-->

Różana



Nie muszę nikomu mówić, jak ważne jest śniadanie. Nie muszę, prawda?

Przyznam się, że jeszcze do niedawna śniadanie dla mnie nie istniało lub zaczynało się po 12. Przyszedł jednak czas, że dorosłem, zmądrzałem i śniadania zacząłem jeść codziennie. Ba! Nawet poświęcam im bardzo szczególną uwagę. Niezależnie od jego postaci: czy jest to zdrowa owsianko- jaglanka na mleku roślinnym, jajecznica na maśle, piętrzące się do sufitu kanapki czy po prostu kawa z papierosem, musimy przyznać, że najlepiej smakuje to, którego nie musimy robić sami.

Na śniadanie w Różanej zaprowadziły mnie moje monumentalne lenistwo oraz bliskość mojej pracy. O istnieniu tego miejsca wiedziałem już od dawna m.in. od znajomych, których opinie były bardzo podzielone. A jak opinie są podzielone, to wiadomo - trzeba sprawdzić! Sam lokal można zauważyć już z daleka dzięki jaskrawo-różowym masztom. Pomocny może tu być również nieśmiertelny korek przy ul. Zwycięskiej w godzinach szczytu. W okresie letnim naszą uwagę przyciągnie także ogródek przed wejściem do lokalu. Samo wnętrze Różanej wzbudziło we mnie mieszane uczucia. Na pierwszy rzut oka odniosłem wrażenie, że projektant wnętrza nie mógł się zdecydować na czcionkę, bo praktycznie każdy napis jest zapisany w innym stylu. A może po prostu się nie znam :) Na jednej ze ścian zauważymy zapisany kredą napis: Benvenue au meilleurs endroit pour les amoureux (franc. Witajcie w miejscu najlepszym dla zakochanych). Czy klimat Różanej pasuje do romantycznego spotkania? Pozostawiam to Wam do oceny. A że jestem nieśmiały w robieniu zdjęć wewnątrz lokalu (nie to co Marija), polecam Wam to miejsce odwiedzić i zobaczyć osobiście. Sam lokal opisuje siebie jako cukiernię, piekarnię i kawiarnię. Z tego, co zdążyłem zauważyć oferta jest o wiele bardziej rozbudowana. Oprócz domowych wypieków (m. in. chleba na zakwasie z różnymi wariantami mąki, takiej jak gryczana, za co mają u mnie ogromny plus), ciast i kawy z Etno Café można tutaj zjeść tytułowe śniadanie, lunch, napić się piwa czy wina, kupić domowy miód, a nawet zjeść lody naturalne. I to nie jeden styl, bo są zarówno na gałki jak i kręcone. Głowa mała! Nie jestem nawet pewien, czy to cała ich oferta. Na szczęście moje kiszki, gotowe odegrać Taniec z Szablami nie pozwoliły mi się skupić na niczym innym, jak na śniadaniu. 



I tak na pierwszy ogień trafił omlet francuski z pomidorem i porem (12zł) oraz Caffè Americano z mlekiem owsianym (8zł). I pierwsze moje zdziwienie, gdy na rachunku mam 13zł, a nie 20zł?! Okazało się, że Różana wprowadziła promocję, w której do każdej kawy i herbaty dowolne śniadanie kosztowało 5zł (promocja cieszyła się takim uznaniem, że pozostała na stałe w ich ofercie). Wow! Zapowiada się naprawdę przyjemny początek dnia – pomyślałem. Pomogła też w tym obsługa, która przy każdej mojej wizycie była bardzo uprzejma i miła, a obsługa Sali zasługuję na szczególną pochwałę, bo nawet ja nie jestem tak miły i serdeczny z rana. Zapłacić zapłaciłem, numerek odebrałem i usiadłem w środku, cierpliwie czekając. Moja cierpliwość nie została nawet naruszona, bo kawę ze śniadaniem otrzymałem w ciągu 10 minut. Sam omlet rozmiarami bardzo przyzwoity, usmażony w punkt – z zewnątrz ścięty w środku delikatny i kremowy. Smakiem również się wybronił. Niestety tytułowym „pomidorem” był jeden, przekrojony w pół pomidorek koktajlowy, co mnie lekko rozczarowało. Na szczęście więcej było obok w mini sałatce z winegretem. Gdybym miał zapłacić za niego 12zł pomyślałbym o pieczywie, bo jednak mi go w tym zestawieniu brakowało.

Przy kolejnej wizycie zdecydowałem się na Croque- Madame (18zł) i owsiane Caffè Latte (10zł). Bardzo mnie ucieszyło, że z napojów roślinnych mogę wybrać nie tylko sojowy, ale również owsiany. Bo wiecie Panowie, nam nie bardzo służą te sojowe – głos nam może od nich zmięknąć :) A że na jakiś czas obraziłem się na laktozę, to takie roślinne alternatywy w miejscach publicznych cieszą mnie dwa razy bardziej. Jeżeli chodzi o Croque- Madame to opinię miałem jak na razie tylko jedną: najlepsze robię sam w domu. I to, które otrzymałem również mnie w tej opinii utrzymało. Najbardziej nie pasowało mi pieczywo. Było takie, jakbym kupił je w osiedlaku za mniej niż 3zł i smakowało niestety tak samo. Do tego źle dobrany ser żółty sprawiły, że zamiast Croque... zjadłem po prostu tosta z jajkiem sadzonym. Zły nie był, do pysznego mu sporo brakowało.

I tak zostałem pozostawiony z opiniotwórczym remisem. Nie pozostało mi nic innego, jak wyrównać szanse kolejną wizytą. Kolejka zastała mnie dość długa. Na tyle długa, że już z daleka zauważyłem promieniste uśmiechy pączków na półce przy kasie. Ach! Jak bardzo się do mnie uśmiechały! I już byłem blisko wyboru spośród trzech smaków, gdy zbliżając się do kas zauważyłem, że oprócz lukru na górze pączki miały również dość pokaźne stado os. Jedzeniem nie lubię się dzielić, ani go odbierać, dlatego pozostawiłem te słodkości małym przyjaciołom - Smacznego! Z pączków nici, pora więc wybrać śniadanie. Wybór padł na Śniadanie „Różana” (22zł). Skoro jest ich autorskie, to czym chata bogata. Po raz kolejny zamówiłem Caffè Americano (z moim ulubionym mlekiem) i muszę przyznać, że czarnej kawy bariści Różanej parzyć nie potrafią. Bo za pierwszym razem była rozwodniona, za drugim zaś przepalona. No nie mogą się zdecydować! Na dodatek tę ostatnią dostałem w pobrudzonej filiżance (ale tak fest pobrudzonej w koło). Uśmiech pana kelnera na szczęście mi to wynagrodził, więc nie czuję urazy. A co dostałem na talerzu? Frankfurterki z pomidorem, smażony bekon, dobrze wysmażone jajko sadzone, mini sałatkę z winegretem, sos czosnkowy (śmiem twierdzić, że domowej produkcji, bo był naprawdę smaczny) oraz wielką, białą bułkę. I do tej pięknej, naprawdę świeżo wypieczonej bułki brakowało mi tylko jednego – masła! W kuchni francuskiej nie bez powodu słyszeć można o trzech elementarnych zasadach: masło, masło i JESZCZE WIĘCEJ MASŁA. Oprócz tej jednej, tłustej przyjemności reszta śniadania warta swojej ceny, bo było i syto, i bogato.


I tak oto Różana pozostawiła we mnie dość ciepłe wspomnienia. Warto to miejsce odwiedzić chociażby dla przemiłej obsługi, a jak nie kusi Was ich oferta śniadaniowa, to wypieki warte są grzechu w domowym zaciszu. Przejeżdżając Zwycięską nie zapomnijcie odwiedzić Różanej. Każdy znajdzie coś dla siebie, a z zauważeniem jej nie będziecie mięli najmniejszego problemu.


RÓŻANA
Zwycięska 14b/c
Różana Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Share:

4 komentarze

  1. Odwiedzajcie więcej miejsc ,a nie jedno w miesiącu jeśli planujecie być porządnym blogiem (tak było na początku), i też odwiedzajcie lokale bardziej przystępne ludziom normalnym a nie wypisujecie o restaurant week kilka postów. No kurwa , chcecie być liderem to prowadźcie ten blog w ten sposób,że kilka razy w miesiącu odwiedzacie knajpy dla ludzi , bo we wrocławiu tego brakuje (wroclawskiejedznie poszło drogą drogich restauracji)

    OdpowiedzUsuń
  2. aktualnie wasz blog jest tak samo do dupy i gówniany jak wroclawodkuchni

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak testujecie to zainwestujcie w to trochę więcej pieniędzy i zamówcie nie dwie potrawy tylko np. cztery, żeby móc naprawdę ocenić. (Wy przychodzicie raz w msc do knajpy, zamawiacie dwa dania i jesteście zajebistymi recenzentami) No nie , bo prawdziwy recenzent zamówi coś więcej, wpadnie kilka razy do lokalu zanim go zrecenzuje, zamówi kilka dań przez kilka dni i wtedy taka recenzja może być wiarygodna. Wy wpadacie, szybka recenzja i blog się kręci. Zero wiarygodności, kiedyś była we wroclawskimjedzeniu, teraz nie ma nigdzie, u was nigdy jej nie było, amatorzy

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale pięknie to śniadanie wygląda <3

    OdpowiedzUsuń