-->

Pici Pasta Wratislavia



To będzie krótka historia o włoskiej gościnności nieopodal placu Grunwaldzkiego.




Macie zapewne czasami takie dni, w których nachodzi Was ochota na coś konkretnego do zjedzenia. I choć moglibyście zjeść tonę jedzenia, nadal będziecie głodni, dopóki nie zjecie tej konkretnej rzeczy. To czwartkowe, szare i pochmurne popołudnie miało hasło: "Ale zjadłabym dobry makaron, taki naprawdę dobry i włoski!". Specjalnie użyłem tutaj rodzaju żeńskiego, bo autorem tych słów był właśnie przedstawiciel płci pięknej. Z praktyki wszyscy wiemy, że kobiece zachcianki to rzecz święta, więc jak tylko padło hasło dosłownie 20 min. później już byliśmy w drodze po makaronowe doznania.


Zaletą mojego mieszkania jest to, że wszędzie jest blisko, tak jest również z lokalizacją Pici Pasta Wratislavia. Muszę przyznać, że Szczytnicka robi się zagłębiem gastronomicznym. Mamy Sushi Rolkę, Kuźnię Dzięcioła oraz dwie największe konkurencje dla Pici Pasta: o 1 min drogi oddalona Fabryka Spaghetti oraz kultowy już Gluten Appetit (jeśli jeszcze nie przeczytaliście pochwalnego hymnu Mariji, to musice koniecznie nadrobić zaległości tutaj KLIK!).

Lokalik jest mały, jasny i przytulny. Motywy wiszących skrzynek z przetworami, wielki obraz pola zbóż oraz obrusy w biało- czerwoną kratę nadają domowego charakteru. Jedyne co przytłacza to cisza, bo w lokalu słychać jedynie ciche echo radia zza baru. Trafiliśmy akurat na pusty lokal, więc wrażenie było spotęgowane. Podchodzimy do baru, a na tablicy prosto i czytelnie: cztery śniadania i trzy makarony. Po co więcej? Menu zmienia się co tydzień. Dla zwolenników przebierania w pozycjach pewnie byłby to ogromny zawód. Ja natomiast bardzo się ucieszyłem, bo:
a) Nie musiałem się zastanawiać pół godziny.
b) Nie musiałem czekać godziny, aż zastanowi się kobieta.
c) Wolę mniejszy wybór, ale lepszy smak.


Warto nadmienić, że przybytkiem władają dwie panie. Jedna jest "na froncie" i jest tak nieziemsko miła, że ma się ochotę ją przytulić. Druga jest wulkanem energii, o którym wspomnę niebawem. Na początku rozgrzaliśmy żołądki Kremem dyniowo-pomidorowy (8 zł). Był dobry w swojej prostocie i nieprzekombinowanym smaku. Klasyczny i w sam raz przed drugim daniem.

Gdy pobudziliśmy ślinianki do pracy, przyszła pora na makaron  Hallołinowe pici z dynią, czosnkiem i szałwią (18,90 zł). Makaron jest ręcznie robiony, nieregularny. Pierwszy raz się z takim spotkałem. W połączeniu z masłem szałwiowym i naprawdę dobrym parmezanem ten jeden, prosty makaron zabrał mnie w podróż do Włoch. Bardzo zrównoważony smak, każdy składnik makaronu był wyczuwalny, ale żaden nie dominował. Mistrzostwo!

Moja towarzyszka wybrała Penne z salsiccią, papryką i kremowym sosem (18,90zł). I tutaj schemat powielony: świetny parmezan, wyrazista salsiccia domowej roboty i kremowy sos, którego nie było za dużo. Porcje bardzo syte, nie dało się zjeść do końca. Więcej grzechów nie pamiętam :)


Przy kolejnej wizycie miałem dość mało czasu i dość dużego głoda. I oczy zaświeciły mi się jak złotówki, gdy zobaczyłem Pasta kapusta, czyli łazanki (17,90zł). Piękna nazwa! <3. Kto nie ma wspomnień z łazankami? Ja mam ich mnóstwo. W pierwszej kolejności zaskoczył mnie wybór makaronu, bo zrobione były na bazie fusilli. Przy dłuższej obserwacji pomysł trafiony w dziesiątkę! Nie bez powodu makarony mają tyle zróżnicowanych kształtów. Kształt pasty powinien odpowiadać daniu, a zwłaszcza jego sosowi. Do lekkich sosów najbardziej pasują makarony o gładkiej strukturze- spaghetti (dlatego m. in. kojarzymy Spaghetti Bolognese, a nie Penne Bolognese) czy cannelloni. Do sosów zawiesistych, takich jak serowy, carbonara czy właśnie z duszonej kapusty lepiej sprawdzą się makarony o skomplikowanej strukturze: penne, fusilli, farfalle i wiele innych.

 Smak makaronu na 5+. Idealnie dużo pieprzu, dobrze czuć kapustę i wędzone z mięsa. Na mięsie się trochę zatrzymam. Nie było go zbyt powalającej ilości. I o ile mnie to nie przeszkadza, bo do takich łazanek właśnie jestem przyzwyczajony (pierwowzór tego dania wywodzi się z kuchni biedniejszej), o tyle jestem sobie w stanie wyobrazić ludzi niezadowolonych z tego faktu. Jest jesień, coraz zimniej i ludzie mięsa się wręcz domagają. Pomyślałbym tutaj nad kompromisem.

 Przy każdej wizycie towarzyszył mi Rozgrzewający napar z imbirem, pomarańczą i miodem (8 zł). Ogromny plus tego naparu, że robiony jest na prawdziwym miodzie, a nie perfumowanych miodach ninja.


I najlepsze na koniec. Siedzimy sobie po sytym posiłku w dwie osoby i nagle przychodzi do nas szefowa kuchni, Joanna Grzelczak z pytaniem: "Smakowało Państwu? A może chcieliby Państwo spróbować naszych nalewek domowej roboty?". I tak przy kieliszku wybornej, trzymiesięcznej nalewki porozmawialiśmy o naszych wrażeniach, makaronach i nalewkach. Przypominam, że byliśmy tam zupełnie anonimowo. Na dowód dodam fakt, że podczas mojej drugiej wizyty pani ze stolika obok została poczęstowana ciastem czekoladowym ( że też ja muszę ograniczać cukier :( ).

Jednak można być gościnnym we Wrocławiu. Tak naprawdę szczerze. I za to właśnie kocham Pici Pasta Wratislawia. Drogie Panie, będę bacznie śledził Wasze poczynania i regularnie zaspokajał swój głód tym pysznym makaronem ( i nie tylko).

 Dodatkowo co dziesiąty makaron możesz mieć w prezencie <3



PICI PASTA WRATISLAVIA
Szczytnicka 38b

Share:

0 komentarze