnie nikt by tego nie przeczytał. A do tego kapustka: mięciutka, delikatniutka, soczysta, czerwoniutka, modrutka, chrupiąca, cudowna. No nie da się napisać inaczej, niż  tak, że dla samej rolady, warto przyjść do Jasnej. Można olać kluski jak ktoś nie jest bardzo głodny, bo porcja i tak jest dość duża.

z widelcem po wrocławiu

Makówka (14 zł). Każdy kto ma babcię ze Śląska pewnie próbował tego przysmaku na święta. Przyznaje, że nie tyle roladę, a właśnie makówkę pamiętam z dzieciństwa najlepiej. I to był dokładnie ten sam smak. Jeśli ktoś lubi mak - strzał w 10, jeśli nie no to cóż - Wasza strata.

z widelcem po wrocławiu

Pieczone jabłko z sosem cytrusowym (16 zł). Nieco niepasujące do całej reszty. Jabłko podane w całości, pieczone, oblane gęstym cytrusowym sosem. Całość dość kwaskowata. Nie ukrywam, że nie jestem wielkim fanem pieczonego jabłka. Deser ten potraktuje jako ciekawostkę. Z pewnością jako zaletę można wymienić jego wielkość. Może po roladzie (i kluskach i 3 innych daniach) byłem już trochę zapchany, ale myślę, że zjedzenie całości musi być wyzwaniem. Powodzenia.

Podsumowując - jestem na tak. Chociaż Jasna w pierwszej chwili sprawia wrażenie miejsca z kijem sami-wiecie-gdzie, po kilku chwilach tam spędzonych wyzbywamy się tego wrażenia. Jest dobrze, porcje są duże i smaczne - jak u mamy, babci, cioci Zosi (niepotrzebne skreślić).

RESTAURACJA JASNA
(restauracja w hotelu Brajt)
ul. Włodkowica 18

Restauracja Jasna Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato


Share:

0 komentarze