-->

Nasze ulubione miejscówki w 2016 roku - ranking


Troszkę ponad rok temu opublikowaliśmy nasz subiektywny ranking najlepszych miejsc we Wrocławiu w 2015 roku. Tymczasem kończy się kolejny rok - ile się w tym czasie zmieniło? Które miejsca odwiedzaliśmy najczęściej? Zobaczcie!

MARIJA MAGDALENA


 

Gdy tworzyłam swoją listę TOP 5 na ten rok zdziwiły mnie dwie rzeczy. Pierwsza: jak wiele ciekawych miejsc, restauracji, bistr... otworzyło się w tym roku. Druga: jak często chętnie wracam do tych samych miejsc i jak pozostaje im wierna. To drugie jest dosyć widoczne, bo w moim zestawieniu pojawiają się dwa miejsce, które wymieniłam dokładne rok temu. W tej oto mojej liście będzie też troszkę o ludziach, które te biznesy tworzą

Moim pierwszym wyborem jest niezmiennie osiem misek. Zarówno te w wersji foodtruckowej, jak i w niedawno otwartym lokalu na Włodkowica. Od pierwszych dni ich funkcjonowania jestem wierną fanką maślanej buły, później zachwycili mnie różnymi makaronami, by na koniec uzależnić od swoich sajgonek. Osiem misek uwielbiam za niesamowitą otwartość na swoich Gości, nie raz jechałam tam tylko po to, by zobaczyć uśmiechnięte twarze Moniki i Adama, zamienić kilka słów (to, że przy okazji zjadłam coś pysznego... :P) - tym przyjaznym nastawieniem kupili mnie w całości.

Do Nadodrza w tym roku wracałam kilka, jak nie kilkanaście razy. To dla mnie ulubione miejsce, gdy chce się spotkać ze znajomymi, niekoniecznie w Rynku, a także, gdy chcę w samotności poczytać i zjeść coś dobrego. Jestem totalnie zafascynowana potrawami, które serwuje szef kuchni Przemek Niedźwiedzki - oczarował mnie swego czasu kilkoma niebanalnymi połączeniami i tak to moje zauroczenie pozostaje do dziś (czasem specjalnie zabieram do Nadodrza znajomych i proszę ich, by ocenili serwowane dania, bo obawiam się poziom fascynacji wyłączył mi zdrowy krytycyzm - na całe szczęście nie pomyliłam się i również zdaniem innych: jest pysznie!).

Restaurację i Browar Złoty Pies poznałam dopiero w drugiej połowie tego roku i... bardzo żałuję, że stało się to tak późno. Restauracja, chociaż położona w samym Rynku, zdecydowanie trzyma poziom - polska tradycyjna kuchnia, w niekoniecznie tradycyjnej odsłonie, do tego lokalne, warzone na miejscu piwo (piwo, które zdobyło w tym roku kilka nagród!). Niezbyt obszerna karta, każde dane dopracowane, no i to piwo! Dzięki Złotemu Psu znowu polubiłam się z piwem, które nie jest ciemne.

Do Di Cafe Deli wracam zawsze, gdy mam ochotę na śniadanie. Jestem wierną pożeraczką angielskiego śniadania (w wersji bez pomidora oczywiście). Kochałam tam jeść zarówno wtedy, gdy mieszkałam zaraz obok Sky Tower i wbiegałam tam rozczochrana, nieumalowana i w dresie, jak i teraz, gdy droga z Psiego Pola zajmuje mi ładnych kilkadziesiąt minut (to sprawia, że chyba smakuje mi tam jeszcze bardziej i uczy cieszenia się z tych momentów). Śniadanie to mój ulubiony posiłek w ciągu dnia, a właśnie tam jest ono podawane cały dzień. Drogie Di Cafe Deli! Dziękuję za Waszą niezmienność przez te dwa ostatnie lata! Nie raz, i nie dwa uratowaliście źle zapowiadający się dzień swoimi pysznościami!

Moją ulubioną pizzerią w tym roku zostaje natomiast Niezły Dym - moim zdaniem znają się oni na pizzy, jak nikt inny we Wrocławiu. Żadna z proponowanych przez nich kompozycji w tym roku mnie nie zawiodła, przesympatyczna obsługa, miły dla oka lokal w samym centrum. Ujęli mnie przede wszystkim tym, że jak dobrze wyciągnę szyję, to nawet z ostatniego stolika widzę jak i z czego jest przygotowywana moja pizza.  A to oczekiwanie, jak zamówiony przeze mnie placek wyjdzie z pieca jedynie zaostrza apetyt!


KATARZYNKA




Moje podsumowanie 2016 to wybór miejsc, które zdobyły moje uznanie po przyjeździe z Warszawy (a nie było to takie proste..)

W kontakcie - miejsce, w którym oczekiwania spotykają się z realizacją. Bardzo dobre na spotkanie z przyjaciółmi na małe-co-nie-co, albo romantyczne wyjście z ukochaną osobą. Przyjazne zwierzętom (Panna Minia potwierdza). Jeśli poza wizytą tam, mielibyście ochotę na coś jeszcze, ale w innym klimacie, to obok jest Kawalerka - malutki lokalik z kawą i ciastem domowej roboty.

PANda Ramen - to miejsce na mapie Wrocławia zapamiętamy na długo, a jego obecność w naszej świadomości, choć od niedawna, już zasługuje na czołówkę. Pod ta nazwą mieści się wszystko, czego potrzebujemy: pyszne jedzenie, bardzo miła i pomocna obsługa, szybka realizacja zamówienia, atmosfera bez pośpiechu, aby spokojnie zjeść i bardzo dobra lokalizacja.

Margherita - takiej pizzy nie zjecie nigdzie indziej. Będą Wam w innych pizzeriach obiecywać góry, pokazywać piękne grafiki na ulotkach, kusić i uwodzić, ale nie sprostają oczekiwaniom i poziomowi, który w Margherita przychodzi z łatwością. Pizzę można i trzeba uwielbiać, tak jak oni.

Polish lody - byliśmy tam w każdy weekend. To jest jak uzależnienie! Byliśmy na pl. Bema, a potem na pl. Kościuszki, albo odwrotnie, albo tylko w jednym miejscu, bo smaki akurat były lepsze.. ojeje! zjedliśmy tyle tych pysznych lodów, że należy im się tutaj miejsce. Może czasami były lekko roztopione, albo gałki lodów troszkę się różniły, ale to nie powód, żeby nie wyróżnić ich pomysłowości, konsekwencji i realizacji w dobrym stylu.

CIŻ (Centrum Informacji Żydowskiej) - miejsce mnie urzekło, bowiem nie spotyka się na co dzień kawiarni, która funkcjonuje według zasad panujących we wspólnocie religijnej. CIŻ jest otwarty od niedzieli do czwartku w godzinach 9-21, a w piątek od 9 do zachodu słońca. Od zachodu słońca w piątek, do zachodu słońca w sobotę CIŻ jest zamknięty, ponieważ obowiązuje szabat, dlatego wtedy nie będziecie mogli odwiedzić tego miejsca. Niemniej trochę więcej o tym, co można tam pysznego dostać: w lecie możecie uraczyć się pyszną szababą (kawa + tonic - pyszne, chociaż na takie nie brzmi!) oraz kawą Nitro laną z kija na zimno (obudzi nawet największego śpiocha!). W zimie też warto tam zajrzeć, choćby po to, żeby napić się kawkałka, czyli kawy z kakao i mlekiem roślinnym. Jeśli spodziewacie się jednak, że to będzie na słodko, to od razu zaznaczam, to jest napój dla wielbicieli prawdziwego, gorzkiego kakao - co tylko daje dodatkowego waloru wobec tych wszystkich słodkich do skrętu kiszek propozycji podawanych gdzie indziej.


JULIAN


Drugi raz zmuszony jestem porządkować moje przypadkowe upodobania kulinarno-klimatyczne, by stworzyć krótką listę ulubionych miejsc 2016 roku. I z chaosu zachcianek czasem całkiem nielogicznych ulepiłem dla Was listę, w której musi być wszystko, co mnie najbardziej w 2016 przyciągało – pizza, piwo, pizza :)

Zaczynamy od pizzerii, których we Wrocławiu pod dostatkiem. Całkiem sporo też chwali się tym, jak bardzo „włoska” jest, ale tylko Pizzeria Si zasłużyła uczciwie w tym roku na ten tytuł. Genialna lokalizacja, brak udziwnień, brak wielkiego menu. Tylko świeże składniki, oliwa z oliwek zamiast sosu czosnkowego i ciasto, które będziesz ze znajomymi wspominać po miesiącach. UWAGA – Pizzeria Si potrafi uzależnić. Zatem próbujesz na własną odpowiedzialność J

Po pizzy wypada wrócić do polskich, znaczy się czeskich klimatów. Ceska kupiła mnie świeżą Kofolą prosto z tanka, której nie znajdziesz nigdzie indziej we Wrocławiu (a uwierzcie, próbowałem i wciąż liczę, że znajdę). I już niejeden raz zatrzymywałem się tylko po to, by z kuflem zimnej Kofoli usiąść choć na kilka minut. Na szczęście nie tylko Kofolą Ceska żyje – porcje są syte i do dziś nie trafiłem na niesmaczne danie. Choć smażony ser mógłby być odrobinkę lepszy (w końcu nazwa zobowiązuje!), ale już nie czepiajmy się za bardzo J

Zjedliśmy, czas wybrać się na piwo. I o wyborze knajpy z dobrym piwem coraz rzadziej decyduje samo piwo. Miejsc z kraftami i mnóstwem piw rzemieślniczych jest coraz więcej, dzięki czemu niezwykle ważny jest klimat i obsługa klubu. I dlatego w tym roku stawiam na Ale Browar, który otworzył się całkiem niedawno na Św. Antoniego. Ogrom luzu bijący od barmanów, brak zbędnego wymądrzania się i przede wszystkim brak (póki co) irytujących ultraznawców piwa ze śladami piany na idealnie zakręconym wąsie. Są dobre piwa w całkiem niezłych cenach, wyluzowani barmani i świetna lokalizacja. I to mi wystarczy.

Wróćmy jednak do tego, co dobre – pizzy! Nie zawsze musi być włoska, by była dobra. Dlatego jeżeli gustujesz w bardziej „klasycznym” (to zabawne, że z klasyczną pizzą coraz bardziej kojarzymy NIEwłoską) smaku, spróbuj Projekt Pizza, szczególnie opcję z żurawiną, bekonem, orzechami nerkowca i oscypkiem (mój faworyt). Warto też sięgnąć po pancake’i na słodko, które o dziwo wpasowują się w styl pizzerii – amerykański (ale nie ten zły pizzohutowy amerykański). Dobra pizza, dobry Projekt.

A na sam koniec deser. I to przewrotny wybór, bo wybieram kawiarnię dla jej ciast. Zajrzałem do Gniazda kilka razy i z kawą miałem różne przeboje, ale ze słodyczami? Zawsze oszołamiająco pyszne. Co więcej – moją opinię potwierdziło kilku znajomych, których przekonałem do spróbowania. Gustuję w sernikach i na piedestale stawiam sernik z białą czekoladą i malinami. Perełka! Gniazdo stanowi zatem idealne zakończenie opychania się tłustym żarciem, pizzą i piwami: słodkie ciasteczko na deser.

ADRIAN



Utworzenie TOP 5 w tym roku nie było dla mnie łatwym zadaniem. Przede wszystkim - rzadko odwiedzam dwa razy to samo miejsce. Co roku pojawia się wiele nowych miejsc, a wiele z nich znika bezpowrotnie (RIP Strasburger i inni). Mój ranking będzie bardzo subiektywny. Znajdują się w nim także miejsca, których nigdy nie recenzowaliśmy oficjalnie - np. wszystkim znana Setka, która znajduje się w zestawieniu nawet ku mojemu zdumieniu - każdy z nas tam był, pił, czasem jadł. Miejsce które każdy zna, nikt się za bardzo nie przyznaje, ale nie można mu odmówić pewnego uroku. Ponadto - nie chciałbym żebyście czytali moich wynurzeń, które wypadałoby wtedy zamieścić o godzinie np 3 nad ranem (chociaż to mógłby być viral, nigdy nie wiadomo). Jakby nie było, każdy z nas ma znajomego, który ciągnie do setki, ambasady, przedwojennej itd. itd. To też jest gastronomia.

Cała reszta natomiast jest tutaj dlatego, że są to miejsca do których lubię wracać ze względu na jedzenie. Di Cafe Deli w Sky Towerze - najlepsze śniadania jakie jadłem. NAJLEPSZE. Zwłaszcza jedno: gofry z jajkiem sadzony, boczkiem i syropem klonowym. Do tego ładne miejsce, przyjemna obsługa. Dużo miłości ode mnie.

Kolejnym miejscem, gdzie wpadałem na szybki posiłek jest Paryżanka w Magnolii - kto powiedział że jedzenie w centrum handlowym nie może być dobre? Duże porcje, duży wybór smaków, ładny wystrój. Nieśmiała obsługa, ale to można wybaczyć. Jest to kolejne miejsce, które czeka na recenzję - zawsze jestem tam w biegu, sam i nieprzygotowany. Zdecydowanie wrócę tam też wkrótce, wyposażony w aparat by okrasić ich naleśniki komentarzem, na który zasługują. I do tego bardzo przystępne ceny. (duży plus dostają też za to, że mam bardzo blisko od siebie z domu, ale jak wspominałem, ranking jest subiektywny).

Panda Ramen. O jak dobrze, o jak smacznie, o jak syto! Do tego ciekawy wybór składników, świetna lokalizacja i potencjał. Szkoda, że lokal jest taki mały. Jednak z jakością produktów i opiniami jakie o nich krążą, mam nadzieje, że to zaledwie kwestia czasu, kiedy pójdziemy zrecenzować ich większy, nowy oddział. A przynajmniej trzymamy za to kciuki.

Bułka z Masłem. Znajduje się tutaj również ze względu na moją subiektywną osobę. Wracam tutaj często, chętnie, znam obsługę, obsługa zna mnie. Bułka pod pewnym względem jest jak setka, albo pijalnia wódki i piwa. Każdy był, każdy lubi, każdy się tego trochę wstydzi. Każdy ma stamtąd wspominania: że jedzenie za drogie, że można na około zjeść lepiej i taniej, że obsługa niemiła, że trzeba czekać na kelnerkę za długo, że ściany obdrapane, że burgery jakieś nie takie. A może właśnie za to bułkę lubimy? Ja z pewnością - za luźny, niezobowiązujący klimat, ogród latem i mocną kartę lunchową.

Share:

3 komentarze

  1. Zaintrygowałaś mnie opisem Ośmiu misek. Muszę odwiedzić, koniecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jak, prawie rok później? sprawdzone? :)

      Usuń
  2. A ja uwielbiam chodzić do Road American. Mają tam najlepsze burgery we Wrocławiu i w ogóle świetna wołowinę. A poza tym też mule w winie i pancakesy. Palce lizać

    OdpowiedzUsuń