-->

Gluten Appetit



SPOILER: będzie dużo glutenu i dużo zachwytów. Gotowi?



Na dobry początek proponuję zapuścić klimatyczną muzykę. Włączcie, a na koniec wyjaśnię Wam dlaczego :)



Wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia? Nawet jeśli nie, to musicie uwierzyć w miłość od pierwszego pieroga. A na pierogach się nie skończyło. Musicie wiedzieć, że napisaniu tej relacji poświęciłam się całkowicie. Całkowicie przez ponad miesiąc. Jak mogliście zauważyć na naszym insta rzadko zdarzało mi się jeść coś innego. Przejadłam prawie całe menu - oczywiście wszystko dla Was i dla wyższych potrzeb, jakim jest jak najbardziej obiektywne zrelacjonowanie Wam możliwości tamtejszej kuchni.
Ale bądźmy ze sobą szczerzy: Uzależniłam się całkowicie od glutenu. Przepraszam: Glutenu. Proszę mi go podawać dożylnie.

Mogłabym napisać teraz pochwalny hymn na temat wystroju tego miejsca. Bo lubię taki ciemnozielony kolor, bo nawet te różowe dodatki bardzo mnie przekonują. Bo czuję się tam lekko jak u babci, a lekko jak w hipsterskiej knajpce. A jeszcze trochę jak w sali od przyrody w szkole podstawowej. Ale nie będę pisać takiego hymnu.

Z ulicy można by pomylić Gluten z jakimś odnowionym barem mlecznym, ale po wejściu do środka okazuje się, że ktoś zadbał nie tylko o detale, ale też o menu.


Menu Gluten Appetit to wszystko co z glutenem może się kojarzyć. Menu typowo domowe, trochę jakby z baru mlecznego. Znajdziemy tu 4 rodzaje pierogów, pyzy, gnocchi, tagliatelle. Do tego codziennie inne danie dnia (jak np. pyzy ze śliwką, czy pierogi z borowikami). Jeśli masz ochotę na coś do picia : domowy kefir ogórkowy-koperkowy, kompot lub woda będą idealnym dodatkiem.


I tutaj teraz pewnie rozpoczną się takie rozmowy:
- Jak to 19 złotych za pierogi? Ktoś chyba upadł na głowę!
- 21 złotych za pyzy - za to kupię ich cały kilogram!
A ja na to powiem jedno: za jakość można zapłacić. Stołuję się w Glutenie nałogowo od kilku tygodni, jak zaraz sami zobaczycie, przejadłam prawie całe ich menu (i prawie całą wypłatę :D ). Żadne z zaserwowanych mi dań nie było choć odrobinę rozczarowujące. Wielkość porcji jest adekwatna do ceny: 5 pyz, 7 pierogów w takim rozmiarze, że po zjedzeniu ich (a raczej dopchaniu się ostatnim kawałkiem) masz ochotę tylko pogłaskać się po brzuchu i powiedzieć: Co jak co... ale było warto! Glutenowe specjały są też uczciwe - tzn. proporcje farszu do ciasta są zdecydowanie na korzyść tego pierwszego. Poza tym decydując się na lunch w Glutenie, wydaję dokładnie 20 złotych (pyzy+woda mineralna), gdzie w pobliskich lokalach za tyle samo kupię tylko lunch bez napoju.


To może teraz już tylko kilka słów o tym co jadłam. Pyzy ze śliwkami polane masłem z bułką tartą. Delikatne, kleiste ciasto - w środku cała śliwka (oczywiście bez pestki). Nie jakiś oszukany farsz śliwkowy, a CAŁA ŚLIWKA :) Do tego porcja słodkiej śmietany, która świetnie dopełniała całości dania. Pyzy ze śliwką były jedną z specjalnych "dziennych ofert", więc nie szukajcie ich w stałym menu - a szkoda.


Pierogi z kapustą i grzybami (17złotych) - to było chyba moje pierwsze zamówienie w Glutenie. Przez nie przepadłam i pomału zamieniam się w chodzący worek mąki. Bardzo delikatne, sprężyste ciasto. W środku solidna porcja grzybów, całość smakiem przenosi Cię do wigilijnego stołu (brakuje jedynie barszczyku).

Gnocchi w sosie z wołowiną i parmezanem (24 złote) - kolejna wielka pozycja w Glutenowym menu. Miseczka wypełniona po brzegi kluseczkami (jak mam być szczera, to dla mnie kształtem to bardziej kopytka niż typowe gniocchi, ale ten szczegół mogę wybaczyć) w gęstym i aromatycznym sosie mięsnym. Do tego delikatna, prawie rozpływająca się w ustach wołowina i parmezan. Komu z nas mama nie serwowała takiego obiadu? Ta porcja to zdecydowanie danie dla bardzo głodnych osób - już w połowie czujesz się pełny i najedzony :) 

Kolejnym daniem z "niestandardowego" menu są pierogi z łososiem w cieście koperkowym. Te pierogi trafiły się nam rzutem na taśmę, bo to była ostatnia porcja tego dnia. Kawałki łososia z serkiem tworzyły świetną kompozycję - serek słony, łosoś zdecydowanie wyczuwalny, pierożki jędrne, dużo nadzienia, koperek w środku fantastycznie uzupełniał całość. Mąż Katarzynki nigdy wcześniej nie miał okazji takich jeść, więc było to świetne i smakowite doświadczenie.



Pierogi ruskie z śmietaną (16 złotych), które były konsumowane również przez Katarzynkę, więc pozwolicie, że to ją poproszę o zabranie głosu w ich temacie: 
"Jeśli chodzi o moje ruskie, to podobnie, jak przy hummusie - jeśli chcesz wiedzieć czy ktoś robi dobrze 'klasyk' powinieneś go spróbować, zanim sięgniesz po inne 'wariacje na temat..', dlatego ja wzięłam ruskie ze śmietaną. Ciasto było smaczne, farsz zdecydowanie przypominał mi pierogi mojej babci. tamte oczywiście niebyły glamour i kształt miały pospolicie nijaki, niemniej w Glutenie przypomniały mi się niedzielne popołudnia, na które czekałam, bo pierogi babci nie umywały się do żadnych, jakie jadłam wcześniej i później. Były bardzo dobrze zbalansowane w ilości sera do ziemniaków, pieprzu do soli i cebulki do całości - plus atut, nie miały boczku (wegetarianie uratowani!). Zdecydowanie pyszna pyszność. Śmietany było akurat, a fantazyjna dekoracja z koniczynki kupiła moje serce od razu."


Na koniec zostawiłam sobie najlepsze, czyli pyzy mięsne z cebulką (16 złotych). Z pyzami do tej pory miałam tylko dwa skojarzenia: grudkowate ciasto i twarde mięso w środku (często z chrząstkami). Do spróbowania tego dania podchodziłam więc jak pies do jeża. A to właśnie ono okazało się moim absolutnym hitem i pozycją po którą wracam do Glutenu najczęściej. Delikatne, ale trzymające formę ciasto, miękki, aromatyczny farsz mięsny - taki z przepisu babci. Mięso bardzo delikatne, gotowane w rosole, widać, że dobrano odpowiednie kawałki mięsa. Sprawdźcie, bo to jest hit!

Jeśli macie jeszcze jakieś wątpliwości, czy warto wybrać się do Glutenu... to po prostu tam idźcie i przekonajcie się sami na miejscu, że miałam rację.

A na koniec zostawiam Was z zdjęciem rosołu. Nie powiem już jak bardzo jest dobry, bo rzucicie się na niego i następnym razem dla mnie nic nie zostanie...



Muzyka, której (mam nadzieję) że słuchaliście podczas czytania, to bardzo podobne klimaty do tego co usłyszycie na miejscu :) Enjoy!

GLUTEN APPETIT
Szczytnicka 54/1b
facebook
Gluten Appetit Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Share:

0 komentarze