-->

Krowarzywa

Nie wiem, czy też tak macie, ale ja lubię kojarzyć sobie ulubione miejsca gastronomiczne z ważnymi wydarzeniami w moim życiu lub po prostu z przyjemnymi momentami, które mi się przytrafiają.  Wtedy chętniej tam wracam. Krowarzywa kojarzę z wieloma takimi momentami. Przede wszystkim był to powiew świeżości w dusznej Warszawie, kiedy pojawili się znikąd i zaczęli sprzedawać pyszne burgery, które, jako wegetarianka, mogłam zjeść. Wreszcie nie musiałam skreślać ochoty na burgera, dlatego że nie jem mięsa. Pamiętam doskonale te długie kolejki, malutki, pierwszy lokal przy ul. Hożej i te polsko brzmiące nazwy burgerów, kończące się na x. Cóż było robić, uśmiechnęłam się w duszy i pozwoliłam się nakarmić :)
Krowarzywa stworzyły ciekawy i charakterystyczny klimat swoich lokali, który ja nazywam salą od biologii. Bardzo lubiłam biologię, żeby nie było, że hejt ;)
Krowarzywa smakują mi nieprzerwanie od pierwszej wizyty. Niezależnie, czy jestem w Warszawie przy Marszałkowskiej lub na ul. Hożej, w Krakowie czy we Wrocławiu - smak jest ten sam i wszędzie trzymają poziom. Na przestrzeni lat, kiedy istnieją, cena bułek trochę wzrosła, ale nieznacznie i dalej może stanowić przykład, że burger wegański powinien być tańszy, niż mięsny odpowiednik, bo warzywa kosztują przecież mniej! Weganizm to nie rocket science, żeby windować cenę na samo hasło vegan, jakby to była jakaś ekstra sprawa warta dużo więcej, niż jest warta w rzeczywistości. No i smakują wspaniale!

O co właściwie chodzi i jak to się je? 
Krowarzywa to wegańskie burgery, które nie zawierają ani jednego składnika odzwierzęcego. Możemy wybierać spośród kilku różnych kotletów lub opcji bez, ale za to z marynowanymi  i pieczonymi warzywami sezonowymi. Posłuchajcie tylko tych wspaniałych nazw: Jaglanex (13,50zł), Cieciorex (15,50zł), Seitanex (16,50zł), Warzywex - tu nie ma kotleta (15,50zł), Tofex - marynowane kawałki tofu (16,50zł) i Burger miesiąca - co miesiąc inny, intrygujący i niecodzienny smak (16,50zł). Jak widzicie cenowo wygląda to całkiem nieźle, a porcja którą dostajecie, jest naprawdę słuszna (patrz na zdjęcia). 
Specjalnie dla Was wetknęłam paluchy w burgery, żebyście lepiej widzieli środek. Na zdjęciu Tofex (po prawej) i Cieciorex (po lewej).
Czy można zmodyfikować skład burgera?
Wybierając burgera zawsze masz dwa sosy do środka - jeśli wybierzesz jeden, to dostaniesz go po prostu więcej. Moim ulubionym jest koperkowy i nikt mnie nie przekona, że istnieje coś lepszego :P
Do środka bułki Krowa oferuje też dodatki w postaci ostrej papryczki (1zł), buraczexa (pieczony, marynowany burak w plastrach) (1,50zł) i vegan sera (1,50zł). Polecam każdy z nich, bo wszystkie urozmaicają burgera w inny sposób.
Jeśli natomiast głód Cię nie opuszcza, to dopłacając 9zł dostajesz burgera w zestawie z sałatką colesław i pieczonymi ziemniaczkami (które też możemy dokupić solo). Prosto, ale smacznie.
Na zdjęciu Jaglenex w ciemnej tortilli oraz Jaglanex w opcji bowl.
Czy oprócz burgerów mają coś jeszcze?
Krowa niedawno wzbogaciła odrobinkę swoją ofertę. Wprowadzili oni opcję zamiany bułki na tortillę (+1zł w dwóch opcjach jasnej i ciemnej torilli) lub w ogóle rezygnację z 'owijki' na rzecz bowla (+1zł, zamiast bułki/tortilli dostajemy kaszę jaglaną). Próbowałam obu opcji i bowl nie przypadł mi do gustu. Wszystko było trochę suche (jeden sos w pudełeczku nie wystarczył) i nie stanowiło dla mnie jednego spójnego dania. Potraktowałam to bardziej, jak komponenty do stworzenia burgera - tylko bułki brakowało, bo zamiast niej była kasza jaglana. Na pewno jest to alternatywa dla osób, które nie mogą lub nie lubią pieczywa, niemniej u mnie nie sprawdziła się najlepiej. Tortilla zaś była w porządku - najadłam się i wszystko było, jak powinno chociaż muszę przyznać, że z obu tych eksperymentów pozostanę jednak wierna tradycyjnej bułce.
Krowarzywa oprócz burgerów wprowadziły także niedawno wegańskie hot dogi. Jest to zupełna nowość - w dwóch wariantach klasyk i wypas - czyli ten sam hot dog, ale z dodatkowymi składnikami w bułce lub bez nich. Nie próbowałam ich jeszcze, dlatego aby je pokazać posłużę się zdjęciem pochodzącym z ich FB.
Na zdjęciu: nowość w Krowarzywa - hot dog w wersji klasyk (11zł) i wypas (15zł); źródło: https://www.facebook.com/Krowarzywa/
A może coś słodkiego?
Krowarzywom od zawsze towarzyszyła też lodóweczka z wegańskimi wypiekami i teraz nie jest inaczej. Próbowałam ich wegańskiego brownie z orzechami i ooooo mamo, to jest bardzo smaczne! Jeśli będzie brownie - trzeba brać!
Zdjęcia robione jeszcze przed zmianą menuboardu. Tak wyglądało to jeszcze dwa miesiące temu :)
Na sam koniec..
Spodziewacie się zapewne, że jestem podekscytowana, że Krowa zawitała do Wrocławia. Nie raz ujawniałam już moją słabość do tej marki. Fakt, że są umiejscowieni blisko mojego biura jedynie podsyca chęć udania się tam na lunch. Lubię ich, ponieważ pokazują pozytywne strony weganizmu. Być wegan i jeść wegan oznacza zróżnicowaną, tanią, smaczną i bardzo sytą dietę, której przykładem są właśnie burgery oferowane u sympatycznej, trochę żartobliwej Krowy. Z mojej perspektywy, jeśli lubimy eksperymentować i nie kwestionujemy czyjejś kuchni tylko dlatego, że nie zawiera mięsa, Krowarzywa otwierają nowy rozdział i machają z uśmiechem zapraszając do środka. Tutaj nikt nie ocenia, tylko dobrze karmi.

Krowarzywa
ul. Rzeźnicza 34
Wrocław

Share:

0 komentarze