-->

Legal Cakes


Hej, co tam u Was słychać po wakacjach? Widelcowa ekipa troszkę odpoczywała, na pewno dużo jadła, a część z nas nawet regularnie spalała sadełko na siłowni. Ale nie obawiajcie się - to nie jest blog o tym, jak stawiamy sobie wyzwania i podnosimy sztangi. To jest blog o tym, co jemy kiedy już wyjdziemy z siłowni, żeby nasze bicki rosły, a sześciopaki tłoczyły piękne wzory na brzuchach.

O Legal Cakes wspominałam już we wpisie dotyczącym miejsc wartych uwagi w Warszawie (link do artykułu), dlatego kiedy zobaczyliśmy szyby obklejone ich logiem koło Renomy to oszaleliśmy z zachwytu. Myślę, że mogę powiedzieć, że jesteśmy jednymi z wierniejszych fanów sieci i czekaliśmy na otwarcie, jak na najlepszego przyjaciela, ponieważ wspomnienie wizyt w LC w Warszawie było tylko pozytywne! Legal Cakes we Wrocławiu otworzyło się 30 września (wreszcie! :)).


Jak przystało na porządnych klientów i fanów marki, przyszliśmy w pierwszy dzień zaraz po treningu (świrki na całego :D), żeby od razu budować porządną masę ;)

Chwileczkę.. ja się tutaj rozpływam, a Wy w ogóle kojarzycie o co z nimi chodzi? Posłużę się cytatem z ulotki: "Legal Cakes to marka, która zrodziła się z połączenia potrzeby zdrowego, optymalnego odżywiania oraz pasji do pieczenia". Generalnie chodzi w tym o to, że pod każdym produktem w menu znajdziecie opis ile zjedzona porcja dostarczy Wam kcal, a także ile znajduje się w tym Białka, Węglowodanów i Tłuszczów. Osoby dbające o dietę oraz optymalizujące posiłki będą w siódmym niebie. Dla tych, którzy nie zwracają na to uwagi będzie to po prostu ciekawostka :) Składniki użyte do produkcji są przemyślane i wysokiej jakości. Nie wszędzie znajdziecie tak dostępne miejsce, gdzie ciasta bazują na ksylitolu lub erytrolu, masło orzechowe jest robione samemu do każdego wyrobu a mąka kasztanowa, gryczana czy jaglana to norma - tam nigdzie nie ma mąki pszennej! No i odżywka białkowa - nie jest w każdym produkcie, ale w większości, także legalnie można zjadać te pyszności po treningu, a wyjdzie nam to nawet na dobre ;) Jak mówi motto LC No need to cheat!

W ofercie Legal Cakes ma nie tylko ciasta, ale także śniadania (serwowane do 20:30 ;)), a tutaj: bowle, owsianki, jaglanki, fritatta, gofry, pankejki czy naleśniki. Są też własnoręcznie robione batony oraz koktajle. Miłośnicy dziwnych kaw na pewno znajdą dla siebie opcje w postaci kawy z masłem orzechowym lub kawy kuloodpornej, ale nie brakuje też szerokiej oferty herbat.

Zacznijmy od czegoś innego, niż ciasta. Zamówiliśmy Gofry białkowo-tłuszczowe (18zł) oraz Pancakes (18zł). Gofry były super smaczne, co wynika z relacji Przemka, który zjadł je całe i deklaruje, że popełniłby je jeszcze raz. Chrupiący bekon z jajkiem sadzonym w towarzystwie syropu klonowego były fantastyczne. Bardzo syte i po jednym można odpaść, ale są tak smaczne, źe nie można ich tak zostawić. Niestety pancakes były najsłabszym punktem wieczoru. W opinii Magdy cena nie jest adekwatna do tego, co otrzymaliśmy. Placuszki były bardzo suche i malutkie. Powidła śliwkowe były przepyszne, ale znowu twarożek kokosowy to przykład licentia poetica, bo niestety nie smakowało to dobrze i stanowiło dość kłopotliwy dodatek, który się sypał (bo nie było to sklejone) z placuszków i nie dodawał smaku.

Ale w Legal Cakes przecież chodzi o ciasta! Naturalnie, że ich zjedliśmy najwięcej! Zamówiliśmy chyba cały zapas Torcika Rafaello (18zł), bo potem już nie było. I dobrze, że dla nas starczyło, bo to najlepsze ciasto, jakie jedliśmy! Słodziutkie, mocno kokosowe, z pysznym kremem, w którym coś pysznie chrupało pod zębami. Było bardzo sycące i kawałek był za mały tylko dlatego, że to jest super pyszne i szybko się zjadło. Spróbowaliśmy też WUZETKI (18zł), która także była kokosowa, ale już w inny sposób. Bardziej kremowo-czekoladowo-kokosowa, ale jakbyśmy jedli świeżego kokosa. Ciekawym szczególem tego ciasta jest obecność herbaty earlgrey, którą rzeczywiście było czuć. Wydaje mi się, że było nią nasączone ciasto czekoladowe, żeby było wilgotne. W każdym razie pyszka.
na zdjęciu (od góry zgodnie z ruchem wskazówek zegara): Torcik Rafaello (18zł), WUZETKA by Ola&Iga (18zł), Torcik Ferrero (18zł), Tarta Czekoladowo-migdałowa (17zł), w środku batony: koko (7,50zł) i Red Velvet (8,50)
Naszej uwadze nie umknął też Torcik Ferrero (18zł), który jest najlepszą wersją popularnych pralinek, jaką jadłam. Serio - krem z prawdziwego masła orzechowego z kakaem i serkiem mascarpone - oooooh mamo! Polecam z zamkniętymi oczami, a z każdego poleconego kawałka poproszę o skromną porcję za udział w rekomendacji :P

Tarta czekoladowo-migdałowa (17zł) to już inny charakter ciasta. Powiedziałabym, że najbardziej elegancki ze wszystkich, które jedliśmy. Spód kruchy i dobrze upieczony, a wypełnienie z gorzkiej czekolady z mleczkiem kokosowym wytworne i doskonale kremowe. Opcja dla osób, które nie lubią przesłodkich deserów, tylko idą w klasyczną elegancję i prostotę.

Na legalu w LC możecie też kupić batoniki na wynos. My zdecydowaliśmy się teraz na Red Velvet z buraczkiem (8,50zł) oraz na Koko (7,50zł). Wszystkie batony mają w składzie odżywki białkowe, dwa z nich także odżywki w wersji wegańskiej (super! :)). nie wszystkie są słodzone - tu ukłon dla pasjonatów czegoś gorzkawego. W każdym razie wszystkie trzymane są w lodówce, na odwrocie mają datę przydatności (kilka dni) i wydaje mi się, że wszystkie (jak te nasze) ważą 90g. Świetna opcja na świeżą przekąskę po treningu w bardzo dobrej cenie. Koko jest pyszne - niczym nie słodzone i mocno kokosowe. Red Velvet to świetny argument, żeby jeść buraki i rewelacyjny przykład na to, że te czerwone warzywa wspaniale smakują z masłem orzechowym ;)
na zdjęciu: woda z malinami i miętą (dostępna przy barze dla gości bez opłat i limitów), Kawa Kuloodporna (15zł), Koktail Pietruszka-ananas (15zł), Koktail Czekoladowo-orzechowy (15zł), a także schowane i tego nie widać, ale było: koktail Wzmacniający (15zł) oraz duże Americano (10zł)
W kategorii napojów próbowaliśmy i kawy i koktajli. Zarówno duże, czarne Americano (10zł) jak i Kawa Kuloodporna (15zł) bardzo Michałowi smakowały. Mnie Americano mniej, ale popularna Bulletproof coffee już bardzo (choć nadal eksperyment łączenia kawy z tłuszczem jest dla mnie osobliwością roku). Wszystkie trzy koktajle - Wzmacniający, Czekoladowo-orzechowy i Pietruszka-ananas (15zł/szt.) były bardzo smaczne. Tam, gdzie miały orzeźwiać - robiły to. te słodkie i gęste od odżywki białkowej syciły i bardzo dobrze smakowały. Słowem - warto próbować, bo na pewno coś znajdziecie.
na zdjęciu: Gofry białkowo-tłuszczowe (18zł) oraz Pancakes (18zł) z twarożkiem kokosowym i powidłami śliwkowym
Lokal jest spory i naprawdę ładny. Widać różnicę i przemyślane decyzje (porównując do pierwszego lokalu na ul. Chłodnej w Warszawie, w którym bywaliśmy dotąd). Wnętrze jest eleganckie, ale wesołe i dodające energii - piękny projekt. Do dyspozycji mamy parter i antresolkę, więc na pewno wszyscy się zmieszczą i nacieszą oczy wystrojem z flamingami.

Podsumowując: 
🍰 Pysznie, nietuzinkowo i zdrowo. Małe potknięcie na pankejkach, ale może trafiliśmy pechowo, że nie były wyrośnięte. Reszta przecież była bardzo smaczna. Jedynie cena placuszków - jeśli rzeczywiście tak wyglądają - mogłaby być niższa.
🍰 Lokal obszerny, więc miejsca nie powinno braknąć, a jeśli nawet - to można brać na wynos. Jeśli chcecie kupić całe ciasto, to także jest taka opcja. 
🍰 W kwestii składu każdego deseru - opisy są bardzo szczegółowe i można się bez obaw dowiedzieć, czy nie ma jakiegoś Waszego alergenu czy składnika odzwierzęcego.
🍰 Obsługa uwija się, jak mróweczki - można zamawiać zarówno przy kasie, jak i przy stoliku - co bardzo ułatwia i jest miłym zaskoczeniem, kiedy kolejka rośnie, a nie maleje ;).
🍰 Oby Legal Cakes zadziałało inspirująco na Wrocław, bo wspaniała to koncepcja i bardzo się cieszę, że wzbogaciła naszą gastronomiczną mapę.
Legal Cakes - witamy we Wrocławiu! 💜💜

Legal Cakes
pl. T. Kościuszki 6
Wrocław

Share:

0 komentarze