-->

Bowlife


Świat foodiesów co chwilę fascynuje się czymś innym do jedzenia. Ochy i achy rozbrzmiewały już nad burgerami, pizzą, falafelem, sushi, tęczowymi tostami, czarnymi, jak smoła lodami (i rożkami do lodów) czy bułeczkami bao. Czy zatem buddha bowle są w stanie wejść do tego zacnego grona i zaskoczyć nas czymś ciekawym?


Czym jest buddha bowl? Po polsku możemy powiedzieć, że to dosłownie miska buddy (#mrsobvious), jednak moim zdaniem lepiej przywiązać się do miski rozmaitości lub pyszności, bo tym właśnie buddha bowl jest.

Przeszukując zasoby Internetu napotkacie wiele artykułów, które radzą, jak dobrze skomponować i zbilansować miseczkę. Każda część jest tu równie ważna i ma dostarczyć nie tylko białka, ale i węglowodanów, witamin czy minerałów, a wszystko ma mieć różne struktury, kolory, smaki i kształty. Słowem, jest to przepis nie tylko na zdrowy i sycący posiłek, ale również na świetne zdjęcie na Instagram (żartuję :P).

Nie mogę sobie jednak odpuścić, żeby nie przekazać również definicji z Urban Dictionary:
(n). a bowl which is packed so full that it has a rounded "belly" appearance on the top much like the belly of a buddha

Foodtruck Bowlife spotkaliśmy zaparkowany na miejskiej plaży tuż przy Wyspie Słodowej, od której zresztą plaża ta czerpie swoją nazwę. Słodowa Beach Bar okazało się być przyjemnym miejscem na wypoczynek na leżaczkach ze stopami zatopionymi w złotym piasku, a przy okazji mieliśmy do wyboru jedzenie z trzech różnych źródeł. Było Seafood Bar&Market, Szamani no i właśnie Bowlife.





Przyznam, że było to moje pierwsze spotkanie z miseczką rozmaitości. Widziałam je już kilkukrotnie na zdjęciach i w ofercie paru miejsc, ale nie miałam okazji dotąd spróbować.
Bowlife ma w stałej ofercie cztery kompletnie różne miseczki, których nazwa sugeruje od razu, czego możemy się spodziewać w środku. Każda rzeczywiście jest wypełniona po brzegi i na tyle sycąca, że od razu skojarzyła nam się ze świetną propozycją lunchową.
Zdecydowanie zazdroszczę tym z Was, którzy pracujecie przy pl. Bema lub w okolicach Drobnera/ Dubois, bo macie naprawdę niezły lunch tuż pod nosem.


Dla wszystkich sceptyków bezmięsnego składu powiem, że jedna miseczka ma mięso łososia, więc możecie pozyskać białko i z tego źródła. Jednak szczerze uważam, że miski bezmięsne były znacznie smaczniejsze.
Miseczka Peru (24 PLN) to jeden z moich faworytów. Na spodzie komosa ryżowa wypełnia miseczkę mniej więcej do połowy, a pozostałe składniki, to świetnie zamarynowane tofu, ugotowane jajko, liście szpinaku, rzodkiewka do pochrupania, pieczarki i fenomenalna, zielona soczewica z chilli. Na środek każdego bowla dostajemy pojemniczek z sosem (który rekomendujemy wylać na całość i solidnie wymieszać - jest go akurat tyle, żeby pokryć całą zawartość miski). W miseczce Peru koperkowy sos winegret naprawdę nieźle pasuje i otula wszystko octowo-słodko-ostrą warstwą smaku.

na zdjęciu: po lewej miseczka Peru (24 PLN), po prawej Peru i Tel Aviv (25 PLN)
na zdjęciu: Miseczka Tel Aviv (25 PLN)


Druga pyszna propozycja to miska Tel Aviv (25 PLN) z domowej, własnej roboty hummusem, selerem naciowym i kolorową papryką na ząb, suszonymi pomidorami i mixem sałat oraz kaszą bulgur. Mimo że na pierwszy rzut oka wszystko wygląda dość lekko, to uwierzcie, że można się tym szczerze najeść. Wszystko polejcie sosem pesto z kolendry i macie smaczną, kremową miseczkę o znacznie bardziej aksamitnym smaku, niż poprzednia.

na zdjęciu: miseczka Wroclove (24 PLN)

Trzecia miska w ofercie z pewnością nazwą przyciągnie wszystkich lokalnych patriotów i wielbicieli miasta Wrocławia. Wroclove (24 PLN) to propozycja znacznie słodsza, która zbudowana na niepalonej gryce kryje kawałki gruszki, słodkiego, gotowanego buraka i pomidorki koktajlowe przełamane bardzo dobrym kozim serem, kiełkami, orzechami nerkowca i rukolą. Środek wypełnia pojemniczek z gruszkowym sosem winegret. Przyznam, że ta miska zajęła trzecie miejsce w moim osobistym rankingu. Bardzo lubię połączenie buraka i koziego sera, a niepalona gryka czasami pojawia się i w mojej domowej kuchni, jednak nie do końca całość smakowała mi do ostatniego widelca. Być może to kwestia tej słodyczy, na którą nie miałam tego dnia ochoty. Dla ciekawych tego połączenia może to być jednak świetna propozycja. 

na zdjęciu: po lewej miski Tokyo i Wroclove, po prawej Tokyo (25 PLN)

Ostatnia kompozycja o nazwie Tokyo (25 PLN) została przygotowana z wysokiej jakości mięsa łososia, tego samego, które gości w Seafood Bar&Market. Do tego słodycz mango, spory kawałek bogatego w zdrowe tłuszcze nienasycone awokado, sałatka z glonów wakame, marynowane warzywa i fasolka edamame (którą mogę jeść garściami z solą morską). Całość merdamy z ryżem i sosem wasabi, a smak orientu sam puka do nosa. Zdecydowanie polecam tę propozycję wielbicielom sushi, które dostaniecie w dość niekonwencjonalnej formie i w sumie nie dziwne, z tego, co mówią właściciele Bowlife, że jest to obecnie Wasz najpopularniejszy wybór.


Dla tej grupy czytelników, którzy na myśl o sałatce dostają wstrząsu, pragnę dotrzeć z komunikatem, że buddha bowl to nawet w sumie nie jest sałatka. 😜Jest to dość ciekawa propozycja, którą możemy sobie dopakować praktycznie wszystkim, co lubimy i najeść się zupełnie, aż wyrośnie nam ten buddyjski brzuszek. 
W takie upały, jakie nam obecnie towarzyszą, warto poza piciem wody (pamiętajcie: minimum 2 litry, a w gorące dni to nawet 3 litry płynów dziennie!!!) odżywiać organizm lekko i zdrowo, żebyśmy nie padli z wyczerpania, a Bowlife to niezła opcja w tej sytuacji.
Wakacje to czas chilloutu, więc sio i hop na Słodowa Beach Bar i koniecznie spróbujcie miski Buddy!

⛱⛱⛱

BOWLIFE - Eat Clean
ul. B. Drobnera 5
Wrocław
Słodowa Beach Bar
facebook


-xxx-

Podoba Ci się ten tekst? Podaj dalej. Więcej na naszym Instagramie oraz fanpage’u

Zjadłeś coś dobrego? zostaw po sobie ślad - chętnie to zobaczymy! Nasz oficjalnych hashtag – #zwidelcempowroclawiu

Jesteś restauratorem? Nie byliśmy jeszcze u Ciebie? Napisz do nas na zwidelcempowroclawiu@gmail.com


Share:

0 komentarze