-->

Ragu - pracownia makaronu


Zimowe wieczory są po to, żeby rozpieszczać nasz brzuszek. Nic tak dobrze nie rozgrzewa trzewi, jak smaczny i sycący posiłek, no i właśnie.. co by tu powiedzieć o wizycie w Ragu..?

Wspomnienie makaronu w mojej głowie to nie spaghetti, którym raczyła mnie mama w dzieciństwie, ani inne wykwintne propozycje włoskiej kuchni, tylko ręcznie wyrabiane nitki lub wstążki mojej babci, która produkowała je w mgnieniu oka i ładowała w grzesznych ilościach do rosołu w niedzielę (i poniedziałek po tej niedzieli :P). Uważam, że makaron własnej roboty nabiera na szlachetności w porównaniu do tego ze sklepowej półki, który uśmiecha się nieszczerze z reklamy. To spowodowało, że Ragu - pracownia makaronu skusiła nas swoim pomysłem.


Lokal jest raczej średniej wielkości, w nowym budynku na parterze. Przeszklenie lokalu jest ciekawą alternatywą dla innych restauracji, a widok na ogród botaniczny to miła odmiana. W Ragu na pewno starano się maksymalnie wykorzystać dostępną przestrzeń, aby zmieścić jak najwięcej miejsc siedzących dla gości i to trzeba docenić. Co z tego jednak, że właściciele starali się o tym pomyśleć, skoro obsługa raczej nie pali się do sprawnego zarządzania tą przestrzenią.  

Do tej pory byliśmy tam kilka razy, zawsze w więcej niż 2 osoby. Po wejściu nie bardzo wiadomo, czy ktoś za chwilkę podejdzie i zaproponuje stolik/ poprosi o chwilkę cierpliwości w oczekiwaniu na wolne miejsce czy samowolka w stylu dowolnym to technika, którą trzeba przyjąć za pewnik. Musicie wiedzieć, że w Ragu nie przyjmują w weekendy rezerwacji, więc trzeba polegać na swoim wrodzonym szczęściu :)

Restauracja oferuje propozycje stałe - wydrukowane kartki/podkładki w formie menu oraz dodatkowe dania zapisane kredą na ścianie za barem wielkimi literami. Każdy z widelcowej ekipy wybrał coś innego, co pozwoliło zachować różnorodność i dostarczyć więcej zdjęć dla Was :)

Po lewej: Tagliatelle Ragu /28zł/, po prawej: Ravioli z pieczonym ziemniakiem /17zł/

Po lewej: Pomidorowy makaron paccheri /16zł/, po prawej: Carbonara - pozycja 'ze ściany' w dniu naszej wizyty /30zł/

Po lewej: Bucatini z wołowiną /35zł/, po prawej: Gnocchi pomidorowe /15zł/

Po lewej: przystawka - policzek wieprzowy /19zł/, po prawej: Krewetki z czarnym macaroni /38zł/

Jak widzicie na dołączonych fotografiach, dania są kolorowe i interesująco prezentują się na talerzu. Miałam okazję jeść zarówno Gnocchi, jak i Pomidorowe paccheri. To pierwsze danie bardzo mi smakowało. Kluseczki były sprężyste, ale nie rozgotowane, a sos, w którym były skąpane smaczny - chociaż brakowało mi intensywnego akcentu w postaci ziół albo większej ilość pieprzu/ czosnku, co dodałoby jakiegoś wyrazu temu daniu. Pomidorowe Paccheri natomiast to moje rozczarowanie. Makaron nie był nafaszerowany jakimś nadzieniem, tylko oblepiony sosem pomidorowym, posklejany i.. to wszystko.. raczej nie było tu przyjemności z jedzenia. 

Tagliatelle Ragu, Carbonara i Bucatini były do siebie tak podobne, że ciężko napisać cokolwiek więcej.. Były smaczne, temu nie zaprzeczymy, ale tylko smaczne. Co na temat jedzenia ma do powiedzenia reszta widelcowej załogi?

Łukasz zjadł Ravioli z pieczonym ziemniakiem, które już z nazwy i opisu przypominało pierogi ruskie, ale nie nastawialiśmy się, dopóki nie dostaliśmy dania. Makaron bardzo przypominał w smaku znane pierogi, ale był delikatniejszy. Był dobry, ale bez szaleństwa, a podany jogurt dobrze komponował się z całością. Wino, które zamówił na szczęście też mu smakowało.

Magda zamówiła Bucatini z wołowiną i powiedziała tak: smaczne i bardzo sycące, jednak przy tym wszystkim bardzo poprawne. Gdyby ten makaron był facetem, to powiedziałabym, że jest sympatyczny - to powinno dać już wiele do zrozumienia.

A co sądził Adrian o swoim Tagliatelle Ragu? Było ok. Niestety ok to dla mnie za mało, jak na miejsce które jest tak popularne obecnie we Wrocławiu. Czułem się zawiedzony. Prawdą jest, że danie było smaczne. Jak w znacznej większości miejsc, w których bywamy. Warto powiedzieć, że makaron był bardzo delikatny i mało doprawiony. Przynajmniej porcja była spora.

Każde danie, jakie jedliśmy, można opisać jednym słowem: poprawne. Niestety makarony w Ragu - pracowni makaronu, mimo że przygotowane codziennie ręcznie, to niestety mało charakterystyczne smakowo, a o to przecież chodzi! Jasne, kiedy mamy przed sobą obiad, to do pełni wrażenia potrzebujemy wrażeń wzrokowych i węchowych, ale to smak odgrywa najważniejszą rolę!

Zastanawiam się, dlaczego proponowane tam dania są takie przeciętne. Czy trafianie w środek preferencji, bez szczególnego wychylenia w jedną lub drugą stronę to przepis na sukces lokalu i pełną salę? Szkoda, bo oczekiwałam mniejszej zachowawczości. Wszak makaron to kwestia włoska, a włoskie dania powinny przekazywać słońce, emocje i gorący temperament tego terenu.

Wyróżnianie się samym faktem robionego ręcznie makaronu mnie nie przekonuje na tyle, żeby tam wrócić. Ceny są przeciętne - zróżnicowane i dopasowane do każdego portfela, więc można powiedzieć, że dopasowane do smaków, które są oferowane. Na pewno porcje są w stanie nakarmić każdego, a kompozycje kolorystyczne nacieszyć oko, ale chyba nie po to udajemy się do restauracji, żeby patrzeć na talerz z zachwytem i pamiętać ułożenie marchewki na sałacie.

Cóż.. na pyszny makaron trzeba jeszcze trochę poczekać :)

RAGU PRACOWNIA MAKARONU
RAGU Pracownia Makaronu Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato





Share:

0 komentarze