-->

Zamknięte Otwarcia Pasibusa, czyli czy rzeczywiście warto i jak się przygotować, by to wszystko zjeśc?


Czy warto się wybrać na gastroevent, gdzie "jesz, ile chcesz"? I jak się do tego przygotować? O tym opowiem Wam za chwilę na przykładzie Zamkniętego Otwarcia Pasibusa.


Nowe lokale Pasibusa wyrastają jak grzyby po deszczu, a pasibusowej inwazji poddało się już kilka miast w Polsce.

Myślę, że Pasibusa nikomu przedstawiać nie trzeba, ale zachowajmy formalności: Pasik to wywodząca się z Wrocławia sieć burgerowni. Zaczynali od Dziadzia Foodtrucka, którego postawili pod Arkadami Wrocławskimi, by w ciągu kilku lat zdominować rynek wrocławskich burgerów i otworzyć już DZIESIĄTY punkt w naszym mieście!
Jak im się to udało? Ekspertem nie jestem, ale śmiało mogę ich pochwalić za świetny marketing (sprawdźcie ich stronę www: klik!), pełną profeskę w prowadzeniu social mediów, obecność na wielu zlotach foodtrucków i dbałość o jakość swojego produktu w każdym otwieranym punkcie. Dzięki temu na dobre wryli się w świadomość wrocławskich łakomczuszków ("pasibrzuszków") i zaskarbili sobie ich sympatię.
O tym, że nie jestem fanką Pasibusa pisałam Wam już ostatnio w recenzji Surfera:klik!. Dla tych, którzy nie czytali, w skrócie: burgery to nie jest mój ulubiony posiłek, jeśli mam okazję zjeść coś innego, to najpewniej się na to zdecyduję. Plus zdecydowanie nie leży mi pasikowy biały sos, który oparty jest na gorczycy. Szanuję ich jednak za świetną robotę, którą zrobili, za ich pomysł na biznes i ciężką pracę, która jak widać okazała się sukcesem oraz za to, że to między innymi dzięki nim wrocławska scena gastronomiczna wygląda dziś, jak wygląda, bo chłopaki postawili wysoko poprzeczkę konkurentom. Od czasu do czasu, więc dam się namówić na wyjście ze znajomymi do jednego z Pasibusowych lokali.

Wszystkie lokale Pasibusa są pięknie zaprojektowane, dłuższe przebywanie w środku to sama przyjemność.

Pasibusy mają w zwyczaju przed oficjalnym otwarciem lokalu organizować event Zamkniętego Otwarcia. Na czym on polega? Na dogodny dla Was termin (w tym wypadku były 4 takie wydarzenia organizowane w weekend) kupujecie wejściówkę. Zasada: kto pierwszy, ten lepszy! -  a uwierzcie, że nie jest łatwo, bo bilety potrafią się wyprzedać jednego dnia. Koszt takiej radości: 50 zł za osobę. W tej cenie otrzymujecie 4-godzinne wejście na event Jesz, ile chcesz.

Bataty, Osztypek z cienkimi frytkami, Awokadus z kulkami serowymi

Po sobotnim evencie mam dla Was kilka rad mojej skrywanej Grażyny Obżarstwa (pół żartem, pół serio oczywiście!). A więc:

Zalecam luźny, nieformalny strój, nie strojcie się jak marchewka na święto grządki! - w amoku obżarstwa będziecie, tak zafascynowani jedzeniem, że nie skupicie się na tym, że to burger - a burger lubi brudzić! Na letnią pogodę polecam krótkie spodenki - skapnięty sosik łatwiej usunąć z gołych nóg, niż z nowych stylowych spodni kupionych na wyprzedaży.
Gumka w pasie to jest to! - uwierzcie, że po przejedzeniu takich ilości smakołyków, możecie być pełni, a przed to obwód Waszego pasa zdecydowanie się powiększy. Spodnie z gumką i luźna koszulka idealnie zakryją Wasz pełny brzuszek, a Wy nie odczujecie dyskomfortu wbijającego się paska. Przetestowałam to na własnej skórze!
Na taki event koniecznie wybierzcie się w towarzystwie. Im Was więcej, tym weselej - a przy tym będzie więcej pozycji z menu do spróbowania. Świetnym rozwiązaniem jest też dzielenie zamawianych burgerów "na pół" - my tak zrobiliśmy!
Różne źródła mówią, że potrzebujemy od 20 do 30 minut, by informacja o tym, ze jesteśmy już najedzeni trafiła do mózgu (wtedy odczuwamy uczucie sytości). Jeśli więc chcesz zjeść dużo lub spróbować wielu rzeczy zanim poczujesz się pełny, to radzę zaopatrzyć się w kilka smakołyków na start. My na przykład złożyliśmy dwa zamówienia w odstępie 10-15 minut tak, aby kończąc  pierwszą turę dostać już przygotowany drugi posiłek i nie mieć tych kilkunastu minut przestoju między jedzeniem.
W Pasiku mają pyszny PasiCydr (jak ktoś wie, gdzie taki kupię poza Pasibusami, to dajcie cynka!) i bardzo zacne PasiPiwko. Uwielbiam też ich lemoniady. Strategiczny błąd, który popełniliśmy: potrafię ich wypić baaardzo dużo. Przez co miejsca w brzuszku na jedzenie robi się jakby mniej.

Na Pasibusowym Zamkniętym Otwarciu byłam już po raz drugi. W zeszłym roku "otwierałam" lokal na Ruskiej, tym razem trafił się event w Fashion Outlet. W wielkim skrócie to, co zjedliśmy:

- Awokadus (czyli burger z wołowiną, różowym sosem, roszponką, serem cheddar, sosem musztardowo-miodowym z orzechami, autorskim guacamole i grillowanym boczkiem) - pierwsza pozycja i od razu zabanglało między nami. Świetnie wysmażone mięso, delikatne, choć wyraźne dodatki - na takiego burgera mogę tutaj wrócić.

- Osztypek (w bułce: wołowina, sos biały, sałata lodowa, chutney śliwko-imbirowy, grillowany ser wędzony, grillowany boczek) - tutaj spodziewałam się wyraźniejszych smaków, które wydawały się oczywiste przy kompozycji wędzonego sera i śliwki. Troszkę tego zabrakło, choć sam burger jest ciekawą propozycją dla tych, którzy szukają niestandardowych smaków.

- Mangór (bułka, wołowina, sos różowy, rukola, autorski sos mango-chilli, ogórek kompresowany i czerwona cebula) - postanowiliśmy go odrobinę podkręcić i dołożyć do niego smażony ser i bekon. Niestety mięso dostaliśmy przesmażone i wysuszone. Sama wielkość tego upgradowanego burgera nas (a bardziej mnie) lekko przerosła. Całość delikatnie słodka od mango i przepyszny smażony ser!

- Chcieliśmy sprawdzić, jak Pasik radzi sobie z nieburgerowymi daniami z karty. Stąd wybór sałatki z kurczakiem (mix sałat z vinegrette, pomidory koktajlowe, parmezan, prażony słonecznik, sos musztardowo-miodowy, nachosy, kurczak w autorskiej panierce) - i tu niestety nie było już tak dobrze. Na plus zasługuje wielka porcja oraz duża ilość nachosów i dodatków. Sam kurczak niestety był przesuszony. Chętnie spróbowałabym tej sałatki z szarpanym mięchem, które Pasibus serwuje na przykład na Świdnickiej.

- Opcja bez buły: Kura classico (kurczak w autorskiej panierce, sos różowy, sałata lodowa, ser cheddar, czerwona cebula, ogórek kiszony, autorski sos BBQ). Zdjęcia nie ujrzycie, bo to danie do fotogenicznych nie należy. Kurczak w panierce (ten sam co w sałatce, ale przygotowany dużo lepiej), chrupiący, a przy tym soczysty, jakby zapieczony pod serem i dodatkami. Mała bomba kaloryczna!

- Z dodatków przetestowaliśmy Pasi Bataty, cienkie frytki i kulki serowe... dużo kulek serowych (domawialiśmy je chyba 2 razy). Fryty i Pasi Bataty cieniutko pokrojone, fryty lekko chrupiące, bataty za to słodziutkie. Klasyka w bardzo poprawnym wydaniu. Kulki natomiast dla mnie to mistrzostwo. MISTRZOSTWO. W Fashion Outlet do wyboru są dwie wersje smakowe: klasyczne i na ostro. Obie wersje skradły moje serce. I dużo miejsca w moim brzuszku.

- do tego jakieś 4 dolewki świetnej, słodkiej, a zarazem cierpkiej PasiLemoniady.

To nas pokonało: Mangór z dodatkowym smażonym serem i boczkiem

 
Szybki rachunek:
Za dwie wejściówki na Zamknięte Otwarcie zapłaciliśmy 100zł.
Po ponad trzech godzinach obżarstwa, po którym musieliśmy się toczyć z lokalu do domów na naszym koncie był:
- mały Awokadus 17zł
- mały Osztypek 17zł
- duży Mangór z boczkiem i Serusiem (22+2+6) 30zł
- Pasi Bataty 9zł
- Cienkie Frytki 6zł
- 2 duże porcje zmiksowanych Kulek serowych (2x 15) 30zł
- sałatka Kurczak 23zł
- mała Kura Classico bez buły 14zł
- łącznie 8 szklanek lemoniady (8x 7) 56zł

Sałatka z kurczakiem

Czyli nie idąc na rekord, a próbując różnych opcji z PasiMenu wydalibyśmy 202zł.
Jeśli ktoś jest większym łakomczuszkiem, to na pewno da radę zjeść więcej niż my.
Na pytanie: Czy warto wybrać się na Zamknięte Otwarcie do Pasibusa? odpowiedź może być tylko jedna:


Na koniec zostawię Was ze zdjęciem Pasibusowych Kulek Serowych. I powiem jedno: TAK TRZEBA ŻYĆ!



PASIBUS
Stacja Świdnicka - Świdnicka 11
Przystanek Kliniki - Łukasiewicza 18
Stacja Ruska - Włodkowica 37
Dziadzio - Powstańców Śląskich 5
Hala Stulecia - Wystawowa 1
Arkady Wrocławskie - Powstańców Śląskich 2-4
Pasaż Grunwaldzki - Plac Grunwaldzki 22
Wroclavia - Sucha 1
Aleja Bielany - Czekoladowa 7-9, Bielany Wrocławskie
Wrocław Fashion Outlet - Graniczna 1
Pasibus Fashion Outlet Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato


P.S. Dla jasności: artykuł nie powstał we współpracy z Pasibusem (a może i szkoda, bo by mnie karmili tymi serowymi kulkami, aż sama stałabym się kulką)


-xxx-

Podoba Ci się ten tekst? Podaj dalej. Więcej na naszym Instagramie oraz fanpage’u

Zjadłeś coś dobrego? zostaw po sobie ślad - chętnie to zobaczymy! Nasz oficjalnych hashtag – #zwidelcempowroclawiu

Jesteś restauratorem? Nie byliśmy jeszcze u Ciebie? Napisz do nas na zwidelcempowroclawiu@gmail.com

Share:

0 komentarze