-->

Hard Rock Cafe Wrocław

Hard Rock Cafe Wrocław działa na wrocławskim rynku i po długim oczekiwaniu otworzyło swoje drzwi dla spragnionych koncertów, kolekcjonerów ich merchandise'u oraz wielbicieli jedzenia i drinków serwowanych pod tym charakterystycznym logiem.
Hard Rock Cafe to legendarna już sieć lokali (nie tylko oferujących koncerty, jedzenie i memorabilia na ścianach), ale także hoteli, kasyn czy barów. Logo HRC jest rozpoznawalne na całym praktycznie świecie, a świecąca gitara pewnie wielu z Was kojarzy się także z warszawskim krajobrazem spod Złotych Tarasów czy z krakowskiego rynku, gdzie Hard Rock jest już od dawna.
Wrocławski lokal nie różni się od pozostałych z sieci pod względem pewnego rodzaju muzealnego charakteru. Na ścianach i gablotach HRC możemy bowiem znaleźć memorabilia gwiazd - kupione przez ekipę HRC na aukcjach na całym świecie lub podarowane przez same gwiazdy właśnie do wystawienia i oglądania.


Ponieważ Hard Rock Cafe mieści się w starym budynku Mody Polskiej, ogólny charakter zgromadzonych eksponatów niejako nawiązuje do tematu różnymi elementami ubioru gwiazd współczesnych i tych minionych. Wrocławski lokal posiada nie tylko pelerynę Lady Gagi (podobno bardzo ciężką i trudną w codziennym 'użyciu'), ale również pamiątki po Fleetwood Mac (kto nie słuchał - zachęcam gorąco!), mikrofon Elvisa Presleya, gitarę, którą kiedyś miał Alice Cooper oraz tą należącą do Santany. Są tam także ubrania należące do Jimiego Hendrixa, buty Cher, biustonosz sceniczny Shakiry czy body należące do Beyonce. Nad naszymi głowami wisiała korespondencja należąca do członków Sex Pistols, a na pierwszym piętrze czekają buty Johna Lennona. Słowem - czego dusza (i niejedna diwa) zapragnie.


Zapewne jednak po tym przydługim wstępie interesuje Was zakres cenowy i oferta proponowana przez Hard Rocka. Powiem tak - nie jest to lokal na każdą kieszeń i wcale taki ma nie być. W mojej ocenie HRC jest nastawiony na gościa zagranicznego, który przychodzi do miejsca, a że przy okazji coś zje, to tylko dodatkowy atut.

Z dostępnego menu próbowaliśmy Nachosów (44,90 PLN) z wołowiną (+15.00 PLN) (wersja bez mięsa na osobnym talerzyku dla Katarzynki ;P) i podana porcja dla naszej trójki była nie-do-przejedzenia. Osobiście za nachosami nie przepadam i nie jest to mój pierwszy, ani nawet ostatni wybór, kiedy gdzieś idziemy, ale powiem szczerze, że były naprawdę dobre i w bardzo zacnej ilości. Zrzutka na kilka osób na pewno zmniejszy ciężar poniesionego kosztu, więc jako składkowe do piwa polecam.


Z dań głównych mieliśmy okazję zjeść Famous Fajitas w wersji wege z grillowanymi warzywami (44.90 PLN) oraz New York Strip Steak (99.90 PLN). W przypadku Fajitas grillowane warzywa były bardzo smacznie przyrządzone, ale moim zdaniem zbyt dużą część stanowila tam grillowana cebula, za którą w takiej ilości nie przepadam. Jeśli ktoś lubi samodzielnie w trakcie jedzenia składać sobie danie, to fajitas myślę, że są dla niego. Finezyjnie to może nie wyglądało, ale było w porządku - świeże, delikatnie urozmaicone i w odpowiedniej ilości, żeby się wytoczyć z przejedzenia. W torbie  HRC zapobiegającej przed wyschnięciem (widocznej na zdjęciu poniżej) czekała gorąca tortilla.


W przypadku steka, stopień wysmażenia zamówiony przez Michała był idealnie zrealizowany. Mięso było delikatne w smaku, bardzo dobrze przyprawione i w odpowiedniej ilości. Oryginalnie danie podawane jest z pieczonymi ziemniaczkami, my jednak dostaliśmy je z frytami - świetnymi w dodatku, więc nie ma zgrzytu.


Koniec naszego obiadu to deser w postaci Hot Fudge Brownie (25.90 PLN) podawane w wieeeeeeelkim pucharze, który wręcz prosi o dzielenie się zawartością z innymi, co też uczyniliśmy.
Tutaj nie powiem złego słowa - oooo brownie lovers, nie będziecie zawiedzeni ;) Czekoladowo, z bitą śmietaną, lodami i orzechami - a w dodatku porcja jest praktycznie bez końca wielka!

Podczas wizyty mieliśmy również niecodzienną okazję obserwować, jak zachowuje się obsługa Hard Rock Cafe, kiedy ktoś ma urodziny. Wszyscy pracownicy zaczęli bowiem śpiewać, klaskać, tańczyć, a solenizant został obdarowany tortem z zapaloną świeczką/petardą. Muszę przyznać, że to było tak nagłe i nietuzinkowe, a my byliśmy tak zaskoczeni, że do dzisiaj jestem pod wrażeniem tego, co faktycznie się stało.


Po wielu miesiącach treningów, szkoleń, wyjazdów do innych lokali Hard Rocka, egzaminów i certyfikacji wreszcie załoga wrocławskiego HRC może zaprezentować to, czego się nauczyła w praktyce. Zapewne wielu z Was poczuje się tam trochę dziwnie, ponieważ sposób obsługi jest tam bardzo bezpośredni. Kelnerzy są momentami zbyt troskliwi, co może być przez niektórych odebrane jako nadgorliwość lub wręcz narzucanie się, niemniej HRC charakteryzuje się właśnie takim typem kontaktu z gościem. Z drugiej jednak strony wielu z Was taka poufałość i opieka kelnera może się bardzo spodobać. Miejmy na uwadze, że standardy HRC są dopasowane do zachodniego sposobu obsługi, gdzie klient jest otwarty, rozgadany, chętnie nawiązuje relacje, a jeśli potrzebuje intymności, to rezerwuje lożę i w taki sposób daje do zrozumienia, że chce ograniczyć kontakt z kelnerem.

Przyznam, że na początku i nam taka mniej lub bardziej dyskretna kontrola sytuacji na naszym stole trochę przeszkadzała, ale po krótkiej rozmowie z pracownikami dowiedzieliśmy się, że w ramach treningu i doskonalenia obsługi takie najwyższe standardy muszą być dochowane - nawet jeśli na początku wygląda to zbyt przerysowanie.

W sumie największe wrażenie zrobiło na nas nie jedzenie, tylko memorabilia, limitowane piny dla kolekcjonerów i sam klimat lokalu, który owiany legendą, przyciąga choćby z ciekawości, żeby zobaczyć jak jest w środku.  Lokal oferuje także małą scenę, na której będą odbywały się koncerty oraz strefę VIP. Strefa VIP jest dźwiękoszczelna - można tam puścić własną muzykę, oferuje priorytetową obsługę i specjalną ofertę jedzenia/ napojów dopasowaną do wydarzenia/potrzeb wynajmującego. Co powiecie na urodziny, ślubne przyjęcie, wieczór panieński lub kawalerski z mikrofonem Elvisa na ścianie? Teraz również i we Wrocławiu możemy to mieć na wyciągnięcie ręki!
My bogatsi o nowe doświadczenia idziemy zwiedzać dalej, a jeśli Wy jesteście ciekawi jak tam jest - musicie przekonać się sami :) Na koniec dla zainteresowanych wrzucam zdjęcia całego menu (mam nadzieję, że w miarę czytelne).




Niestety nie zrobiłam zdjęć drinków, których próbowaliśmy :( Z dostępnej oferty zamówiliśmy Bahama Mama (25 PLN), Hurricane (33 PLN) i Strawberry Basil Lemonade (25 PLN). W zasadzie każdy z nich spełnił nasze potrzeby - Marija miała słodkiego i bardzo kobiecego drinka, Michał zamówił ulubioną pozycję doktora Kelso z serialu Scrubs, więc też był zadowolony, a ja otrzymałam świetną lemoniadę. To powinno wyczerpać temat :)


🎸🎸🎸

HARD ROCK CAFE Wrocław
Rynek 25, Wrocław
www

Share:

1 komentarze

  1. szkoda, że zdjęcia menu są w niskiej rozdzielczości, trudno cokolwiek zobaczyć, a na ich stronie nie ma cen, co uważam za niedorzeczne.

    OdpowiedzUsuń