-->

Korba Kuchnia


Śniadanie jak u babci, tani i smaczny lunch, a wieczorem pyszne tapas – wydawałoby się, że aby znaleźć to wszystko, na przyzwoitym poziomie należałoby zjeździć całe miasto. Błąd. Wszystko to można znaleźć w jednym miejscu. W Korbie – miejscu w którym się bywa (od 7:27 do późnych godzin wieczornych).

Takimi hasłami reklamuje się lokal który kilka miesięcy temu otwarto blisko samego centrum Wrocławia. Tym, co sprawdziliśmy jest opcja ostatnia – tapas, na którą zostaliśmy zaproszeni. Przyznam, że zaproszenie na degustację do Korby było dla mnie nie lada gratką – jako że pracuje obok, często wpadam tam na lunch. Za 20 zł możemy dostać obiad złożony z dwóch dań. Próbowałem wielokrotnie i przyznam, że korba ani razu mnie nie zawiodła – lunche są zawsze podawane szybko, pięknie wyglądają i całkiem nieźle smakują (chociaż są zazwyczaj daniami bardzo ‘bezpiecznymi’ – co to znaczy jest wytłumaczone dokładniej w dalszej części tekstu). Kuchnia Korby poza godzinami lunchu była jednak dla mnie do tej pory wielką zagadką, którą miałem zamiar odkryć. Okazja nie mogła być lepsza.


Najpierw trochę o wystroju, bo bez tego nie potrafię. Jak dla mnie jest „łał”. Wreszcie jakiś lokal bardzo odważnie i nietuzinkowo... nie używa palet, koloru jasnego, naturalnego drewna i pastelowych kolorów na ścianach. W Korbie jest klimat – jest dużo skórzanych kanap, foteli, ciemne drewno, „motyw korby”. Jako całość określiłbym ten wystrój jako lekko steampunkowy, ale to luźne skojarzenie.





Smardze faszerowane musem z kurczaka kukurydzianego podane na puree selerowo-pietruszkowym - Bardzo delikatne - to chyba najlepiej charakteryzuje to danie. Specyficzny smak smardze (jak to się odmienia? to się w ogóle odmienia?) nie bardzo dobrze komponował się z selerowo-pietruszkowym puree, które jak dla nas było najlepszym elementem dania. No cóż, ważne, że smakowało.


Carpaccio z marynowanego antrykotu w sosie sojowym podane z roszponką i serem kozim z czosnkiem niedźwiedzim - Przepyszne. Tak po prostu. Ale nie byłbym sobą. Podane z kaparami I kozim serem zrobiły na nas wrażenie. Całość była polana też oliwą truflową, która niestety nieco zdominowała to danie.



Polędwica z dorsza konfitowana w maśle podana z pianką buraczaną i polentą z curry z dodatkiem sałatki - Ryba była bardzo delikatna, jak na mój gust nieco za mało słona (a zazwyczaj solę mało). Po raz kolejny największe wrażenie zrobiły na mnie dodatki - pianka buraczana to sztos :). Polenta z curry była bardzo delikatna, a curry nie było czuć prawie w ogóle.



Risotto z grillowaną piersią z kurczaka, warzywami sezonowymi i pesto bazyliowym - Tutaj muszę napisać dwie rzeczy. Plus dla kuchni - kiedy poprosiliśmy o zmodyfikowanie dania, tak aby było wegetariańskie, kucharz zaproponował, że przygotuje je bez kurczaka, z większą ilością warzyw - super! Dostaliśmy jedzenie - wygląda pachnie pięknie - ale niestety ryż był niedogotowany.nie chodzi o to, że był al dente, był bardzo mocno niedogotowany. Mimo, że risotto było przepyszne, wyraziste - nie byliśmy go w stanie zjeść. Nie super, a szkoda, bo po zapachu zapowiadało się na naszego faworyta.



Tort bezowy z kremem cytrynowym - O ile do tego momentu recenzji miałem mieszane uczucia na temat Korby to muszę przyznać, że ten kawałek ciasta mnie przekonał. Słodki, kwaśny, wyrazisty - dokładnie taki jak powinien być.



Wytrawny sernik czekoladowy - Korba jest po prostu dobra w ciasta. Najlepszy sernik jaki jedliśmy od bardzo dawna - nie zawsze wszytsko musi być na słodko.

Podsumowując, nie wszytsko jest idealnie, ale korba to dobre miejsce, w którym bardzo miło można spędzić wieczór. Pomimo drobnych potknięć myślimy, że z czasem to miejsce ma szanse dołączyć do czołowki Wrocławskich restauracji.



KORBA KUCHNIA
Świętego Mikołaja 18-20

Share:

1 komentarze

  1. Bardzo genialna strona, ale kiedy nowe posty?
    P.S. Fajnie byłoby, gdybyście nie rezygnowali z dodawania cen za dania ;)

    OdpowiedzUsuń