-->

Mlekiem i Miodem (Restaurant Week)


Restaurant Week ruszył pełną parą!  - czy w podwrocławskim Kiełczowie można z tej okazji zjeść coś dobrego?
Czym jest Restaurant Week i " z czym się go je" pisałyśmy już Wam nie raz (klik!). Kolejną edycję jest nam niezmiernie miło nosić tytuł Ambasadora tego festiwalu. Dzięki temu mamy okazję testować menu wrocławskich restauracji biorących udział w tym wydarzeniu jako jedne z pierwszych osób i podpowiadać gdzie jest smacznie, a gdzie nie.  
Po ostatniej bardzo udanej wizycie w Enjoy (koniecznie sprawdźcie tutaj: klik!) poprzeczka była postawiona wysoko.




WYPRAWA NA MIĘSNY KONIEC ŚWIATA
Mlekiem i Miodem to takie miejsce, którego nie trzeba przedstawiać żadnemu mięsożercy. Od początku działalności tego miejsca rozpoznawane jest ono dzięki dobrym jakościowo składnikom oraz... pysznym burgerom!
W karcie przygotowanej na Restaurant Week przez Szefa Kuchni Tomasz Smuka nie mogło więc zabraknąć ich flagowego dania.



WYRAZISTY START
Jako przystawka w festiwalowym menu serwowany jest krem z topinamburu gotowany na białym winie. Zupa przyprawiona jest na ostro, duże ilości gałki muszkatołowej i pieprzu nadają jej wyrazisty, lekko pikantny smak. Gładką konsystencję kremu przełamuje chrupiący chips z topinambura oraz prażone migdały. Wiosennego akcentu dodają cienkie plastry rzodkiewki.



Mlekiem i Miodem to miejsce, które szczyci się jakością i smakiem swoich burgerów. Jakie propozycje przygotowali w karcie na Restaurant Week? W mięsnej opcji dostajemy szarpaną wołowinę w towarzystwie białej rzodkwi, pieczonego pomidora, musztardy francuskiej i sosu miodowo-cytrusowego. Całość zgrabnie mieści się w razowej bułce - i za nią pierwszy plus w tym daniu! Bułeczka oprószona sezamem jest chrupiąca, a przy tym nie ginie i nie rozmięka pod ciężarem dodatków. Wołowina, która gra w tym burgerze główną rolę, jest soczysta, miękka i wręcz rozpływa się w ustach. Świetnego balansu słodkiemu mięsu dodaje chrupiąca świeża rzodkiew oraz musztarda. Jako dodatek do porcji dostajemy kilka sztuk "grubociachanych" frytek z odrobiną sosu miodowo-cytrusowego - połączenie moim zdaniem niesztampowe  i przepyszne.
Trzeba przyznać, że Mlekiem i Miodem świetnie poradziło sobie z tą propozycją, całość jest świetnie dopracowana i mlekowego burgera wcina się ze smakiem!

Nieco gorzej (choć nie źle!) prezentuje się opcja wegetariańska. W takiej samej chrupiącej razowej bułce nasi wegeprzyjaciele otrzymają jackfruit z takimi samymi dodatkami, jak w wersji mięsnej (rzodkiew, pomidor, musztarda). Jak przyznała Kasia (czyli mój Wege Guru) nigdy dotąd nie spotkała się z taką kompozycją. W mlekowym wegeburgerze jackfruit podany jest w formie poszarpanych kawałeczków owocu (czyli wizualnie tak samo jak mięso).  Owoc jest upieczony i zdecydowanie zbyt słodki słodki, co nie do końca przypasowało do gustu Katarzynce. Jej zdaniem całości dobrze zrobiłaby odrobina mięty lub soku z cytrusów, bo całość wypadała dość mdło.


NIESŁODKIE ZAKOŃCZENIE
Zawsze jest miejsce na coś słodkiego - dlatego też w menu Restaurant Weeku nie może zabraknąć deseru. Ten w Mlekiem i Miodem to ptyś chałwowy, podawany z czarnym sezamem, żelem owocowym, sosem toffee i solonym karmelem. Dosyć przewrotnie, deser ten nie jest bardzo słodki  i daje chwilę wytchnienia po poprzednich daniach (fajny balans, po słodkich pozycjach dań głównych).  Katarzynce bardzo przypadł do gustu. Wyobraźcie sobie cieplutkie jeszcze ciasto ptysiowe, pyszny krem chałwowy i dodatek świeżych owoców z solonym karmelem. Tak powinien być budowany deser. kilka warstw smaków, różne faktury, ładne przybranie. Super!



Na zakończenie warto powiedzieć coś o obsłudze i atmosferze tego lokalu. Kelner, który opiekował się naszym stolikiem, był świetnie przygotowany i znał serwowane dania. Potrafił odpowiedzieć na (prawie!) każde pytanie i był sam był ciekaw także naszych opinii, uwag i sugestii. Mimo że spędziłyśmy tam ponad godzinę, to przez cały czas pobyt czułyśmy się mega zaopiekowane. Obsługa  nie była narzucająca się, tylko dyskretna i bardzo miła - brawa za wyczucie!

Czy warto się wybrać na wrocławski koniec świata? W naszej ocenie obie pozycje dań proponowanych w Mlekiem i Miodem są warte Waszej uwagi - świetnie przygotowany mięsny burger i bardzo odważna propozycja wegetariańska. Z naszej strony wielkie brawa dla szefa kuchni za podjęcie wyzwania. Nie każdy ma odwagę, żeby w typowo "mięsnej" restauracji zaserwować tak ciekawego i nietuzinkowego burgera wegetariańskiego, w którym nie znajdziemy popularnego kotleta z soczewicy.

Restaurant Week trwa do końca tygodnia, więc jeśli jeszcze nie zarezrwowaliście stolika w ulubionej restauracji to róbcie to szybiutko na www.restaurantweek.pl


MLEKIEM I MIODEM
ul. Wrocławska 31, Kiełczów


Share:

0 komentarze