-->

Mi Lulo Pasta & Coffee


Dobra restauracja powinna być sumą kilku czynników: aranżacji wnętrza, personelu i jego podejścia do gości, konsekwencji w utrzymaniu wysokiej jakości jedzenia, talentu kucharzy i.. lokalizacji. Jeśli czegoś brakuje albo poświęca się czemuś mniej uwagi, restauracja działa, ale czy rozwija skrzydła i wykorzystuje swój cały potencjał?
Zeszła sobota miała na maszcie włoską flagę. Wybraliśmy się do Mi Lulo Pasta & Coffee, żeby spróbować tego, co oferują i dowiedzieć się, jak funkcjonuje restauracja zlokalizowana dość.. nietypowo :)
Dotarcie do Mi Lulo nie stanowi większego problemu, pod warunkiem, że wiemy gdzie dokładnie się ona znajduje. Możemy (jadąc komunikacją miejską) wysiąść na pl. Strzegomskim lub Zachodniej i przejść się kilkaset metrów do Cermagu. To jest powód, dla którego nazwałam lokalizację Mi Lulo nietypową, ponieważ lokal mieści się w centrum handlowo-usługowym specjalizującym się w płytkach ceramicznych i wyposażeniu łazienek. Czy to źle, czy to dobrze, nie mnie oceniać oczywiście, ale musicie przyznać, że to dość odważny pomysł, aby otwierać restaurację w takim miejscu.
Mimo że pojawiliśmy się tam dość późno przed zamknięciem, to w lokalu praktycznie wszystkie stoliki były zajęte lub właśnie ktoś od stolika odchodził. Nie wiem czy wszyscy, którzy tam byli, znaleźli się tam z powodu sobotnich zakupów armatury łazienkowej, ale zasłyszane rozmowy na to wskazywały.
Co możemy powiedzieć o wnętrzu.. chciałabym napisać, że było ciekawe, urządzone ze smakiem, nie narzucało się, a tworzyło doskonały dodatek do ogólnej atmosfery wnętrza. Uważam, że było poprawne. Nie zaskakiwało ani nie stwarzało niesamowitego klimatu. Myślę, że miało być tylko cichutkim tłem do potraw, które wychodzą spod ręki tamtejszych kucharzy. W środku było przyjemnie, aczkolwiek elementy dekoracyjne nie przykuwały wzroku na dłużej.
Po takim wstępie chyba śmiało mogę już powiedzieć coś o jedzeniu :)
Karta jest przemyślana i dopasowana do kilku poziomów głodu. Znajdziemy w niej nie tylko makarony, ale też śniadania, sałatki, dania główne i desery. Oboje zamówiliśmy po zupie i makaronie, a jako napoje posłużyły nam świeżo wyciskane soki owocowo-warzywne.
Krem z pieczonych pomidorów był bardzo, bardzo, bardzo pyszny. Blendowany z całych pomidorów, doskonale przyprawiony z dodatkiem mascarpone i pesto bazyliowym. Pisząc o nim teraz żałuję, że nie mam go obok siebie, żeby podjadać bezwstydnie łyżka po łyżce. Tak dobrego kremu z pomidorów, którego smak jest intensywny, lekko pikantny, ale doskonale oddaje soczystość dojrzałych pomidorów, nie jadłam jak dotąd nigdzie.
Druga zupa z menu - zupa dnia - okazała się być Chilli con carne. Wielbiciele ostrzejszych dań (indyjsko ostrych dań ;)) docenią na pewno fakt, że deklaracja ostrości ma pokrycie na talerzu. Najgorsze co można zrobić, to powiedzieć, że będzie ostre i podać coś tak pikantnego, jak jogurt naturalny. Chilli con carne było prawidłowo ostre, odpowiednio słone, bogate w dodatki w postaci kawałeczków mięsa, fasoli, papryki, kukurydzy. Syte i rozgrzewające.
Chilli con carne z mięsem wołowym, papryką, fasolą i kukurydzą.

Krem z pomidorów z serem mascarpone i pesto bazyliowym
Tak smakowity wstęp jedynie rozbudził nasze apetyty i czekaliśmy na ręcznie wyrabiane na miejscu makarony, które zamówiliśmy. Spośród sześciu różnych makaronów zdecydowaliśmy się na Gnocchi oraz Capelletti. No i tutaj pojawił się niedosyt. Capelletti - podane bardzo ciekawie, cieszyło oko, ale podniebienia już nie. Może to dlatego, że krem z pomidorów był tak mocnym akcentem, że subtelne w smaku 'makaroniki' nie wyróżniały się już niczym na jego tle.. Farsz był nieco za suchy, co musiałam rekompensować popijaniem po każdym kęsie. Z drugiej strony, Gnocchi nie zdobyły naszych serc z powodu ilości oliwy, w której były podane. Nie jesteśmy wielkimi fanami włoskiej kuchni - a przynajmniej nie na tyle, żeby znać się na sposobie podawania i charakterystyce dań, dlatego bardzo miękkie Gnocchi zwróciły naszą uwagę. Po rozmowie z obsługą dowiedzieliśmy się jednak, że te kluseczki powinny był właśnie mięciutkie i sprężyste - a nie twardawe. Zbite ciasto może sygnalizować, że były mrożone.

Nie żałujemy wizyty w Mi Lulo, choćby ze względu na pyszne zupy, których tam spróbowaliśmy i miłą obsługę, która starała się zapewnić dobrą atmosferę. Uważam, że mają potencjał i pomysł zasługuje na docenienie, ale lokalizacja pewnie sporo ujmuje. Lokal z włoską kuchnią, która nie oferuje znanej wszystkim pizzy, tylko chce pokazać więcej tego, co Włosi mają do zaoferowania zasługuje na pewno na uznanie i wizytę. Mam nadzieję, że wpadniecie do nich choćby po to, żeby spróbować kremu z pomidorów. Wegetarianie na pewno znajdą tam też kilka pozycji dla siebie, więc niezależnie od upodobań kulinarnych można się tam śmiało wybierać. Kto wie, może zamiast iść wybierać płytki do łazienki pójdziecie na obiad, a remont będzie tylko dodatkiem? :) Tego życzymy właścicielom Mi Lulo, aby to ich restauracja przyciągała do Cermagu gości, a nie płytki ceramiczne opróżniały brzuchy kupujących, a Mi Lulo tylko napełniało je przy okazji.

// Celowo nie umieszczamy zdjęć menu, ponieważ od lutego Mi Lulo ma wprowadza nowe propozycje. Więcej na pewno dowiecie się z ich profilu na FB ;) //

Mi Lulo Pasta & Coffee

Mi Lulu Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Share:

0 komentarze