-->

Panczo Śniadaniownia


Już jakiś czas temu Marija pisała gdzie we Wrocławiu można zjeść śniadanie przez cały dzień (KLIK). W ostatni piątek (31.08) do tego zacnego grona dołączyło nowe miejsce, Panczo Śniadaniownia.
Wybraliśmy się, spróbowaliśmy i... opinie mamy tak podzielone, że aż Katarzynka poprosiła mnie żebym gościnnie napisał co myślę, bo to "po prostu nie jej kuchnia". Zapraszam.


Niedzielne śniadanie jest chyba najważniejszym posiłkiem w tygodniu. Po sobotnich harcach należy zapewnić naszym organizmom godną paszę, by odzyskać siły i móc się zregenerować przed kolejnym tygodniem orania w polu, czy gdzie tam. Tym razem postanowiliśmy z Katarzynką oddać nasz los właśnie w ręce Panczo Śniadaniowni.
Panczo zdobyło moją sympatię i zaufanie już podczas ich urzędowania w 4Hops. Miejscówka przy św. Antoniego również jest obecnie jednym z moich ulubionych wyborów na leniwy lunch w pracy, szczególnie że pracuję tuż za rogiem. Poza tym, Panczo jest jednym z tych miejsc, które nie boją się wegan i wegetarian i mają dla nas szeroką ofertę, która nie odbiega różnorodnością czy jakością od tej "normalnej" czyli z padlinką ;) Mając to wszystko na uwadze mój entuzjazm i nadzieje wobec Śniadaniowni były na wysokim poziomie.



Pierwsze co rzuca się w oczy, nawet jeśli jedynie przechodzimy obok lokalu, to wystrój. Moim zdaniem jest wyjątkowy, nieco krzykliwy i neonowy, ale przez to wygląda świetnie! Wszystkie te róże, zielenie, żółcienie i niebieskości są połączone z klasą i tworzą energetyzującą atmosferę, która budzi do życia już na sam widok. W końcu jesteśmy w śniadaniowni!
Mimo że nie ma tam ogródka, na zewnątrz czekają fotele, na których można klapnąć z burrito w ręku czy też w oczekiwaniu na zamówienie. Po wejściu wita nas kierowniczka sali, która pomaga znaleźć wolne miejsce. Kilka stolików mają poukrywanych tak, że nie widać ich od wejścia, więc jeśli odstrasza Was tłum wewnątrz, to i tak warto zajrzeć i zapytać czy przypadkiem nie ma jakiegoś wolnego stolika ;). Zamówienia składamy przy barze i tam dostajemy duży, zielony liść z numerem zamówienia, dzięki niemu też kelnerki czy kelnerzy będą mogli nas potem odnaleźć (tak jak w Panczo).

na zdjęciu koktajle: po lewej Frambuesa (13 PLN), po prawej Rojo (13 PLN), na środku duży, zielony liść.

W menu znajdziemy przede wszystkim pozycje wytrawne. Okazuje się, że w Meksyku śniadania nie są jedzone na słodko, a tradycyjnie rano jada się ewentualnie owoce i pije świeże soki lub koktaile owocowe w ramach dodatku. Zakładam, że stąd w menu Panczo Śniadaniowni jedynie 2 pozycje słodkie. Na całe szczęście mieliśmy tego dnia ochotę na słone śniadanie więc nie byliśmy zawiedzeni.


Katarzynka wybrała Huevos Rancherros (16 PLN) czyli jajko sadzone podane na 2 tortilkach z guacamole, pastą pomidorową (pomidorami rancherros), pastą z czarnej fasoli i sosem cheddar. Okazuje się, że ta pozycja (swoją drogą pierwsza w menu) jest odzwierciedleniem późnego śniadania meksykańskiego farmera. Tradycyjnie podawane właśnie w formie sadzonego jajka podanego na kukurydzianej tortilli z frijoles refritos (pastą ze smażonej czarnej fasoli), pico de gallo (pokrojonymi pomidorami z czerwoną cebulką, chilli, sokiem z limonki i kolendrą) i awokado (w plastrach lub w postaci guacamole). Trzeba przyznać, że samo danie zostało odwzorowane wiernie i było smaczne, ale żaden farmer (ani nawet Katarzynka) niestety by się nim nie najadł (może warto rozważyć dorzucenie drugiego jajka za parę złotych więcej?).


Szczególnie blado wypadło ono na tle mojego zamówienia czyli Deski Panczo Smaków (18 PLN) z dodatkowym jajkiem sadzonym (4 PLN). Na taką deskę składają się 2 bułeczki drożdżowe i 4 pasty/dodatki podawane w mini słoikach. Bułki to amerykańskie "slidery" (takie jak w White Castle XD). Są lekkie, z delikatnie chrupiącą skórką, trochę słodkie i wyraźnie maślane  powiedziałbym, że w punkt. W słoiczkach było wspomniane już wcześniej pico de gallo (świeże i soczyste), pasta z czarnej fasoli (cięższa w smaku, fasolowo-dymna, zdecydowanie najlepsza spośród wszystkich, taki meksykański hummus), pasta ze słodkiej kukurydzy (delikatnie pikantna i słodka) i guacamole (dobre, ale na mój gust brakowało w nim pomidorów i kolendry i było za mocno zmielone, dopiero w połączeniu z pico de gallo zmieniło się w naprawdę pyszne).
Jajko sadzone było dobrze zrobione, żółtko płynne, białko ścięte, okraszone oczywiście kolendrą, mniam! Do śniadania dobraliśmy sobie też koktajle Rojo i Frambuesa (oba po 13 PLN), które były bardzo smaczne. Pierwszy zdecydowanie słodki, drugi kwaśny. Bardzo ciekawe było wykorzystanie kaszy jaglanej w koktajlu Frambuesa, coś czego nie próbowaliśmy wcześniej i obojgu nam zasmakowało.


Reszta menu składa się głównie z quesedilli i śniadaniowego burrito czyli wszystkiego co kochamy z Panczo z dodatkowym śniadaniowym twistem. Zupełnie nową opcją są slidery, które wskakują na mój widelec przy najbliższej okazji. Warto też wspomnieć, że po 12 wjeżdża popołudniowe menu z pozycjami prosto z klasycznego menu Panczo więc i tu można się posilić (napchać, a potem dumnie zdychać) Big Ass Burrito czy Panczo Tacosami, klasa! Do tego Panczo Śniadaniownia jest pets friendly, przyjęli naszą Pannę Minię z otwartymi ramionami i napoili, dziękujemy!


Czy ta amerykańska interpretacja meksykańskich śniadań w polskim wydaniu mnie przekonuje? Jak najbardziej! Może nie jestem wielkim znawcą tej kuchni, ani żadnej innej, jeśli już o tym mówimy, ale ostatnie 2 lata życia z Widelcami nauczyły mnie wiele, i mogę się na pewno wypowiedzieć chociażby w kwestii tego, jak odnajduję Panczo Śniadaniownię na wrocławskim gastro-gruncie.
Otóż jest to powiew świeżości, ciekawy koncept, który we wprawnych rękach może wyewoluować w ważną pozycję na gastronomicznej mapie Wrocławia. Trzymam kciuki i na pewno wrócę nie raz, a jeżeli Wy jeszcze nie jesteście fanami kuchni tex-mex, przygodę z nią polecam zacząć od śniadania.


PANCZO ŚNIADANIOWNIA
Wita Stwosza 13


-xxx-

Podoba Ci się ten tekst? Podaj dalej. Więcej na naszym Instagramie oraz fanpage’u

Zjadłeś coś dobrego? zostaw po sobie ślad - chętnie to zobaczymy! Nasz oficjalnych hashtag – #zwidelcempowroclawiu

Jesteś restauratorem? Nie byliśmy jeszcze u Ciebie? Napisz do nas na zwidelcempowroclawiu@gmail.com

Share:

0 komentarze