-->

Detoks sokami - Juice Concept


Czy detoks sokami ma sens? Powoduje pozytywną zmianę czy wręcz przeciwnie może zaszkodzić? Na te pytania Wam nie odpowiem. Mogę natomiast opowiedzieć, jak wyglądał mój detoks, dorzucić do tego wrażenia Marijki i wyjdzie z tego piękna historia!

Szczerze nie polecam podchodzić do detoksu, jak do zobowiązania. Zmuszanie się zdecydowanie nie pomoże, a tylko zepsuje oczyszczanie. Jeśli lubicie eksperymentować, jesteście ciekawi przebiegu tego procesu, naprawdę chcecie się oczyścić i macie mniej więcej świadomość, że taka decyzja musi być świadoma i konsekwentna, to naprawdę polecam. Z detoksami, jak z bieganiem - jak się to polubi, to będzie czysta przyjemność.
A więc.. jak się przygotować? Polecam wrzucić niższy bieg i przez 2-3 dni przed jeść troszkę lżej, niż zwykliście się stołować. Dieta warzywna, bez obciążających mięs, z niewielką ilością tłuszczu, słodyczy i alkoholu będzie bez wątpienia dobrym wyborem. W moim przypadku nie było problemu - jestem wegetarianką (często też jadam wegańsko), więc mój organizm był gotowy na to, co zgotowała mi Marija (o tym za chwilę), niemniej naprawdę nie najadajcie się na zapas. Jakby to powiedzieć.. jestem pewna, że dorosły człowiek (za którego się wszyscy mamy) jest w stanie uruchomić silną wolę i nie zjeść pizzy czy hamburgera na wszelki wypadek, bojąc się, że w czasie oczyszczania walnie w nas atomowa bomba i zmiecie wszystkie fast-foody. Wierzę w Was zarówno przed, jak i po oczyszczaniu. Dacie radę!


Razem z Mariją przeszłyśmy przez trzydniowe oczyszczanie sokami przygotowane przez wrocławski zespół Juice Concept. Na pomysł detoksu w naszym tandemie wpadła Marija i ona też przygotowała dla mnie niespodziankę. Wyobraźcie sobie, że dla mnie wybrała program HARD, podczas kiedy sama była beneficjentką opcji SOFT (spośród wielu różnych programów do wyboru są także trzy stopnie SOFT, MEDIUM i HARD). Na szczęście przeżyłam :P
Każda z nas otrzymała swój dzienny zestaw sześciu soków od razu w ilości wystarczającej na pełne trzy dni (Juice Concept zapewnia, że soki przechowywane w niskiej temperaturze i nie odkręcane wcześniej będą świeże przez trzy dni - co mogę potwierdzić). Butelki były ponumerowane od 1 do 6, ale to od nas zależało kiedy je wypijemy (najlepiej sprawdzały się przerwy 2,5-3 godzinne). Najważniejsze było, aby wypić wszystkie sześć w jeden dzień, a ustalona kolejność też była dość umowna, bo mogłyśmy sobie ją zmienić wedle upodobań. Ja jednak zdecydowałam się wypić wszystkie tak, jak były ustawione ufając, że jednak jest w tym metoda ;)


*** Marija:
Ehm... ehm... i w tym momencie wchodzę ja - Marija (chciało, by się rzec, że cała na biało, ale byłoby to olbrzymie kłamstwo) i dodam swoje trzy grosze. Do detoksu przymierzałyśmy się kilka razy, ale nigdy nie było sprzyjających okoliczności. A to weekend wyjazdowy, gdzie będzie dużo jedzenia, urodziny znajomego, gdzie będzie jedzenie i alkohol, czy impreza firmowa, gdzie będzie dużo alkoholu - sami rozumiecie. Nie wiem czy Katarzynka te mądre rzeczy w temacie prawidłowego przygotowania do detoksu (jak np. lekką dietę przed detoksem) schowała przede mną nieumyślnie, czy może z premedytacją, za tą wersję HARD detoksu... W każdym razie JA SIĘ TAK NIE PRZYGOTOWAŁAM. Bo jestem obżarciuszkiem. 
Musicie też wiedzieć, że ze śniadaniami to ja jestem zdecydowanie na bakier (pierwszy posiłek potrafię zjeść dopiero koło 12.00-13.00). Nie przyjaźnie się też z dużymi ilościami wody - do moich napojów mogę zaliczyć 3-4 kawy dziennie i tyle. Sam detoks był więc dla mnie ciężkim przeżyciem.. ale o tym za chwilę.

Katarzynka mówi: Zdecydowanie tak! Jednak trzeba pamiętać, że oczyszczanie jest wymagające dla organizmu - musicie mieć tego świadomość. Całe ciało pozbywa się wtedy toksyn i robi to w specyficzny dla każdego z nas sposób. W moim przypadku rzeczywiście po dwóch dniach minęło uczucie głodu i organizm przyzwyczaił się do kuracji. Z pewnością następnym razem przeznaczę na detoks weekend, ponieważ pojawiło się u mnie znaczne rozkojarzenie w pracy (to pewnie przez opcję HARD, jakbym miała SOFT to byłoby w porządku :P). Wszelkie źródła zalecają odpoczynek, zatopienie się we własnych myślach i relaks dla ciała - co w sumie nie jest głupie, jak teraz o tym myślę.
Każda butelka soku to równowartość 1,5 kg owoców i warzyw, jednak w całości ilość przyjętych kalorii jest dość niska. W moim przypadku było to 1090 kcal, a u Mariji 1225 kcal. Przyznacie, że jest to niewiele - dlatego odpoczynek jest zalecany.

Na zdjęciu od lewej: Program HARD soki numer jeden, dwa i trzy.
Dyplomatycznie powiem - to zależy, który sok i w który dzień :) Pierwszy o nazwie Wake me up! (wspólny w obu naszych programach) był świetny. Wyobraźcie sobie pół litra soku z cytryny i imbiru (nie żałowali go do środka!) z miodem, kurkumą i kardamonem. Pobudza na samą myśl o zawartości.
Pure Beauty (jarmuż, seler, cytryna, jabłko) był niezły na początku, ale trzeciego dnia już było mi ciężko uśmiechać się na jego wspomnienie. Clean Detox (szpinak, cytryna, seler naciowy, ogórek, imbir, jabłko) to mój ulubiony sok spośród wszystkich. Słodziutki od jabłka, treściwy dzięki szpinakowi, lekko imbirowy - pyszny. Po opisie Hollywood Style (seler, ogórek, imbir, cytryna, jabłko) spodziewałam się cudownego napoju zza oceanu, który mnie zmieni w mega gwiazdę kina, ale niestety w smaku był okrutnie ogórkowo kwaśny. Clean Essence (szpinak, pietruszka, pomarańcza, seler, jabłko) na wieczór był fajnie dopasowany - gęstszy, niż poprzednik, lekko słodki dzięki pomarańczy, ale niezbyt mdły i z wyraźnym akcentem pietruszki. Ostatni zaś - Pure Natural (jarmuż, seler, jabłko, pomarańcza) zgodnie z opisem, spokojnie lulał do snu i uspokajał słodyczą jabłka i pomarańczy.

Na zdjęciu od lewej: program HARD sok numer cztery, pięć i sześć. To są różne soki, żeby nie było :P

***Marija:
Wersja SOFT detoksu, to bardziej kolorowe, a przez to i mocniej owocowe soki. Mój dzień zaczynał się, tak jak u Kasi, żółtym sokiem Wake me up! - moim skromnym zdaniem to najpyszniejszy z wszystkich dostępnym w mojej wersji detoksu. Wypijany rano na balkonie z widokiem na miasto stawiał na nogi!
Wellness Cocktail (migdały, daktyle, kardamon, gruszka) był już nieco słodszy i bardziej sycący - idealny na drugie śniadanie. Vitamin Energy (marchewka, ogórek, cytryna, jabłko, imbir) to kolejna pyszna propozycja, która również przypadła mi do gustu. Clean Essence, czyli ponownie ten sam sok, co i u Katarzynki,  to pozycja, którą zdecydowanie polecam pić schłodzoną i dobrze wymieszaną - wtedy smakuje o niebo lepiej! Przedostatni sok, to moment, kiedy pojawiały się u mnie schody.. :)
Najgorsze dla mnie dopiero miało nadejść - o ile Katarzynka zieleninę i inne zdrowe warzywa pochłania nałogowo, to ja z takimi smakami jestem na bakier, a buraków nie cierpię od dziecka (mam wstręt PRAWIE taki sam jak do świeżych pomidorów). Kiedy wyciągałam z lodówki kolejny sok, czyli Power of Red (burek, cytryna, jabłko, marchewka) to nawet mój kot patrzył na mnie z niedowierzaniem, jakby chciała (ona - Zmora) powiedzieć: Stara! Ty naprawdę chcesz to wypić?! Ja natomiast dzielnie zatykałam nos i wmuszałam w siebie najbardziej niesmaczną dla mnie buteleczkę z zestawu. Na szczęście po tym buraczanym nieszczęściu przychodziła pora na Pure Natural (jarmuż, seler, jabłko, pomarańcza), który był pysznym zakończeniem dnia, i ten sok wypijałam już leżąc w łóżku.

Na zdjęciu od lewej: program SOFT sok numer jeden, cały zestaw, sok numer dwa.

Na zdjęciu od lewej: program SOFT sok numer cztery i trzy

Na zdjęciu od lewej: program SOFT soki numer pięć (i Zmora) i sześć.
Oprócz rozkojarzenia, o którym pisałam wcześniej, zaobserwowałam u siebie także zmęczenie, spowolnienie reakcji (umówmy się, nie zostałam leniwcem z bajki, ale jednak jastrzębiem riposty nie byłam) i spadek nastroju. Głowa mnie nie bolała, ale czułam osłabienie. Skóra na twarzy odwdzięczyła się kilkoma wypryskami i gorszą kondycją - była szorstka, ziemista i nieprzyjemna w dotyku. Częstotliwość wizyt w toalecie wzrosła z powodu galonów wypijanej wody i soków, co wpłynęło pozytywnie na brzuch. Zrobił się płaski, jak stół! :)
Wszystkie nieprzyjemności, które detoks ze sobą przyniósł, minęły po kilku dniach. Zastosowałam się do zaleceń dotyczących wychodzenia z detoksu i nie rzuciłam się od razu na pizzę. Spokojne wyjście z oczyszczania jest zalecane, aby organizm nie doznał szoku.
Muszę przyznać, że najbardziej jednak doskwierała mi niewielka różnorodność soków w opcji HARD. Niestety wszystkie pod koniec smakowały podobnie i nie dostarczały przyjemności. Gdybym miała u siebie ten soczek z buraczka, to pewnie byłby moim ulubionym. Nie słuchajcie tej antyfanki pomidorków i buraczków!

***Marija:
Pierwsze dni po detoksie były dla mnie DRAMATEM - a to wszystko dlatego, że podeszłam do tematu na zasadzie: Co ma być, to będzie! Detoks skończyłyśmy w piątek, a ja w sobotę byłam zaproszona na wesele. Wydawało mi się, czy Kasia coś mówiła o lekkiej diecie? Najwidoczniej mnie to ominęło :) Wyobraźcie sobie jak można się czuć, gdy po trzech dniach picia samych soków zasiądziecie do suto zastawionego stołu na klasycznym polskim weselu. Nie wiecie jak? To Wam powiem: słabo i ciężko :) 
Mój żołądek pierwszy dzień totalnie nie radził sobie z przyjęciem stałego pokarmu. Nie pomagały mu również toasty wznoszone na cześć Pary Młodej. Nie będę się wdawać w szczegóły, zostawię Was natomiast z dobrą radą: Zaplanujcie taki detoks w dobrym dla Was czasie! Moje problemy żołądkowe zakończyły się po kilku dniach... ale co namieszałam, to moje!
Na koniec mogę dodać, że trzy dni regularnego przyjmowania dużych ilości płynów sprawiły, że:
🍵 częściej i chętniej sięgam po śniadanie,
🍵 w ciągu dnia piję teraz zdecydowanie więcej napojów i wody, niż wcześniej,
Po kilku tygodniach od detoksu zauważyłam również, że na stałe poprawiła mi się perystaltyka jelit. Spotkałam się też z wieloma opiniami na temat tego, że schudłam, a że nie wykonywałam w ostatnim czasie innych zmian w diecie czy aktywności fizycznej, to ten mały sukces przypisuję właśnie sokowemu detoksowi.

Za trzydniowy detoks sokami, taki jak mój i Mariji, trzeba zapłacić 240zł. Inne programy oraz długości detoksów różnią się ceną i najlepiej sprawdzić aktualną ofertę na stronie Juice Concept.

Więcej informacji o detoksie, oferowanych sokach i programach, a także o Healthy Food Bistro, znajdziecie na stronie internetowej. Wpadajcie też na ich instagramowy profil (KLIK!), który cieszy oko soczystymi zdjęciami soków i nie tylko! Ja z pewnością nie poprzestanę tylko na tym jednym detoksie, a jaki będzie kolejny, dowiecie się z pewnością z kolejnego artykułu :)

🍋🍊🍏

JUICE CONCEPT 
ul. Wałbrzyska 2
Wrocław


* wykorzystane na początku wpisu zdjęcie pochodzi ze strony www.juiceconcept.pl

-xxx-

Podoba Ci się ten tekst? Podaj dalej. Więcej na naszym Instagramie oraz fanpage’u

Zjadłeś coś dobrego? zostaw po sobie ślad - chętnie to zobaczymy! Nasz oficjalnych hashtag – #zwidelcempowroclawiu

Jesteś restauratorem? Nie byliśmy jeszcze u Ciebie? Napisz do nas na zwidelcempowroclawiu@gmail.com

Share:

0 komentarze