-->

TAKI Ramen


Ramenów nigdy dość, dlatego wieść o nowo powstającym lokalu z ramenami ucieszyła zapewne nie tylko mnie, a obecność w ofercie ramenu wegetariańskiego jeszcze mocniej zachęciła nas do wizyty. 

Jakoś tak wyszło, że więcej ramenów miałam okazję spróbować w Warszawie, niż we Wrocławiu, a najlepszy do tej pory znalazłam w Vegan Ramen Shop (o którym piszę w Subiektywnym przewodniku po Warszawie). Oczekiwania zatem były spore. Jak poszło?


Ulica Nowowiejska zyskała ostatnio pysznego kebaba od chłopaków z KEBZ, który z nowoczesnym twistem proponuje znane tureckie danie. W połowie września swój lokal otworzył również TAKI Ramen. Okolica zyskała zatem przynajmniej dwa powody, żeby się tam wybrać.
TAKI Ramen to niewielkie miejsce, ale ilość stolików jest wystarczająca na jednoczesną konsumpcję dla kilkunastu osób. Wnętrze jest niezobowiązujące, raczej nowoczesne, z blachą falistą i grafitti na jednym fragmencie ściany, a z drugiej zaś z ładną ilustracją wielkiej fali.
Uprzedzam jednak, że w lokalu nie ma toalety dla gości. W kąciku znajduje się umywalka, która pozwoli na umycie rąk przed/po jedzeniu, jednak nie będziecie mogli skorzystać z toalety w innym celu, bo jej nie ma.



Cenowo TAKI Ramen oscyluje wokół 30 PLN, rameny kosztują od 28-32 PLN, a bułeczki Bao (które również w trzech wariantach są dostępne) w zestawie trzech kosztują 28 PLN, a pojedynczo po 10 PLN każda. 
Do wyboru mamy pięć ramenów, spośród których trzy są na wywarze wołowo-wieprzowym, jeden na grzybowym i jeden na warzywnym. My wybraliśmy TAKI WEGE (28 PLN) oraz TAKI SHOYU (29 PLN).



TAKI WEGE ramen wegetariański to bulion grzybowy, podany ze smażonym tofu, pieczonym batatem, edamame, grzybami shiitake i shimeji. Sam bulion był naprawdę smaczny, mocno grzybowy, lekko (delikatnie) pikantny, odpowiednio słony i gęstszy - nie taki klarowny, jak ten wołowo-wieprzowy oraz ten znany z PANda Ramen. Ilość dodatków w miseczce była odpowiednia i wystarczyła do samego końca, więc nie zostaliśmy z samym płynem w miseczce po zjedzeniu dodatków. Edamame w zasadzie dodały tylko tekstury i czegoś chrupiącego 'pod ząb'. Problem jednak pojawił się z kolejnymi składnikami. 
Tofu było zbyt słone i w połączeniu z bulionem stawało się nieznośne, a fakt podania go w dwóch sporych kawałkach może niektórym przeszkadzać w poradzeniu sobie pałeczkami. Może warto go pokroić?
Batata oboje dostaliśmy półtwardego, przez co na początku pomyliliśmy go z marchewką i sądziliśmy, że tak chrupiąco ma zostać, ale kiedy dobrnęliśmy do kawałka idealnie upieczonego, zaczęliśmy się zastanawiać, jak miało być.
Przy wyborze ramenu zbyt wielkiego pola do popisu nie miałam, toteż nie skupiałam się za bardzo na składzie, ale nie ulega wątpliwości, że grzybków shimeji próżno było u nas szukać (choć na zdjęciu w menu są obecne), a niestety informacji o braku składnika (i ewentualnej możliwości wyboru czegoś w zamian z powodu braku) od obsługi nie otrzymaliśmy. Klops. Grzybki shiitake obecne w naszych miseczkach, poza tym, że były kompletnie zimne, zaskoczyły nas mile swoją słodyczą, która ciekawie korespondowała z bulionem.
Makaron zaś, wydaje się, że otrzymaliśmy w dwóch wersjach, jedna mocno rozgotowana i druga nieco jędrniejsza, obie splątane w miseczce w ilości wystarczającej. Wolałabym jednak, żeby makaron pozostał jędrny w całości.



TAKI SHOYU to bulion wołowo-wieprzowy z sosem sojowym, podany z długo pieczonym chashu, marynowanym jajkiem, grzybami shiitake, pędami bambusa i porem. Opierać się będę na opinii osoby, która go zjadła (bo ja przecież niemięsna). Zatem Adaś donosi, że wywar mu smakował, bo był odpowiednio słony, przyjemnie mięsny i klarowny. Ramen był mocno tłusty i wystarczająco pikantny, również dzięki dodatkowi ostrej papryczki w plasterkach. Pędy bambusa dodawały chrupkości, a niezwykle drobno pokrojony por przyjemnie wzmacniał smak bulionu - Adaś żałuje, że nie było go odrobinę więcej. W tym ramenie także znajdziecie grzybki shiitake. Zdecydowanie ilość podanej porcji była wystarczająca i nawet trochę Młodego pokonała, ale na koniec stwierdził, że zupka była sycąca, tłuściutka i smaczna. 



🍜Porównując wersje ramenu grzybowego, które jadłam, wygrywa warszawski Vegan Ramen Shop. Ten z TAKI Ramen jest mocno grzybowy, ale nie tak intensywnie. Niemniej nie ulega wątpliwości, że smaczny. Naprawdę.
🍜Ilość dodatków w środku jest spora, co pozwala na zjedzenie zupy z zawartością do końca, a nie siorbanie samego płynu. Plus.
🍜Porcja jest spora i biorąc pod uwagę ilość dodatków (i ich różnorodność) uważam, że cena jest odpowiednia. Mnie ta porcja pokonała i musiałam poprosić o pudełko na wynos. Nie ma z tym problemu - kosztuje 2 złote, a pakowaniem ramenu zajmujecie się sami (taki mają zwyczaj).
🍜Nasze zamówienie zostało przygotowane bardzo szybciutko. Przyszliśmy do pełnego lokalu, ale sprawnie zwolniło się miejsce, a zaraz za nim przyszły nasze buliony. Szybko też przemiły chłopak zajął się porządkowaniem stolika po poprzednikach. Bardzo miło. 
🍜Makaron mógłby być mniej lepki i rozgotowany. Byłoby znacznie przyjemniej.
🍜Plusik od Michała za pikantny bulion wege. Po dodaniu srirachy, dostępnej na stołach, poziom ostrości został osiągnięty idealnie.
🍜Żałuję, że nie ma dodatkowych przystawek/przekąsek możliwych do zamówienia oprócz ramenu. Nie jestem fanką bao, więc w zasadzie zostaje mi sam ramen. To nie jest zarzut. Po prostu byłoby miło.
🍜Z pewnością przyjdę jeszcze spróbować ramenu TAKI MORSKI (na wywarze warzywnym), w którym wymienię łososia na coś innego (niemięsnego). Jednak zarówno ja, jak i wy, musimy jeszcze poczekać kilka dni, ponieważ ekipa TR zmienia recepturę. Jestem ciekawa, czy warto będzie czekać.
🍜Zaraz po otwarciu mogą się rzecz jasna zdarzać wpadki, dlatego z przyjemnością przyjdziemy ponownie. Wam także polecam sprawdzić TAKI Ramen. Kto wie, może ich propozycja przypadnie Wam do gustu?



🍙🍘🍙
TAKI RAMEN
ul. Nowowiejska 94
Wrocław

Share:

0 komentarze