-->

Czego nie robię jedząc poza domem


Hej Widelczyki!

Pewnie niewielu z Was, którzy czytają Widelca wie, że pracowałyśmy z Marijką w gastro przez pewien czas i doskonale wiemy, co to znaczy oparzyć się olejem lub opiekaczem, czy kończyć zmianę późnym wieczorem po 12-tu godzinach, żeby raniutko znowu meldować się na kuchni. Właśnie tam się poznałyśmy, więc w sumie nie zamieniłabym tego czasu na inny. Dzięki temu wiem także, czego nie robić jako klient. Dziś chciałabym się tym z Wami podzielić.

Będąc po drugiej stronie lady, po stronie obsługi, spotkałam wielu ludzi. Niektórzy byli obrzydliwi, inni znowu bardzo uprzejmi i wyrozumiali. Są stali klienci i osoby przypadkowe. Są celebryci i osoby zupełnie do nikogo niepodobne. Każdą trzeba obsłużyć tak samo, z uśmiechem i chęcią pomocy, jeśli jest potrzebna. Czasem jednak wszystko opada i więdnie..


1. Nie płacę banknotem z Jagiełłą za gumę do żucia, tylko po to, żeby rozmienić pieniądze na drobne.
Serio, spotkałam się wielokrotnie z typem to twój zasrany obowiązek, żeby mi wydać resztę, nie wydasz mi ze stówy, to mam jeszcze banknot dwustuzłotowy. Zobaczymy, co wtedy zrobisz. I stoi taki nadąsany i czeka, aż mu wydam resztę za to espresso. Kartą skurczybyk nie zapłaci - bo nie! Litości..


2. Nie zostawię totalnego nieładu na stole, bo komuś płacą, żeby to posprzątać.
Uważam, że czystość stolika, przy którym siedziałam, świadczy też pośrednio o mnie. Zdarzają się czasami takie prosięta prosto z chlewu, że to się w głowie nie mieści. Syf to wtedy najładniejsze określenie. Zwykle, kiedy jestem w restauracji, po skończonym posiłku składam naczynia na siebie w jedno miejsce, a jeśli zostawiłam jakieś okruszki - to je po prostu zmiatam na rękę i wrzucam na talerzyk. Takie stoliki obsłudze łatwiej się sprząta i kolejni goście będą mieli swój stolik gotowy dużo szybciej. Te okruszki to może być już przeginka - wiem, ale ja jestem #cleaningnazi.

3. Nie przyjdę prosić o wymianę napoju/dania, bo było złe, kiedy już całe zjadłam.
Serio.. stop cebulactwu. Widzisz, że zamówiłeś pierogi ruskie ze śmietaną, a dostajesz z cebulką, i w dodatku gryczane, to kutwa powiedz to od razu, a nie wpychasz w siebie nie to, co zamówiłeś i dopiero idziesz z żądaniem wymiany. O losie! Pomyłki się zdarzają (wiem, bo średnio co drugie moje zamówienie jest źle przygotowane), więc powiedz o tym od razu, a nie liczysz na darmową dokładkę.

4. Jeśli już jestem niezdarą i coś rozlałam, to proszę o pomoc. Od razu.
Powiedzmy sobie szczerze, nawet najlepszym zdarza się coś rozwalić czy rozlać. Jeśli ten najgorszy dzień w Twoim życiu nadszedł i okazało się, że jesteś niezdarną ciapą - poproś obsługę o pomoc, jeśli sam sobie nie radzisz. Nie zostawiaj tej brei na podłodze, nie zamiataj jej butem pod krzesło. Tobie się upiecze, ale przyjdzie ktoś inny i obsługa dostanie bęcki, a mogła nawet nie wiedzieć o tej przykrej, ukrytej niespodziance.

5. Masz problem z zamówieniem - powiedz to od razu.
Trochę podobne, do punktu numer trzy, ale jednak inne. Jeśli mam problem z zamówieniem, bo dostałam złe danie, mam włos w pizzy (true story) albo ilość soli idzie w konkury z magazynem w Wieliczce - mówię od razu - wtedy obsługa może zadziałać. Nie bawię się w anonimusa marudę w Internetach i nie kutwuję na lokal w komentarzach na Google. Miejcież odwagę i dajcie feedback od razu. To się docenia.

6. Doceniam pracę i wynagradzam dobry serwis.
Jeśli ktoś dobrze wykonuje swoją pracę, bo przyjął prawidłowo zamówienie, zagadał, poradził, zainteresował się, czy wszystko jest w porządku, uśmiechnął się i jeszcze na koniec zadbał o czystość na stoliku, to naprawdę warto to docenić. Praca kelnerska nie jest taka łatwa, jak się wydaje, a wynagrodzenia wciąż nie są odpowiednie, więc te 10% od rachunku się należy. Pamiętajcie, karma wraca.
W przypadku złej obsługi - albo zostawiam niewielki napiwek, albo nie ma go wcale (jeśli ktoś naprawdę przegiął). W drugą stronę to też działa.


7. Nie usiądę w tej części sali, która jest już posprzątana, bo stolik jest ładniejszy.
Wiecie.. nie ma naprawdę bardziej niemiłej rzeczy, niż kiedy klient wybiera stolik w posprzątanej, i wyraźnie zaznaczonej do zamknięcia, części sali. To już jest świństwo. Nie róbcie tak.

8. Nie wejdę na pięć minut przed zamknięciem i rozsiądę się, jak kura na jajku.
Każdy ma prawo skończyć pracę o rozsądnej porze bez wymuszania niechcianych nadgodzin. Jeśli wchodzę np. do kawiarni i zostało 10 minut do zamknięcia, to zamówię kawę, ale na wynos. Nie ma nic gorszego, niż klient, który siedzi po zamknięciu i znosi nam jajko na fotelu, a my nie możemy dokończyć sprzątania i zamknąć lokalu.

Są też takie zachowania, które powodują, że wychodzę lub nigdy więcej nie wracam do restauracji, ale może o nich kolejnym razem.
Tymczasem dzięki za poświęcony czas i pamiętajcie - nie zapominajcie myśleć, kiedy jecie poza domem! Obsługa to też człowiek :)

-xxx-

Podoba Ci się ten tekst? Podaj dalej. Więcej na naszym Instagramie oraz fanpage’u

Zjadłeś coś dobrego? zostaw po sobie ślad - chętnie to zobaczymy! Nasz oficjalnych hashtag – #zwidelcempowroclawiu

Jesteś restauratorem? Nie byliśmy jeszcze u Ciebie? Napisz do nas na zwidelcempowroclawiu@gmail.com

Share:

2 komentarze

  1. Niestety nie moge sie ze wszystkim zgodzic. Jak mozna zostawiac napiwek za kiepska obsluge? Ogolnie napiwki to jakis dziwny wynalazek. Praca powinna byc odpowiednio oplacana przez pracodawce, a nie "nalezy sie 10%". Ludzie w wielu miejscach pracuja rownie ciezko i zadnych napiwkow nie dostaja (chocby pracownicy fast foodow). Co do zglaszania problemow to niestety ludzie tego robic nie beda poki nie zmieni sie mentalnosc obslugi i wlascicieli lokali. Ile razy obracano kota ogonem zeby mnie zniewazyc albo wskazac, ze to ja robie problemy, bo "nikt inny sie nie skarzy", nawet jak przewinienie bylo ewidentne. Traktowano mnie jak naciagacza, a po prostu nie dostarczono mi zamowienia zgodnego z umowa. 90-95% przypadkow czlowiek sie naslucha przykrych rzeczy. Po co ma to robic? Jak napisze w Internecie to przynajmniej nie musi w twarz patrzec tym ludziom. Inna rzecz, ze w Internecie nadal beda nas obrazac, czesto przez personalne wycieczki, nie odnoszac sie do zarzutow odnosnie jedzenia.

    OdpowiedzUsuń

  2. Wiesz, od tego, czy zostawię napiwek, zależy jak kiepska była obsługa, bo mogły się zdarzyć wpadki poważne, a mogły być to jedynie niedociągnięcia. Polska nie ma wykształconej kultury napiwkowej, a znowu w USA czy, żeby nie szukać daleko, w Wielkiej Brytanii, gospodarka stoi na drobnych usługach i tipach. Tam brak napiwku jest złą praktyką i jest postrzegane negatywnie. Wręcz wymaga się, żeby był, mimo że na przykład wynagrodzenie takiej osoby też nie należy do najniższych. Uważam, że taka forma docenienia czyjejś pracy jest jak najbardziej na miejscu.
    Co do podejścia obsługi na informację zwrotną - wychodzę z założenia, że jeśli ktoś mnie pyta, jak było, to odpowiadam szczerze. Jeśli się krzywi na moje konstruktywne uwagi, to mówię mu wprost, że po to mnie pyta, że chce wiedzieć, więc mówię szczerze. Środowisko gastronomiczne też musi się nauczyć otwartości na krytykę, pod warunkiem, że jest merytoryczna.

    OdpowiedzUsuń