-->

Cukiernia NANAN




Jeżeli nadworny burgeropożeracz Widelca decyduje się pisać o cukierni, wiedz że coś jest na rzeczy! Ale jak tu siedzieć cicho, gdy taka perełka wyrasta nam na ulicy Kotlarskiej i serwuje prawdziwe dzieła sztuki?


NANAN opisuje samą siebie jako "współczesną cukiernię autorską" - cokolwiek to znaczy :-) Trafiłem do niej przypadkiem, za namową koleżanki, która chwaliła najlepsze cukierki we Wrocławiu, od których szybko zdążyła się uzależnić. I od przekroczenia progu od razu zostałem oczarowany.



Wystrój skojarzył mi się z amerykańskimi filmami opowiadającymi o latach 50. i 60. XX wieku (a nawet jakiś konkretny film, ale za nic nie potrafię sobie przypomnieć jaki!) Wszystko zdawało się idealnie do siebie pasować, a róż dodawał tylko całemu miejscu uroku. Nie upchano stolików na siłę koło siebie, postawiono na styl i wygodę gości zamiast na możliwość zmieszczenia jak największej ich ilości.

Ja jednak nie przyszedłem do NANAN siedzieć w rogu i rozkoszować się kawą (i na to przyjdzie jeszcze czas, pomnijcie me słowa!). Tak, to oznacza, że nie spróbowałem kawy i nie mogę podzielić się z Wami jej smakiem. Wybaczcie! Odwiedziłem cukiernię, by dziwić się tym małym dziełom sztuki, które dostępne są za ladą.

"O, kolejne praliny, pełno takich miejsc we Wrocławiu"

Pierwsze wrażenie może mylić: to nie są praliny, to pełnoprawne desery (znacznie większe od pralinek, z którymi można je skojarzyć). Każda z nich robiona ręcznie, łącząca kilka smaków, posiadająca ciekawe dodatki i zaskakujące słodkie niespodzianki w środku. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie ma tu specjalnie dużego wyboru, raptem kilkanaście deserów różnego rodzaju. Zważywszy jednak na to, że mówimy o kilkunastu oryginalnych pomysłach, o zmianach "menu" w zależności od dnia, to moim zdaniem wybór jest idealnie dopasowany do tego, co jest nam serwowane.




Wybór ciastka był dla mnie nie lada wyzwaniem (zresztą spójrzcie sami na te piękności), na szczęście Pani z obsługi okazała się nad wyraz pomocna i cierpliwie odpowiadała na wszystkie pytania, opowiadała o zaletach każdego wyboru i zdradzała co mnie czeka w środku deseru. Jej pomoc okazała się nieoceniona, choć z drugiej strony zastanawiam się czy możliwy był tu "zły wybór"?

Cena tych małych dzieł sztuki to około 13-16 złotych (czyli jakieś sześć pączków ze Starej Pączkarni :D ), zatem wybrałem tylko jeden deser na spróbowanie: z serkiem mascarpone, cremem brulee i karmelem. Mój wybór został zapakowany w urocze pudełeczko i ruszyłem się schować przed światem, by nikt go nie ukradł ani nie zbezcześcił niespodziewanym atakiem widelca.



W końcu, po dłuższej chwili poszukiwań odpowiedniego miejsca, w spokoju zabrałem się za to, co najważniejsze: za degustację.

I nie będę ukrywał... Najpierw oczarował mnie wystrój, potem wygląd ciasteczek, na koniec zaś ich smak. Nie będę go Wam opisywał - po prostu wybierzcie się do NANAN i pozwólcie, by i Was te małe cudeńka porwały i na chwilę przeniosły do innego świata. Muszę Was jednak przestrzec - będziecie chcieli to doświadczenie szybko powtórzyć, zatem nie śpieszcie się i rozkoszujcie każdym kawałeczkiem :-)

Na koniec pozostawię Was sam na sam z tymi autorskimi deserami, by obraz przemówił za mnie...




NANAN
Kotlarska 32
nanan Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato


Share:

0 komentarze