-->

MO - healthy vegan burgers


Zabieram się do napisania tej relacji, jak pies do jeża, bo niełatwo jest skrytykować miejsce, które jeszcze niedawno kojarzyło mi się z pysznym jedzeniem, niepowtarzalnym klimatem i ciekawym wnętrzem, które nie zdarza się często.
No trudno. Uważam, że skoro mi nie smakowało, to po co mam ukrywać się za kurtuazją i nerwowo chichotać niepotrzebnie, udając zainteresowanie i atencję.
Pamiętacie Machinę Organikę? Naprawdę lubiłam to miejsce, bo było, jak sen z 1001 i nocy. Piękne wnętrze, zapach kadzideł pomieszany z pysznymi aromatami z kuchni, tiule, ozdobne żyrandole, kwiaty i zioła na stołach i w oknach (duuużo kwiatów!), świeczki, gwar i ta wspaniała, kojąca muzyka, która mieszała się z rozmowami obecnych w lokalu osób. Tak to pamiętam. Może ceny nie były oszałamiająco przystępne, ale płaciło się za świeżość, wysokiej jakości zastawę, pomysł, nieszablonowe podejście do kuchni roślinnej i atmosferę, która wtedy we Wrocławiu była novum. Niestety, jak śpiewała Anna Jantar: nic nie może przecież wiecznie trwać.

Machina zmieniała się koncepcyjnie, a za zmianami w menu szły też zmiany we wnętrzu i jakości. Druga edycja Machiny też była interesująca, smaczna, ale i wymagająca kulinarnie, głównie ze względu na metodę przygotowania potraw w nurcie RAW - bez obróbki termicznej lub maksymalnie do niewiele ponad 40st. C. Menu było wtedy o wiele bogatsze, niż pierwotnie, co dawało możliwość wyboru dla każdego, ale wprowadzało czasami zakłopotanie wielością propozycji. Czas oczekiwania na jedzenie był spory, więc to trochę psuło doświadczenie,

Po tamtych czasach nie zostało zbyt wiele, poza oryginalnym pierwszym piętrem lokalu, które przyciąga pięknymi płytkami ceramicznymi na ścianach. Tak oto przyszedł czas na trzecią odsłonę, czyli MO - healthy vegan burgers.
Obecnie lokal oferuje wegańskie burgery w 7 różnych wersjach plus przystawki i dodatki do burgerów w formie pieczonych warzyw. Ceny zeszły do poziomu 13-19 zł za burgera oraz dodatki za 6-7 zł.

Poszliśmy tam z dziecięcą ciekawością.
Zamówiliśmy burgera Buraczanego (13zł), Portobello (17zł) i Cheeze Monster (19zł) (z wegańskim gyrosem) z dodatkiem pieczonych warzyw (bataty/ ziemniak, pietruszka, burak), do picia wszystkie trzy różne propozycje w butelkach (po 10zł) (mango lassi, lemoniadę, pinacoladę), i dopchaliśmy się deserami (po 10zł) (tarta mango i jagielnik).

Nie było to najlepsze doświadczenie w naszym życiu kulinarnym, a niech na dowód tego świadczy ból brzucha i niestrawność wieczorna, która niemiło dopadła dwie z trzech osób.
Cheeze Monstera wzięłam w wersji gluten free, czyli bez bułki, bo chciałam sprawdzić, jak to wygląda i smakuje. Przyznaję, że nie była to najlepsza decyzja, bo było bardzo niedobre. Sosy dawały radę, same warzywa też (no lubię jeść pojedyncze warzywa, to nie będę narzekała, że pomidor był paskudny, bo nie był), ale ten gyros.. o losie! nie.. tego nie powinni dawać za pieniądze. Ostre i tyle. Bez smaku, formy, charakteru, tylko coś nieudolnie kolorem przypominało gyrosowe mięso. Acha! no i był tam ser! tyle go było, że prawie zapomniałabym o nim wspomnieć. Wspomniałam i wystarczy - tyle go właśnie było.

Burger Burak jako jedyny ratował honor wyprawy, bo Michałowi smakowało, ale raczej bez ekstazy kubków smakowych, czyli dało się zjeść. Był zimny, co smuciło, no ale smakował przyzwoicie. Adrian zamówił Portobello, który jego zdaniem był ogólnie smaczny. Generalnie lepiej pasowałaby chrupiąca bułka, więc przygotowana miękka buła nie była rarytasem (zwłaszcza w burgerze), ale ogólnie ocenia to doświadczenie 3/5. Rozczarowaniem była pieczarka, która sprawiała wrażenie, jakby długo czekała na okazję, by wreszcie być użyta do burgera. Suchy i pomarszczony grzyb - słabo.
Pieczone warzywa bardzo nas zawiodły, bo nie wyglądały i nie smakowały na przygotowane chwilę przed podaniem, tylko na odgrzane w lekko letnim piekarniku. Suche, nasiąknięte tłuszczem, bez smaku, bo dodane przyprawy raczej nie korespondowały z produktem zbyt dobrze.
Krótko mówiąc, mieliśmy nietęgie miny. Burgery przyszły kompletnie zimne, wypełnienie stanowiła najtańsza sałata lodowa, którą dostaniemy w tanim fast foodzie. Za dekorację robiła smutna rukola.. i za co klient ma zapłacić wobec tego ponad 20zł?

W porządku, burger nie bardzo, ale może deser? Oba ciasta były smaczne, przy czym Tarta Mango zdecydowanie bardziej. Jagielnik było dobry, ale tylko w części, tzn. miał dobrą polewę i spód, ale wypełnienie było tak cytrynowe, że wprowadzało w zakłopotanie kubki smakowe, bo sugerowało, że ciasto jest lekko wczorajsze. Pewnie nie było, ale nie smakowało dobrze niestety.

Co by tu dodać na zakończenie.. Odniosę się do wniosków w formie listy ZA i PRZECIW, będzie mi łatwiej to uporządkować:
Za:
* sosy do burgerów były smaczne
* dwa burgery na trzy zamówione były do zjedzenia
* bułka do burgera raczej własnej roboty, więc plus
* ciasta przeciętnie smaczne, więc nie skreślam ich od razu
* na piętrze dalej są ładne płytki na ścianie, mam nadzieję, że ich nie zdejmą

Przeciw:
* wszystkie burgery przyszły zimne
* pieczone warzywa były suche, bez smaku. Obawiam się, że ktoś nie wiedział jak i zrobił je byle jak
* gyros smakiem nie koresponduje z ceną i niezależnie od intencji autora, to nie szło tego w żadną stronę zjeść
* wszystko smakowało tak, jakby ktoś się uczył gotować i nie wiedział, jak przyprawić marchewkę i upiec ziemniaka w domu, nie mówiąc już o masowej produkcji w lokalu gastronomicznym
* lokal był brudny, na podłodze były koty z kurzu, świeczniki nie miały świeczek tylko zacieki z wosku, a ruchu nie było, więc czasu na sprzątanie odwrotnie proporcjonalnie dużo
* muzyka z głośników była ledwo słyszalna, ale na pewno popularna, a nie niszowa, co dodatkowo tworzyło atmosferę grobowej rozpaczy
* zniknęły magiczne tiule, polne kwiaty ze stołów, ładna zastawa, wygodne i nietuzinkowe meble, a z nimi atmosfera, która tworzyła to miejsce.

Bardzo wielka szkoda, że wyrwano duszę tego miejsca, zabrano wszystkie najlepsze atrybuty i została pustka. Wręcz odpychająca asceza kulinarna, która sama nie wie, czym chce być i tak wisi w tym niebycie. Nie trzeba wcale dużo zapłacić, żeby dostać w okolicy pysznego burgera wegańskiego, więc nie do końca rozumiem ten etap rozwoju lokalu. Opinię zostawiam Wam, ale ja już nie mam ochoty tam wracać.





MO - HEALTHY VEGAN BURGERS
Ruska 19, Wrocław
MO Healthy Vegan Burger Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Share:

0 komentarze