-->

Warsztat Piwowarski



Skoro piątek to będzie o piwie. Z nowej perspektywy.



W jeden z pierwszych marcowych piąteczków zostałyśmy zaproszone przez Warsztat Piwowarski na poczęstunek i wycieczkę po ich mikrobrowarze. I było super!

Warsztat to wspólne dzieło Agnieszki (Marusi), Slavoya, Jarka i Ewy, które wyrosło z ich wielkiej pasji, determinacji i miłości do piwa. Ich browar rzemieślniczy jest malutki i dopracowany w każdym szczególe. 


Na samym początku spotkania Jarek pokazał nam warzelnię i opowiadał o tym, skąd wzięły się sprzęty – a niemal wszystkie własnoręcznie zrecyklował z instalacji wcześniej używanych w innych zakładach i sprytnie zaadaptował w swoim parku maszynowym. Mój wewnętrzny technolog chemii fikał salta z wrażenia. Jarek opowiedział też nieco o procesie warzenia piwa w mikrobrowarze i przygotował próbki słodów do powąchania i podotykania. 

Marusia, legenda wrocławskiego światka piwowarów domowych i organizatorka sesji warzeń w Českým raju, prowadziła drugą część spotkania. Warsztat Piwowarski przygotował do degustacji nie tylko pięć różnych piw, ale i dobrane do nich przekąski.

Na pierwszy ogień najjaśniejsze – klarowny hefeweizen o figlarnej nazwie Bzyk w pszenicy, a do niego bułeczki z kurkumą, kardamonem i czarnuszką. W lekkim, pszenicznym piwie tradycyjne aromaty goździków i bananów mieszały się z kwiatem czarnego bzu, a bułeczki nie tłumiły delikatnego smaku piwa. Przemyślane połączenie.


Po Bzyku zmiana pozycji. Czas na pils chmielony na zimno z chmielem Citra o frywolnej nazwie Pozycja 69. Do tego focaccia z pomidorkami - świeże, cytrusowe, gorzkie piwo w duecie ze słoną, mączną focaccią to drugi z rzędu hit wieczoru. Marusia uważa, że pils to jeden z najtrudniejszych stylów, a ja po tym wyznaniu jeszcze głośniej biję brawa za wyważony smak.


Kolejne piwo to Trójkącik, czyli sesyjne APA z trzema amerykańskimi chmielami. Połączenie Galaxy, Citry i Amarillo – nowoczesne, ale sprawdzone – nadało słodkawemu piwu ciekawy aromat. Jako osoba wegetariańska (acz niewojująca) z długim stażem, nie spróbowałam łopatki wieprzowej marynowanej w piwie podanej do Trójkącika, ale widziałam aprobatę innych uczestników spotkania, Marija też zajadała z uśmiechem.

Czwarte piwo to już mroczniejsze klimaty. Noc na Tarnogaju to wytrawny stout z kakaowo-kawowymi nutami pochodzącymi z palonych słodów. Słonawe talaretki z serem pleśniowym skutecznie zbalansowały smak ciemnego słodu.


Ostatni rzut to RISzard I, czyli mocny, gęsty i czarny russian imperial stout. Do tak wyszukanego trunku podano słodkie ciasto czekoladowe z kremem z orzechów i mascarpone. Mimo że połączenie było ciekawe, dla mnie zdecydowanie za dużo w nim rosyjskiego przepychu.


Przemiły wieczór z dobrym jedzeniem, przyjemną atmosferą i – przede wszystkim – z bardzo dobrym piwem. Warsztat Piwowarski to pasja, doświadczenie oraz praca, której efektami założyciele chętnie i z dumą się dzielą. Fajne jest to, co robią. I smaczne.

Ich piwo znajdziecie na kranach w Marynce, Kontynuacji, Targowej i Szynkarni, a do domu zabierzecie z Piwnicy na Zaporoskiej oraz Drink Hali, możecie też zamówić przez sklep: klik!. Szczerze polecam, najlepiej smakuje z proponowanymi wyżej przekąskami i, co najważniejsze, w dobrym towarzystwie. Na zdrowie!


WARSZTAT PIWOWARSKI
ul. Międzyleska 2-4




Share:

0 komentarze