-->

KEBZ czy Kebab Lab?



Czy nadeszła moda na kebaby? Nie wiem.
W pewnym momencie konsumenci we Wrocławiu (ale i nie tylko rzecz jasna) zaczęli szturm na lokale oferujące burgery, potem były lody naturalne, teraz szaleją za ramenami, ale wydaje mi się, że równolegle swoje miejsce chce zagospodarować kebab. Kimże ja jednak jestem, żeby identyfikować trendy. Ja tylko poszłam zjeść kebsika.
Dodam jedynie, dla wszystkich zainteresowanych #grammarnazi, którzy podniosą lament, że kebap, a nie kebab, iż zapraszam do Poradni Językowej PWN do prof. dr hab. Mirosława Bańko, już on Was nauczy elastyczności językowej (KLIK), so just cut it out!

Nie przedłużając. Wybralim się na kebaba. Dwa roślinojady i jeden (niby) po właściwej stronie mięsnej barykady. Dla zaspokojenia własnej ciekawości, ale i dla Was drodzy czytelnicy, porównaliśmy jednego popołudnia dwa lokale oferujące tą turecką potrawę.


KEBZ oferuje cztery formy podania kebaba. W czarnej bułce, w tortilli, na talerzu i w boxie (box w dwóch rozmiarach). Oprócz boxa, wszystkie trzy pozostałe opcje są dostępne w wersji mięsnej (uda z kurczaka), warzywnej i z falafelem (z ciecierzycy i bobu). 




Ceny kebabów są w przedziale od 10 PLN (mały box z mięsem - 100g mięsa) do 21 PLN (talerz z mięsem - 210g mięsa). Do wyboru mamy również dodatki w postaci frytek (5/7 PLN), panierowanej mozzarelli (7 PLN) lub dodatkowej porcji mięsa (6 PLN).

Wypełnienie KEBZa jest w mojej ocenie bardzo ciekawe (nie tak oryginalne, jak frytokebab w Nynku, ciekawe w innym (smacznym) kierunku). Znajdziemy tam bowiem sałatę, pomidory z drobno posiekaną cebulką i miętą, przepyszny twarożek z ogórkiem i szczypiorkiem (który mogłabym jeść łyżkami) i cieniutko pokrojone, grillowane warzywa. Nie krzywcie się na to połączenie smaków, bowiem tworzy to świetny miks, który zaskarbił sobie moje serce od razu. Swój wybór możecie jeszcze podkręcić sosami - jest klasyczny czosnek, łagodny, BanChilli i ostry.


Spójrzcie na zdjęcie porównujące moją dłoń z otrzymanym kebabem. Dodam, że jest to jeden kebab przekrojony na pół (sic!) w cenie 17 PLN (opcja z falafelem). Do tego zamówiliśmy jeszcze duże frytki (7 PLN), które były spoko - klasyczne, cieniutkie, takie, które uwielbia cały świat, dzięki dwóm żółtym łukom. Niestety szybko straciły temperaturę, smak i zrobiły się nieprzyjemnie ciągnące.

Na docenienie zasługuje też lokal KEBZa. Wchodząc wita nas (oprócz naklejki Widelca na drzwiach wejściowych 💜) przyjemna muzyka, dobrze klimatyzowane wnętrze i ciekawy wystrój utrzymany w chłodnych kolorach (które wspiera KEBZowy neon). Trzeci degustator (nazwijmy go Hajpbestią) powiedział, że gdyby lubił pracę z ludźmi, to chciałby tam pracować dla dobrej muzyki. Przekonałam Was, wiedziałam.


Kebab Lab to kolejny pomysł właścicieli Wartburgera, który zastąpił Wartburgera Wege w lokalu przy Curie-Skłodowskiej 15. Mam nadzieję, że właściciele nie będą mieli mi za złe, że zdradzę małą ciekawostkę na temat nazwy. Otóż Kebab Lab dlatego tak się nazywa, że nawiązuje do imienniczki ulicy, przy której znajduje się lokal. Wszakże Maria Skłodowska-Curie nieodłącznie kojarzy się z laboratorium, dlatego mamy Kebab Lab. :)


W Kebab Lab mamy do wyboru trzy formy podania kebaba. Jest lawasz, pita i kubełek. Znacznie  więcej możemy podziałać w kierunku wyboru mięsa. Dostępne są: kurczak, wołowina i baranina, a w wersji wege ser halloumi. Wsród dodatków są w tej chwili grubo ciosane fryty. W zależności od upodobań możecie zdecydować się na wersję mięso+warzywa lub samo mięso.

Najmniej w Kebab Lab zapłacimy za opcję kurczak+ warzywa (12 PLN), a najwięcej będzie nas kosztował kubełek z baraniną, opcja halloumi+warzywa lub baranina+warzywa (wszystkie po 18 PLN). Fryty są za dodatkowe 6 PLN, a w kubełku są już niejako w zestawie w środku.

Obok głównego składnika dostaniemy jeszcze sałatę lodową, pomidory i marynowaną, czerwoną cebulę. Całość zamyka wybrany sos: łagodny, czosnkowy, ostry lub miętowy.



Porcja jest znacznie mniejsza, porównując ją do KEBZowej. Ilość warzyw jest niewielka, co ma się przekładać na większą ilość mięsa/sera halloumi. Ser naprawdę był pyszny - dobrze podgrzany, niezbyt słony (jak czasami się zdarza) i w sporej ilości. Mięso wołowe jednak naszej Hajpbestii nie posmakowało - to znaczy niedobre nie było (tak mówił), ale porównując do mięsa, które otrzymujemy w Wartburgerowych bułach, było znacznie słabsze smakowo. Ilość mięsa też w naszej ocenie nie była na tyle duża, żeby to docenić. Dość powiedzieć, że po zjedzeniu propozycji z Kebab Lab i krótkim spacerze spod sedesowca do KEBZa byłam już głodna (sic!).

Lokal Kebab Lab jest malutki - miejsc siedzących jest zaledwie kilka (plus więcej na zewnątrz, jeśli komuś nie przeszkadza temperatura), więc raczej jest przystosowany do zamówienia i wyjścia (przynajmniej w czasie zimy).


Podsumowując obie wizyty:

PORCJA: KEBZ pod tym względem wygrywa. Nie tylko dlatego, że dostajemy ogólnie większą porcję, ale stosunek ceny do otrzymywanych dodatków i całości kompozycyjnej jest korzystniejszy, niż w Kebab Lab. Z drugiej jednak strony (wiedząc to od właścicieli) w Kebab Lab cena za halloumi i baraninę jest wyższa z powodu jakości podawanego produktu - słowem dobra jakość składnika głównego podnosi cenę całego produktu. Wybór należy do nas.

CENY: cenowo oba miejsca są do siebie dość zbliżone. Najmniej zapłacimy ok. 10-12 złotych, a najwięcej 18-21zł. Zależy, co wybierzemy do środka i na jaki rozmiar (np. boxa w KEBZ) się zdecydujemy. Jeśli znaczenie dla Was ma proporcja ceny do ilości, to w KEBZ porcja jest znacznie większa, za mniejsze pieniądze. My płacąc 17 PLN za KEBZ z falafelem dostaliśmy dwa razy większą porcję, niż w Kebab Lab za 18 PLN opcję z serem halloumi.

ZAWARTOŚĆ kebaba: Moim zdaniem KEBZ oferuje ciekawsze wnętrze. Dla wielbicieli nieprzekombinowanych, prostych propozycji Kebab Lab zdecydowanie powinien być pierwszym wyborem, ja jednak stawiam na świeże, lekkie i nietuzinkowe (o ile tak mogę powiedzieć) połączenie serka, ogórka, pomidorów z miętą i sałaty w KEBZ. W Kebab Lab na uznanie zasługuje przepyszny  ser halloumi. Niestety podczas naszej wizyty dwie na trzy porcje miały zbyt dużo cebuli, wobec i tak niewielkiej ilości dodatków, co odbiło się (dosłownie) lekką niestrawnością.

LOKAL: Ciężko tu porównywać wielkość lokalu - jest to bezcelowe, warunki lokalowe są takie, a nie inne. Mogę natomiast odnieść się i docenić KEBZ za fajną, luźną atmosferę, dobrą muzykę i naklejki "wychowani na kebabie". Koncept KEBZa wydaje się być bardziej kompletny.

SZYBKOŚĆ OBSŁUGI: W obu miejscach nasze zamówienie było wydane szybko i bez długiego oczekiwania. 

DODATKI: Wartburgerowe fryty, które możemy dostać też w Kebab Lab są fantastyczne i na głowę biją te z KEBZa.

SMAK: Oba kebaby były smaczne. Każdy miał swoje zalety i wady. Ten z KEBZa był dla mnie zbyt słony momentami, natomiast w Kebab Lab zabrakło mi większej ilości dodatków i mocniejszego akcentu sosu miętowego.

Myślę, że to wystarczy. Nie chcę mnożyć niepotrzebnie kategorii, bo to, co napisałam powinno Wam wystarczyć i rozbudzić ciekawość do odbycia własnej wizyty. Liczę na to, że chłopaki z Kebab Lab wkrótce wyrównają poziom do tego znanego z Wartburgera. Ich buły są naprawdę świetne i bronią się smakiem, pomysłem i kreatywnością w łączeniu składników. Wierzę, że jest to dopiero początek ich eksperymentów w laboratorium smaku, dlatego z ciekawością będę obserwowała ich postępy w pracy i liczę, że w rezultacie im też uda się stworzyć ciekawą propozycję.

xoxo

KEBZ
ul. Nowowiejska 82
Wrocław

Kebab Lab
ul. Curie-Skłodowskiej 15

Share:

0 komentarze