-->

Olszewskiego 128 - Restaurant Week 2018 Jesień


Tej jesieni postawiłyśmy z Mariją na wrocławski fine dining podczas Restaurant Week, dlatego czym prędzej donoszę o naszej wizycie w restauracji Olszewskiego 128.
Menu jesiennej edycji tegorocznego festiwalu możecie zobaczyć poniżej:



Przy okazji tej konkretnej wrocławskiej restauracji nie sposób nie wspomnieć, kim jest szefowa kuchni. Katarzyna Daniłowicz to zwyciężczyni 4. edycji programu telewizyjnego TOP CHEF. Dodajmy, że pierwsza kobieta, która wygrała ten program. Razem z Bogumiłem Mroczko jest współwłaścicielką Restauracji Olszewskiego 128, a serwowane tam menu wyróżnia się sezonowością i tradycją podaną w nietuzinkowy i zaskakujący sposób. Przychodząc tam bądźcie nastawieni na poszukiwanie ciekawych smaków, nieoczekiwanych połączeń na talerzu, ciekawych tekstur i emocji. Po takim wstępie myślę, że jesteście gotowi na więcej. 






Na rozpoczęcie uczty otrzymałyśmy amuse bouche w postaci sera koziego z musem z malin, miodem z lawendą, tłuszczem kakaowym, rukolą i pudrem z hibiskusa. Powiem jedynie, że to maleństwo rozpoczęło falę smaków. Niby niepozorne, a tylu kontrastów, ile w tym upakowano, nie ma w niejednym pełnym daniu w innych lokalach.


Opcja mięsna:
Przystawka - śledź/ koper/ ogórek/ chrzan/ jabłko - dodatki idealnie zbalansowały intensywny smak śledzia. Dekoracyjny czips z ziemniaka był przepyszny, a sama przystawka była bardzo delikatna, a nawet pokusimy się o stwierdzenie, że była aksamitna. Agata, która towarzyszyła nam w degustacji powiedziała, że śledź był świetnym preludium do dalszej podróży kulinarnej. Zatem płyniemy dalej.
Danie główne - boczek wieprzowy sous-vide/ śliwka/ seler/ gryka - choć bardzo tłuste i z początku dość niepozorne z wyglądu, kupiło Mariję od razu. Można by pomyśleć, cóż to za sztuka, podać takie  'zwykłe' danie w restauracji znanej z fine diningu. A jednak! Niech Was nie zwiedzie to, co widzicie - danie jest bardzo sycące i nieoczywiste smakowo. Smakuje inaczej, niż wygląda - jest bardziej wysublimowanie. Marija mówi, że rewelacja.
Deser - ciepłe ciasto daktylowe/ solone toffee z brandy/ lody waniliowe z baileysem - to bardzo jesienna, może nawet nieco świąteczna propozycja, która świetnie zamyka menu mięsne. Ciasto jest przyjemnie słodkie, ze słonymi akcentami. Dla tych, którzy zawsze mają półeczkę na deserek, zdecydowanie spełni oczekiwania.




Opcja wege:
Przystawka - tajska sałatka z warzywami/ tofu/ żel curry/ kolendra - otwarcie miała mocne, bo dość pikantne. Jednak po chwili wszystko się uspokoiło i delektowałam się drobniutko pociętymi warzywami, niezwykle intensywnym żelem curry i fantastycznym tofu. Ekspandowany brązowy ryż dodawał czegoś dymnego do całości. 
Danie główne - kalafior/ czarna soczewica/ czerwona cebula/ daktyle/ jabłko - wywołało u mnie tylko większe skonsternowanie, bowiem nie wszystko smakowało tu tak, jak było mi znane. Jabłko, jak nie jabłko. Kalafior w dwóch odsłonach również inaczej. Soczewica za to na szczęście była taka, jak ją znałam. Danie to na przemian było słodkie, by zaraz zaatakować kwaśno i uspokoić mnie na słono. Prawdziwy festiwal smaków. Ale już wyprowadzam z zagubienia. Było bardzo dobre.
Deser - biszkopt/ mleko/ śliwka/ lody chlebowe - i tu nie spodziewajcie się łatwego zadania. Wszystko tu bardzo do siebie pasuje, ale mąci w głowie zestawieniami i teksturami. Deser dla lubiących dziwne (trzeba to nazwać po imieniu) smaki.





Abyście dokładnie zrozumieli, co chcę powiedzieć, zacytuję tu Krytykę Kulinarną, czyli Magdę Grzebyk, która przy okazji wizyty w jednej z restauracji warszawskich w wywiadzie dla NaTemat.pl powiedziała: Wizyta w restauracji tego typu i kultywowanie fine diningu nie ma nic wspólnego z zaspokajaniem fizjologicznej potrzeby. Aby docenić fine dining potrzebne jest nie tylko wyczucie smaku, ale i umiejętność dostrzeżenia wszystkich jego składowych. Należy potraktować to jak doświadczenie zmysłowe, a nie akt najadania się.
Olszewskiego 128 oferuje zaskakujące połączenia smakowe. Jabłko, jakie znacie z ogródka babcinego pojawi się tu w innej odsłonie. Śledź zaskoczy aksamitnym obliczem, a seler będzie smaczny nawet dla takiego sceptyka, jak Marija. Jeśli bywacie w restauracjach sporadycznie, a podczas Restaurant Week oczekujecie zachowawczej kuchni, dużych porcji i może niekoniecznie finezji, to proponuję jednak wybrać coś innego. Jeśli zaś potraficie (lub chcecie) się prawdziwie rozsmakować, uruchomić kubki smakowe i dostać po twarzy prawdziwym tsunami smaków, to koniecznie zróbcie tu rezerwację.
na zdjęciu: lody świerkowe. Brzmią tak, jak smakują. Świerkiem.
🌲O tegorocznej, jesiennej edycji festiwalu Marija napisała tutaj: Restaurant Week 2018 - edycja jesienna.
🌲Rezerwacji możecie dokonywać w tym miejscu: wyszukiwarka rezerwacji Restaurant Week
🌲Festiwal trwa od 17-31 października w prawie 350 restauracjach w całej Polsce!
🌲Restaurant Week to trzydaniowe doświadczenie kulinarne, w stałej cenie 49zł za osobę. We Wrocławiu w festiwalu bierze udział ponad 20 restauracji, więc z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie!


RESTAURACJA OLSZEWSKIEGO 128
ul. Karola Olszewskiego 128
Wrocław


Share:

0 komentarze