-->

Z Vozillą po Wrocławiu


Końcówka wakacji zawsze była dla mnie nostalgiczna, kiedy byłam dzieckiem.
Nie dość, że pogoda zaczynała kaprysić, poranki były chłodniejsze, a wieczorami już nie było tak przyjemnie i ciepło, to jeszcze wizja rozpoczynającej się szkoły jakoś niespecjalnie mnie cieszyła.
Jednak im starszy człowiek jest, tym bardziej koniec wakacji i w ogóle lata się rozmywa pośród innych obowiązków i już nie wygląda tak smutno.

Dla mnie i Marijki ostatnie dwa tygodnie sierpnia w tym roku były naprawdę świetne i bardzo dobrze je wspominamy. Szczególną przyjemność sprawiła mi nasza współpraca z Vozillą, dzięki której mogłyśmy pojechać do kilku ciekawych miejsc we Wrocławiu i sprawdzić dla Was nie tylko infrastrukturę przygotowana dla tych elektrycznych autek, ale także wyjątkowe na swój sposób gastro miejsca naszego miasta. A przecież o to w Widelcu chodzi!




Nasza pierwsza wyprawa to Nafta Neo Bistro. Vozilla dzielnie zawiozła nas do tajemniczego miejsca i doskonale poradziła sobie w tym nieco industrialnym i nieuporządkowanym środowisku, w którym ukryta jest ta enigmatyczna restauracja. A tego, jak świetnie jechało nam się puściutkim bus pasem!  Cała ulica stała w korku, a my wziuuuum! Tego nie da się opisać - to trzeba przeżyć jadąc Vozillą :P


Jak zwykle wszystko, co przygotowali kucharze w Nafcie, było fenomenalne. Na przystawki  spróbowaliśmy chłodnika z arbuza (15 PLN), sałatki z pieczonymi boczniakami (15 PLN) i gęsich żołądków z kurkami (17 PLN). Myślę, że nikt z Was nie spodziewałby się, że chłodnik z arbuza mógłby być smaczny, a tu proszę jednak był :)
Spośród dań głównych wybraliśmy żółte curry z kalafiorem (26 PLN), faszerowanego bakłażana z marynowanym serem (26 PLN) oraz steka z bawety wołowej z fasolką szparagową (32 PLN) i ponownie żadne z nas nie było zawiedzione.
Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie dopchali wszystkiego ciastem, więc nie dziwcie nam się, że pojawiły się na koniec jeszcze dwa kawałki ciasta czekoladowego z masłem bananowym (15 PLN) i owoce z kremem śmietankowym i kruchymi ciastkami (15 PLN). Żołądki mamy rozciągnięte odpowiednio. 
Naszą poprzednią wizytę w Nafcie możecie przeczytać tutaj: KLIK

na zdjęciu: po lewej sałatka z pieczonym boczniakiem

na zdjęciu: od lewej amuse buche - kiszona rzepa z oliwą, stek z bawet wołowej, gęsie żołądki z kurkami



Ci z Was, którzy obserwują nas na Instagramie wiedzą już, że jest takie jedno ETNO, które ukrywa się w samym środku salonu Mercedes Benz i wbrew pozorom każdy może tam wejść, żeby skosztować kawy. Niech Was nie onieśmielą te wszystkie drogie auta, dodatki dla największych wyznawców motta bez gwiazdy nie ma jazdy i ogólny przepych wylewający się z każdego kąta.
To konkretne Etno jest malutkie i ulokowane na drugim piętrze salonu, a jego oferta jest bardziej klasyczna - nie było możliwości napić się Tonicpresso, ale myślę, że w drodze na lub z lotniska to ciekawa alternatywa dla kawy z lotniskowej kawiarni.


Będąc w okolicy nie mogliśmy sobie odpuścić i nie zajechać po pasikowe kulki serowe 💛💛💛we Wrocław Fashion Outlet. Nowo otwarty lokal Pasibusa prezentuje się świetnie, a zielone elementy z mchu na ścianie subtelnie ożywiają, i tak niezwykle ładną, lokalizację. O świeżutkich, jak serowa kulka, wrażeniach Mariji z zamkniętego otwarcia tego właśnie Pasibusa możecie przeczytać tutaj: KLIK





To chyba była najbardziej ciekawa i beztroska jednocześnie wyprawa Vozillą spośród wszystkich. Mianowicie pojechaliśmy sprawdzić nowe wegetariańskie hot-dogi w IKEA! Ich koszt jest baaaardzo atrakcyjny, bo kosztują 2 złote i kryją w sobie wegańskie klopsiki, które możecie znać z części restauracyjnej IKEA, modrą kapustę i prażoną cebulkę. Są naprawdę niezłe w smaku, choć moje się mocno rozwalały, ale z odpowiednią dawką keczupu wszystko smakuje lepiej :)

Jednak do IKEA nie musicie się wybierać tylko po hot-doga rzecz jasna (choć zachęcam do takiej beztroski choć raz na jakiś czas, od razu można się oderwać od rzeczywistości - smacznie i miło!). Pamiętajcie, że Vozilla oferuje też elektryczne Vany, których możecie znaleźć w mieście aż 10, więc w razie konieczności (lub po prostu ochoty :P) dokonania większych zakupów w IKEA taki van będzie idealny! Koszt wypożyczenia taki sam, jak Vozilli osobowej.




Jeśli przy okazji różnych podróży macie kłopot, czym dostać się na lotnisko, być może Vozilla będzie odpowiedzią na Wasze potrzeby. Jak każdy foodie uwielbiamy z Mariją podróżować kulinarnie (co zresztą widzicie po naszych postach i pytaniach o rekomendacje), dlatego sprawdziłyśmy, jak wygląda sprawa z Vozillą na lotnisku. No i przyznam, że byłam pod lekkim wrażeniem. Sama podróż na lotnisko - jak to jazda samochodem elektrycznym w automacie - super :P



Jednak już przy bramkach wjazdowych zaczynają się czary, bowiem Vozilla ma własną bramkę, przez którą przejeżdża bezszelestnie i praktycznie bez zatrzymania. Bramka otwiera się sama na sygnał, że Vozilla stoi u bram (prawie, jak Koń Trojański, z tą różnicą, że bez podstępu), a na nas czeka wolne miejsce parkingowe w strefie VIP, gdzie bez problemu możemy ją odstawić i fruuuu polecieć w nieznane!


Po powrocie z wakacyjnej przygody z dużym prawdopodobieństwem choć jedna Vozilla powinna na nas czekać na lotnisku gotowa, aby zabrać nas z powrotem do centrum. A przy wyjeździe ponownie miło zaskoczy nas dedykowana bramka wyjazdowa. Cudnie!


W tę przygodę zabrała nas Marijka, która wrocławskie plaże miejskie i pozostałe miejsca do chillowania zna, jak własną kieszeń. Zaufałam jej, a ona pokazała mi świetne miejsca w różnych (czasem odległych od siebie wzajemnie) lokalizacjach. Z parkowaniem nie było kompletnie żadnego problemu - Vozilla nie dość, że ma dedykowane miejsca parkingowe (pomalowane na zielono), to jeszcze spokojnie w strefach płatnego parkowania możecie ją postawić bez ryzyka i opłat (pod warunkiem, że to nie jest jakaś prywatna posesja).



Byłyśmy więc m.in w Opatovice, Odrana, Formie Płynnej, Zazoo, w Basenie i Hot Spocie sprawdzić, jak jest, co tam dają do jedzenia i czy jest coś jeszcze fajnego, czego inni nie mają. Ale o tym lepiej niech opowie Marijka w swoim artykule: KLIK



Być może pamiętacie, jak w marcu tego roku opisywałam naszą wizytę w Wilku Sytym i cichaczem, niby wcale, wspominałam o tym, żeśmy się tam podwieźli Vozillą (KLIK). Tymbardziej było mi miło, kiedy Vozilla odezwała się do naszej widelcowej ekipy z propozycją współpracy letnio-wakacyjnej.

Nie powiem teraz, że polecam Vozillę, bo to wiecie, że polecam. Nie będę przekonywała usilnie, bo kto jest ciekaw i ma żyłkę odkrywcy, to się skusi choć raz.

Cieszy mnie, że wielu z Was z Vozilli już skorzystało, co pokazały nasze ankietki na Instastories, ale dla części z Was prezentowane informacje były zaskoczeniem, więc to fenomenalne, że dowiedzieliście się od nas czegoś nowego.

Instalacja aplikacji Vozilli, potwierdzenie konta i aktywacja trwa zaledwie chwilę, a potem to już czego dusza zapragnie - beach bary, IKEA, Zamek Topacz, weterynarz, wizyta lekarska, rozmowa kwalifikacyjna - wszystko jest bliżej, wygodnie, z klimką, radyjkiem, bez zapachu współtowarzyszy w tramwaju. Jakby luksusowo! Wszystkich szczegółów szukajcie na ich stronie internetowej KLIK i na fanpejdżu KLIK.

Pamiętajcie jedynie, że Vozilla jest bardzo zrywna, więc to nie czas na testowanie tricków z Forzy  Horizon czy NFS :) I proszę.. sprzątajcie po sobie.. nie lubię zbyt często wynosić cudzych śmieci :)

A dla wytrwałych Konkurs! Szczegóły poniżej:



-xxx-

Podoba Ci się ten tekst? Podaj dalej. Więcej na naszym Instagramie oraz fanpage’u

Zjadłeś coś dobrego? zostaw po sobie ślad - chętnie to zobaczymy! Nasz oficjalnych hashtag – #zwidelcempowroclawiu

Jesteś restauratorem? Nie byliśmy jeszcze u Ciebie? Napisz do nas na zwidelcempowroclawiu@gmail.com

Share:

0 komentarze