-->

Graciarnia


Większość z Was kojarzy zapewne Graciarnie. Kultowe we Wrocławiu miejsce, gdzie można dostać dobre piwo i reakcje alergiczną, jeśli mamy uczulenie na kurz. Pod koniec ubiegłego roku po internecie rozeszła się wieść, że Graciarnia się wyremontowała, że jest ładna i schludna. Postanowiliśmy to sprawdzić na własną rękę.


(zdjęcie z facebookowego profilu graciarni, link pod recenzją)

Są dwie wiadomości. Dość dobra i bardzo dobra. Dość dobra to taka, że zmiana choć znaczna, wyszła korzystnie. To już nie ta sama Graciarnia, ktoś tu odkurzył. Jest jaśniej, a wnętrze bardziej już przypomina restaurację niż miejsce które zapamiętaliśmy - pełne ciemnych kątów, gdzie atmosfera wydawała się gęsta i nieprzenikniona. Nie mówimy, że jest gorzej, ale nie za to Graciarnię pokochaliśmy, pokochaliśmy ją za bycie nieco obskurną i zaniedbaną. No cóż, ludzie się zmieniają, miejsca też. Bardzo dobrą wiadomością jest to, że zmiany dotknęły tylko główną salę. Dwie pozostałe, w głębi, pozostały niemal bez zmian. 

(zdjęcie z facebookowego profilu graciarni, link pod recenzją)

Może to mój duży nos, a może nie, ale dla mnie największą (korzystną) zmianą, którą zauważyłem po wejściu do lokalu był zapach. I nie mam na myśli środków czystości, które zostały użyte do odnowienia wnętrza, tylko charakterystyczny, niepowtarzalny, aromat pysznej pizzy. Po prawej stronie, oprócz nowego baru, znajduje się kuchnia, w której możemy zobaczyć jak kucharze przygotowują zamówienia.


Dobra, koniec tego gadania, teraz szybkie zerkniecie na menu. Wybór dość spory, ceny całkiem przystępne. Dużym plusem jest możliwość zamówienia pizzy w wersji wegańskiej. Wprawdzie ja i Marija jesteśmy tak daleko od vege jak to tylko możliwe, ale doceniamy miły gest w stronę naszych braci, którzy łatwo w restauracjach nie mają. Nas zainteresowało coś innego, a konkretnie pizze, gdzie zamiast tradycyjnego sosu pomidorowego użyto pasty z suszonych pomidorów. Zamówiliśmy Margherite secco (2) oraz Coppa (11).



Nie czekaliśmy długo, po kilkunastu minutach dostaliśmy pizze. Całkiem przyzwoitą zresztą. Ciasto cienkie, lekko chrupiące, a co ciekawe, dość ciemne. Oczywiście zapytaliśmy o co chodzi. Do wyrobienia ciasta używane są 4 rodzaje mąki (nie pytajcie nas jakie, za Chiny Ludowe nie pamiętamy). W smaku może nie czuć niczego niezwykłego, ale ciasto ma całkiem inną konsystencję, która nam przypadła do gustu. Pierwsza pizza - Margherita secco - jak na Margaritę przystało - smaczna, lekka, prosta i... słodka. Pewnie to te suszone pomidory, ale pizza jest bardzo intensywna, zarówno słodka jak i słona, co sprawia, że nieźle po niej suszy. Na szczęście Graciarnia nie zrezygnowała z tego z czego słynie - wciąż dostaniemy tam mnóstwo bardzo dobrych piw, głównie craftowych. Nic tylko gasić pragnienie.


Czas na drugą pizze. Coppa, czyli pizza z szynką Coppa, pastą z suszonych pomidorów oraz cebulą. Ciasto, jak już pisaliśmy, pycha! Wszystko super chociaż mamy jedno zastrzeżenie - szynka na pizzy była trochę przesuszona w piecu. Trochę szkoda, że z coppy zrobił się bekon. Smaczny, ale bekon. Niemądrze zrobiliśmy zamawiając dwie pizze na tym samym sosie. I chociaż pizze były spore (po 1 na osobę polecamy  w wypadkach bardzo dużego głodu, albo możliwości) to postanowiliśmy zamówić jeszcze jedną nim dokończyliśmy pierwszą (zawsze słyszymy to samo pytanie - "Jak wy to robicie, że tyle jecie a jesteście tacy szczupli?". Odpowiem. Pierwszy raz na łamach internetu zdradzamy nasz sekret. Odpowiedź brzmi "Nie wiemy, ale bardzo się cieszymy, że to działa").


Obsługa poszła nam na rękę i dostaliśmy pizzę 2w1. Zamówiliśmy Melanzanę (7) i Truflową (17). Zacznijmy od Melanzany. Zawdzięczamy to pewnie sosowi, ale ta pizza miała dużo bardziej klasyczny, choć nadal dość słodki, smak. Bakłażany nie zrobiły na nas takiego wrażenia, jakiego się spodziewaliśmy, ale to wciąż bardzo dobra pizza. Dużo ciekawsza dla nas okazała się pizza Truflowa, najlepsze na koniec! Pasta truflowa okazała się przepyszna. Zazwyczaj uważam, że mniej to więcej i się zachwycam Margherittą, ale nie w tym przypadku. Zdecydowanie warto po nią wracać.


Podsumowując - nie oszukujmy się. Graciarnia to już nie jest to samo miejsce. Czy jest lepiej, czy gorzej? Zależy czego od Graciarni oczekujecie. Dla nas, bloggerów jakby nie patrzeć kulinarnych, jest zdecydowanie lepiej - wreszcie jest co zjeść. Ba! Zjeść nieźle. Nie lubię podsumowań i pożegnań, wiec podsumuję krótko, jesteśmy na tak!

GRACIARNIA
Kazimierza Wielkiego 39Wrocław
Pub Graciarnia Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Share:

0 komentarze